- REKLAMA -

Netflix w swojej produkcji „Chilling Adventures of Sabrina” miał dopuścić się pogwałcenia praw autorskich, umieszczając w serialu pomnik Bafometa.

Lucien Greaves, rzecznik prasowy Satanistycznej Świątyni (Satanic Temple), za pośrednictwem Twittera pogroził Netflixowi, że w związku z bezprawnym, uderzającym w wizerunek Świątyni, wykorzystaniem wizerunku Bafometa, sprawa zostanie skierowana do sądu.

„Tak, podejmujemy kroki prawne dotyczące #TheChillingAdventuresofSabrina w związku z przywłaszczeniem naszego, chronionego prawem autorskim, projektu w celu promowania ich głupiej satanicznej paniki” – czytamy we wpisie. Greaves podkreśla, że nie o sam wizerunek chodzi, a o to, w jaki sposób został on wykorzystany. W ocenie Świątyni może on negatywnie wpływać na ich działalność.

Oczywiście wokół wpisu zrodziła się dość żywa dyskusja, dotycząca słuszności i zasadności pozwu. Problem w tym, że wizerunek Bafometa – kozła z wielkimi rogami o ludzkim, często kobiecym ciele, siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, na czole którego widnieje pentagram, zaś na plecach skrzydła – nie jest chroniony prawami autorskimi. Elementów charakterystycznych jest jeszcze kilka, jednak najważniejsze, że pojawiał się on w niejednym dziele. Problem pojawił się, ponieważ jego interpretacja, przedstawiona w „Sabrinie”, jest łudząco podobna do jednego z pomników Świątyni. Greaves umieścił nawet na swoim Twitterze stosowne zestawienie:

O słuszności pozwu zdecyduje już odpowiedni sąd, jeśli faktycznie do rozprawy dojdzie. Możliwe, że Satanistycznej Świątyni nie zależy na wygranej, a wpis oraz cała dyskusja, która powstała wokół niego, miały jedynie  zwrócić uwagę świata na organizację, którą reprezentuje Greaves. Możliwe również, że chodzi po prostu o pieniądze.


Autor: Patryk Wolny