W drugim dniu rywalizacji o strefę pucharową Amerykanie, pewnie wygrywając z Rosjanami 3:0, skutecznie wykluczyli ich z walki o medale. Polacy natomiast, po raz drugi w tym turnieju dobrze poradzili sobie z Serbami.

Na pierwszy ogień poszli Rosjanie, którzy zmierzyli się z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. W pierwszym secie amerykańskim atakiem dowodził Taylor Sander, który nie wstrzymywał ręki. W trzecim secie do Sandera dołączył Aaron Russell, dzięki czemu zawodnicy Johna Sperawa byli nie do pokonania.

Amerykanie od początku tego turnieju są poważnym faworytem do medalu, w tym spotkaniu po raz kolejny udowodnili swoją siłę. Element, który sprawia najwięcej kłopotów rywalom to bardzo dobra zagrywka. Praktycznie cały zespół nie myli się zbyt często w tym fragmencie gry. Kolejny to przyjęcie, w tym meczu Sander przyjmował ze 82% skutecznością, co z pewnością może imponować. Choć Dimitry Volkov i Maxim Mikhaylov próbowali poderwać swoją drużynę do zwycięstw, to nie wystarczyło. USA pewnie wygrało 3:0, eliminującym tym samym Rosję z dalszej walki o strefę medalową.

– Byliśmy przygotowani, żeby prezentować dobry poziom gry przez cały turniej i chcemy się tego trzymać. Rosja była groźnym przeciwnikiem, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie coraz trudniej wygrywać kolejne mecze – mówi Aaron Russel, przyjmujący reprezentacji USA.

– Ciężko jest powiedzieć cokolwiek po takiej porażce. W tym spotkaniu poszło nam dużo lepiej niż przeciwko Brazylii, ale to wciąż okazało się za mało. To na pewno duże rozczarowanie skończyć sezon z taką stratą, musimy teraz wprowadzić trochę zmian i lepiej przygotować się do Igrzysk w Tokio – dodaje Maxim Mikhaylov, atakujący reprezentacji Rosji.

Aaron Russell

W drugim meczu Polacy po raz drugi w tym turnieju stawili czoła Serbom. To spotkanie było bardzo wyrównane. W wyjściowej szóstce Vital Heynen postawił na Bartosza Kurka, który z meczu na mecz staję się coraz ważniejszym ogniwem tej drużyny. W ataku błyszczał, jak nikt inny w polskim zespole, kończąc mecz ze 68% skutecznością. Taki wynik spokojnie może zamknąć usta, tym którzy nie wierzyli w 30-letniego atakującego jeszcze przed mundialem.

Na początku każdego seta to zawodnicy Nikolii Grbića lepiej się prezentowali. Przyjmujący Uros Kovacević sprytnie obijał polski blok. To, co pomogło wygrać Biało-Czerwonym to spotkanie, to z pewnością zimna głowa w końcówkach setów. Polacy wytrzymywali presję i na przewagi wygrali dwie pierwsze partię 28:26.

W trzecim secie dobrą jakość pokazał Mateusz Bieniek. Środkowy zdobył 9 punktów z ataku i 4 z bloku. Polacy pewnie wygrali 3:0, tworząc niesamowite widowisko w turyńskiej Pala Alpitour. Pozostało tylko jedno spotkanie z Włochami, w którym Biało-Czerwoni muszą wygrać tylko jedną partię, żeby awansować do półfinałów mistrzostw świata.

Tak naprawdę jeszcze niczego nie osiągnęliśmy w tym turnieju. Teraz musimy stawić czoła świetnemu zespołowi i ich kibicom. To będzie bardzo trudne zadanie, musimy pozostać skupieni – komentuje Bartosz Kurek, atakujący reprezentacji Polski.

– Kiedy wygrywasz dwa set 28:26, to znaczy, że miałeś trochę szczęścia. Mimo to, nie uważam, że zagraliśmy źle. Jesteśmy coraz lepsi w tym turnieju. Ten mecz był świetnym przygotowaniem do niesamowitego spotkaniu z Włochami – podsumowuje Vital Heynen, trener polskiej kadry.


Polska – Serbia 3:0 (28:26, 28:26, 25:22)

Polska: Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Artur Szalpuk, Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski, Jakub Kochanowski – Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Schulz, Mateusz Bieniek, Grzegorz Łomacz, Dawid Konarski. Trener: Vital Heynen.

Serbia: Nikola Jovovic, Uros Kovacevic, Marko Ivovic, Aleksandar Atanasijevic, Marko Podrascanin, Srecko Lisinac – Nikola Rosic (libero) oraz Drazen Luburic, Aleksandar Okolic, Nemanja Petric, Neven Majstorovic (libero), Ivan Kostic. Trener: Nikola Grbić.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com