Po tygodniowej przerwie spowodowanej urazem stawu skokowego Sebastian Mila wznowił dziś treningi. – Czuję się dobrze, mogę już swobodnie ćwiczyć – mówi kapitan Śląska.

Bardzo prawdopodobne jest, że Mila zagra w najbliższym sparingowym spotkaniu z Viktorią Pilzno. Fot SlaskWroclaw.pl

 

Tuż po przylocie na Cypr Sebastian Mila zaczął skarżyć się na ból w okolicy stawu skokowego. Kostka kapitana Śląska była opuchnięta, a wysiłek sprawiał mu ból. Badanie kontrolne, przeprowadzone w jednym z lokalnych szpitali, nie wykazało żadnych nieprawidłowości, dlatego sztab szkoleniowy wicemistrzów Polski zdecydował, że zawodnik nie będzie trenował z drużyną, a tylko indywidualnie.

Dziś wreszcie kapitan Śląska wybiegł na boisko razem z resztą zespołu i normalnie trenował od pierwszej do ostatniej minuty zajęć.

– To był drobny uraz, który często zdarza się w okresie przygotowawczym. Lekko przeciążyłem staw skokowy. W rezultacie zebrał się w jego okolicach płyn, który uciskał na nerw. Od przyjazdu na Cypr trenowałem jednak indywidualnie, więc tego czasu nie traciłem – wyjaśnia Sebastian Mila.

Kapitan Śląska nie obawia się, że przerwa w treningach będzie miała wpływ na jego formę w lidze.

– W przeszłości podczas przygotowań do rozgrywek też kilka razy przyplątywały mi się urazy, ale nie odbijało się to na mojej dyspozycji podczas meczów o stawkę. Jestem przekonany, że tym razem będzie tak samo – zaznacza reprezentant Polski.

Do tej pory Śląsk na Cyprze rozegrał trzy sparingi, w których Mila nie wystąpił. We wtorek Śląsk gra kolejny sparing, tym razem z Viktorią Pilzno. Czy kapitan lidera T-Mobile Ekstraklasy ma szansę w nim wystąpić?

– Rozmawiamy z trenerem na ten temat. Istnieje taka możliwość, że mogę zagrać z Viktorią od pierwszej minuty. Decyzja jednak jeszcze nie zapadła – kończy Sebastian Mila.

 

(SlaskWroclaw.pl)