Decydujące starcia w turnieju finałowym Pucharu Polski już po raz czwarty zawitają do stolicy Dolnego Śląska. W najbliższy weekend do wrocławskiej Orbity przyjedzie kilku mistrzów świata, którzy ze swoimi drużynami powalczą o prestiżowe trofeum.

Od 2015 roku finał Pucharu Polski co roku odbywa się we Wrocławiu. Zazwyczaj to Hala Stulecia ma okazję gościć sympatyków siatkówki, jednak tym razem ze względu na remont zabytkowego obiektu, mecze odbędą się w Hali Orbita.

ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Aluron Warta Zawiercie:
sobota – 26 stycznia, 14:45

W pierwszym półfinale zmierzą się ZAKSA Kędzierzyn Koźle i Aluronem Wartą Zawiercie. Oba zespoły to aktualny top PlusLigi. ZAKSA w tym sezonie nie przegrała jeszcze żadnego spotkania. Drużyna Andrei Gardiniego znajduje się obecnie w świetnej dyspozycji fizycznej. Dobrze znani polskiej publiczności mogą być przede wszystkim libero Paweł Zatorski, środkowy Mateusz Bieniek i przyjmujący Aleksander Śliwka. Cała trójka pod koniec września wraz z zespołem Vitala Heynena zdobyła złoto mistrzostw świata.

Oprócz nich na pozycji atakującego gra Łukasz Kaczmarek, dla którego zabrakło miejsca w złotej drużynie Heynena. Atakujący nie ukrywał rozczarowania, jednak po trzech latach spędzonych w Cuprum Lubin trafił do ZAKSY, by nieco się odbudować i pokazać, na co go satć. Obecnie jest kluczowym zawodnikiem włoskiego szkoleniowca i we Wrocławiu z pewnością także pokaże szczyt swoich możliwości.

Przed ekipą z Zawiercia stoi nie lada wyzwanie, bo ZAKSA w swoich szeregach ma także rozgrywającego Benjamina Toniutti. Francuz prezentuje najwyższy światowy poziom od początku tego sezonu. Zespół Marka Lebedewa jest za to w głównej mierze oparty na młodych zawodnikach. Trudno w nim o gwiazdy takiego formatu jak Zatorski czy Toniutti.

Młodość wspierana jednak doświadczeniem, które zapewnia świetny rozgrywający – Michał Masny zaskoczyła już niejednego plusligowego wyjadacza w tym sezonie. Słowak zetknął się z ZAKSĄ, w której grał w latach 2008-2010. Później grał także w Jastrzębskim Węglu, Treflu Gdańsk i Cuprum Lubin. Zespół z Kędzierzyna z pewnością będzie faworytem tego spotkania.

Onico Warszawa – Jastrzębski Węgiel:
sobota – 26 stycznia 18:00

Prawdziwą gratką tego dnia będzie drugie półfinałowe starcie. Do Wrocławia przyjedzie największa gwiazda zeszłorocznego mundialu – Bartosz Kurek. Oprócz niego znajomi okażą się z pewnością libero Damian Wojtaszek i przyjmujący Bartosz Kwolek. Zespół Onico w ćwierćfinale pokonał pierwszoligową Stal Nysa, jednak drużyna z zaplecza PlusLigi nie miała się czego wstydzić. Godnie sobie radziła, momentami nawet przejmując stery ostatecznie przegrała 1:3. Tym razem warszawiacy będą mieli zdecydowanie trudniejsze zadanie.

Na przeciw nich stanie równie mocna ekipa. Jastrzębski Węgiel mimo sporego zamieszania na  stanowisku trenerskim w ostatnim czasie, nie obniżył poziomu sportowego. Z dnia na dzień trener Ferdinando de Giorgi zrezygnował z funkcji trener na rzecz prowadzenia włoskiej Associazione Sportiva Volley Lube, jednego z najlepszych klubów na świecie.

Zastąpił go Włoch Roberto Santilli, który swoją grę w głównej mierze opiera na zawodnikach zza granicy. Rozgrywający Lukas Kampa i dwóch przyjmujących Christian Fromm i Julien Lyneel to obecnie mocny filar tej drużyny. W tym starciu trudno wskazać faworyta.

W niedzielę – 27 stycznia odbędą się mecze finałowe, które ostatecznie rozstrzygną, komu należy się Puchar Polski w tym roku.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram