Shinichiro Watanabe zapowiada nowego Blade Runnera 2049

Legenda japońskiej animacji prezentuje swój najnowszy, krótkometrażowy film animowany: „Blade Runner Black Out 2022”. To trzeci i zarazem ostatni fabularny zwiastun nadchodzącego „Blade Runnera 2049” – pisze Patryk Wolny.

Blade Runner Black Out 2022” to ostatni prequel wprowadzający widza w świat wykreowany przez Philipa K. Dicka, a powołany na ekrany kin za sprawą Ridleya Scotta w latach 80-tych ubiegłego wieku. Film oczarował widownię i do dziś stanowi jeden z klasyków gatunku.

Wszystko po to, żeby widzowie wybierając się na nadchodzącego wielkimi krokami Blade Runnera 2049 nie czuli się zagubieni. Prequele stanowi swoistą bramę do tego niezwykłego uniwersum i ciekawy element promocyjny. Wypełniają one lukę fabularną pomiędzy „Łowcą Androidów” z 1982 a nadchodzącą częścią. Za dwa pierwsze odcinki odpowiada syn Ridleya Scotta, Luke, którego fani kina mogą kojarzyć choćby ze średniej „Morgan”, o której pisałem niemal równo rok temu.

Prawdę powiedziawszy minipremiery dwóch wcześniejszych prequelów: „2036: Nexus Dawn” oraz „2048: Nowhere to Run” jakoś niespecjalnie przykuły moją uwagę. Na nadchodzącego Blade Runnera czekam przede wszystkim ze względu na zamiłowanie do prozy Dicka i rolę Goslinga. Ten  drugi w ostatnich swoich filmach pokazywał się od naprawdę wyśmienitej strony i jego grę aktorską po prostu bardzo lubię. Jednak informacja dotycząca realizacji trzeciego epizodu przez Shinichiro Watanabe nie mogła ujść mojej uwadze.

Watanabe kojarzę przede wszystkim ze świetnego „Samurai Champloo”. Nie ukrywam, że jest to jedna z najlepszych serii anime jaką widziałem. Opowieść o poszukiwaniach samuraja pachnącego słonecznikami (słonecznik nie ma zapachu – taki spojler) potrafi zachwycić nie tylko od strony artystycznej, ale także i fabularnej. A do ścieżki dźwiękowej wracam po dziś dzień. Na jego kolejne produkcje przyszło mi trochę poczekać. I nim zmierzyłem się z kultowym „Kowbojem Bebopem” (którego wspominam raczej źle) natrafiłam na „Animatrix” – 9 krótkometrażowych filmów reżyserii najlepszych japońskich animatorów, których akcja dzieje się w uniwersum „Matrixa”. Całość, pomimo że nie spotkała się z wielkim entuzjazmem, w mojej ocenie dobrze uzupełnia trylogię rodzeństwa Wachowskich.

Nieczęsto się zdarza, żeby japońska animacja stanowiła część Hollywoodzkiej kampanii marketingowej, tym bardziej więc warto się przyjrzeć temu, co udało się stworzyć Watanabie. Na jego filmach bawiłem się znakomicie, zamarzył mi się nawet pełnometrażowy, animowany film reżyserii Watanabe oparty na Blade Runnerze. Na to się jednak nie zapowiada, nie pozostaje więc nic innego jak czekać na propozycję Denisa Villeneuve’a, który odpowiada za „Blade Runnera 2049”.

Poniżej zamieszczam także krótki materiał z procesu produkcyjnego „Blade Runner Black Out 2022”.


Autor: Patryk Wolny