Sabina Misakiewicz: Sto lat, sto lat!

Większość kobiet, które znam po przekroczeniu magicznej granicy „pewnego wieku” przestała głośno mówić o numerkach w peselu. Od jakichś paru lat sama szerokim łukiem omijam ten temat. Jednak jeśli chodzi o urodziny dziecka, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Każda mama robi z tego dnia wielkie święto. Dlatego dzisiaj i ja świętuję.

Urodziny dziecka, to zwykle feta na całego. Zazwyczaj jest tort, rodzina, bliscy i znajomi. Dzielnice Wrocławia kończą już cztery lata. Nie mam tortu, ale mam do powiedzenia parę słów. Jak zwykle od serca.

Ja i Dzielnice, to niełatwy związek. Najcięższy był poród. Mój poród na ich łamach. Pierwszy tekst, jak pierwszy ząb. Pierwszy wywiad, niczym pierwszy krok. Mamy za sobą nieprzespane noce, radość, łzy wzruszenia, złość, bezradność i dumę. Mamy też za sobą kilka numerów, które wyszły na papierze. Tak, jestem z nich dumna. Z tych elektronicznych i tych papierowych. Nigdy nie zapomnę momentu, gdy pierwszy raz widząc swoje „dziecko” na taśmie maszyny drukarskiej rozpłakałam się ze szczęścia. Kiedy wąchałam ciepły jeszcze egzemplarz pachnący farbą drukarską. Nie zapomnę, kiedy pakowaliśmy paczki gazet do auta. Tego rodzaju zmęczenia i siły idącej z tworzenia czegoś nowego i ogromnie dla mnie ważnego. Przez te cztery lata Dzielnice zmieniały się kilka razy. Zaczynając od layoutu, poprzez autorów i tematykę. Ciągle szukamy czegoś, co będzie nas wyróżniało wśród tysięcy portali internetowych przepełnionych kolorowymi fotkami i niezrozumiałą paplaniną. Wielu znajomych często pyta mnie na czym nam najbardziej zależy, a ja wtedy mówię, że na tym, by było prawdziwie i ciekawie. Że nie zależy nam na liczebności, lecz na jakości Czytelników. Dlatego nie łapiemy się tanich sztuczek, nie wrzucamy memów, nie bawimy się w political-fiction ani też nie jesteśmy przekaźnikiem plotkarskim. Niewiele osób wierzyło, że jakiś mały wrocławski portal stanie się miejscem, gdzie spotkają się ciekawe osobowości by wspólnie dawać innym swoją wiedzę, emocje i często spojrzenie na wiele tematów zupełnie odrębne od ogólnie przyjętego. Teraz, kiedy piszę te słowa przemykają mi przez głowę godziny spędzone nad klawiaturą. Wspominam mój najlepszy tekst i ten, który przyszło mi napisać najtrudniej. Teraz też nie jest mi łatwo. Zwyczajnie, ze wzruszenia.

Na koniec mam takie urodzinowe życzenie, które jeśli się spełni będę bardzo szczęśliwa. Życzę sobie, by okazji do urodzinowych radości i wzruszeń było jak najwięcej. Życzę też wszystkim Autorom i Czytelnikom dużo zdrowia i dystansu do otaczającego nas świata. Oby nasz związek był mocny i długoterminowy.

Pozdrawiam znad klawiatury

Sabina Misakiewicz

*

SABINA MISAKIEWICZ – felietonistka „Dzielnic Wrocławia”, scenarzystka, animator kultury