Ostatnie mecze trzeciej fazy rozstrzygnęły o półfinałowych parach. Do najlepszej czwórki awansowali Polacy, Serbowie, Brazylijczycy i Amerykanie. Z turniejem pożegnali się natomiast Włosi i Rosjanie.

W pierwszym meczu tego dnia do rywalizacji stanęły reprezentacje Stanów Zjednoczonych i Brazylii. Od początku tego spotkania to Canarinhos trzymali rękę na pulsie. Kontrolowali każdy aspekt gry Amerykanów, którzy zdecydowanie mieli słabszy dzień.

Różnica w ataku obu drużyn była dość spora. Brazylijczycy dominowali w tym elemencie, zdobywając 45 punktów, podczas gdy siatkarze Johna Sperawa wywalczyli prawie o połowę mniej – tylko 24 oczka.

Dużym plusem brazylijskiego zespołu była zagrywka, która sprawiła niemałe kłopoty rywalom. Bez większych problemów Brazylia wygrała 3:0, zajmując tym samym pierwsze miejsce w grupie I. Amerykanie uplasowali się tuż za nimi.

– Kluczem do tego zwycięstwa była koncentracja. Nie jest łatwo grać z drużyną pewną gry w półfinałach. Nie wiem, czego możemy się spodziewać po kolejnych meczach, na pewno każdy zespół jest w stanie zdobyć mistrzostwo – mów William, rozgrywający reprezentacji Brazylii.

Chcieliśmy wygrać w tym spotkaniu, bo jak dotąd byliśmy niepokonani w tym turnieju, ale teraz musimy patrzeć do przodu – mówi Max Holt, środkowy reprezentacji USA.

W drugim meczu spotkali się Polacy z Włochami. Biało-Czerwoni musieli wygrać zaledwie jednego set, żeby trafić do półfinałów z pierwszego miejsca w grupie. Stracie z gospodarzami zaczęli w najmocniejszym składzie. Bez większych problemów wygrali pierwszą partię. Już po kilku piłkach zdobyli przewagę, która z czasem tylko się powiększała. W ataku po raz kolejny dobrze radził sobie Bartosz Kurek. Włoski bombardier – Ivan Zaytsev, po paru nieskończonych atakach nie grał już tak pewnie.

Po wygranym secie 25:14 Włosi już nie mieli żadnych nadziei na pozostanie w rywalizacji o medale. Vital Heynen w drugiej partii postawił na całkiem nowy skład, oszczędzając siły podstawowej szóstki. Dobrze spisywali się przyjmujący Bartosz Kwolek i atakujący Dawid Konarski. Choć Polacy przegrali 2:3, to do półfinałów awansowali z pierwszego miejsca w grupie.

– Najważniejszym momentem tego seta był moment, w którym przy stanie trzy do trzech, Bartosz Kurek wszedł na zagrywkę, zdobył dwa asy i na tablicy było już siedem do trzech. Wtedy zrozumiałem, że jesteśmy lepsi od Włochów i możemy wygrać – przyznaje Vital Heynen, trener reprezentacji Polski.

Naszą mocną stroną są dobre początki setów, zaczynamy pewni siebie i to bardzo pomaga. Teraz musimy to powtórzyć przeciwko najlepszej drużynie tego turnieju – mówi Fabian Drzyzga, rozgrywający polskiej kadry.

 W półfinale Polacy zmierzą się z Amerykanami w sobotę – 29 września o 21:15, wcześniej – o 17:00 Brazylia stanie do rywalizacji z Serbami.


Polska – Włochy 2:3 (25:14, 21:25, 25:18, 17:25, 11:15)

Polska: Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Artur Szalpuk, Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek – Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Łomacz, Damian Schulz, Damian Wojtaszek (libero), Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek, Dawid Konarski.
Trener: Vital Heynen.

Włochy: Simone Giannelli, Osmany Juantorena, Daniele Mazzone, Ivan Zaytsev, Filippo Lanza, Simone Anzani –  Massimo Colaci (libero) oraz Luigi Randazzo, Davide Candellaro, Gabriele Maruotti, Michele Baranowicz.
Trener: Gianlorenzo Blengini.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com