- REKLAMA -

Nowy dzień we Włoszech i w Bułgarii przyniósł kolejne rozstrzygnięcia w grupach. Polacy zmierzyli się z Portoryko, a największy wydarzeniem tego dnia z pewnością było spotkanie Brazylii z Francją.

Pierwszym meczem tego dnia było stracie Kanady z Egiptem. Zawodnicy Stephane’a Antigi pewnie pokonali Egipt 3:0. Choć Afrykańczycy świetnie radzili sobie w obronie i bloku, to nie wystarczyło na dobrze zorganizowanych Kanadyjczyków. W pewnym momencie mieli nawet kilka punktów przewagi, ale rywale zza oceanu szybko doprowadzali do remisu, a potem zwycięstwa. Dobrze prezentował się przyjmujący – Nicholas Hoag, zdobył aż 24 punkty.

Tego dnia Biało-Czerwoni także stanęli do walki o kolejne punkty. Tym razem pewnie pokonali Portoryko.

 

W meczu Dominikana – Japonia, od początku faworytem byli Azjaci. Szybko grający na skrzydłach Japończycy dobrze kontrolowali całą grę. Pewnie wygrali z Dominikaną 3:0, notując aż 12 punktowych bloków. Liderem zespołu po raz kolejny był Yuki Ishikawa.

Stany Zjednoczone już po raz drugi musiały stoczyć pięciosetową batalię w tym turnieju. Tym razem na drodze do trzech punktów stanęła Australia. Oba zespoły wyszły na to spotkanie takim samym składem, jak w pierwszym meczu. Pierwsze dwa sety należały do Amerykanów, ale później Australijczycy zdołali się przełamać. Wygrali kolejne dwa sety i do rozstrzygnięcia tego meczu potrzebny był tie-break. W nim to USA udowodniło, że zasługuje na zwycięstwo. Kolejne punkty wylądowały w amerykańskim obozie.

Zdecydowanie najlepszym i najciekawszym spotkaniem tego dnia była rywalizacja Brazylii z Francją. Oboje są mocnymi faworytami do medali tego turnieju. Dla prawdziwych kibiców siatkówki ten mecz była prawdziwą perełką. Od pierwszych piłek było jasne, że walka miedzy drużynami będzie zacięta. Tak też było. Dwa pierwsze sety wygrała Brazylia, mocna zagrywka okazała się być kluczowa w tym meczu. W trzecim secie Francuzi prezentowali zupełnie inną grę. Świetnie w polu serwisowym i skutecznie w ataku. To szybko wybyło z rytmu Canarinhos. W czwartym secie Trójkolorowi podtrzymali dobrą passę. Niedawno postawiony na nogi Earvin Ngapeth był prawdziwym asem francuskiego zespołu w końcówka setów. Tie-break był prawdziwą wojną nerwów. Obie ekipy walczyły o każdy punkt, jednak to Brazylijczycy byli skuteczniejsi, wygrali 3:2.

Kolejnym ciekawym meczem tego dnia było spotkanie Iranu z Bułgarią. Szczególnie ważne dla Polaków, bo obie drużyny są najsilniejszymi ogniwami naszej grupy. Bułgaria dysponowała niesamowicie dokładnym przyjęciem, jednak Iran grał bardzo dobrze. Irańskim rozegraniem kierował Mir Saeid Marouf, niesamowite do świadczenie tego gracza pozwoliło na czystą grę Irańczyków. Stracili tylko seta i wygrali już drugie spotkanie w tym turnieju.

Serbowie zmierzyli się z Kamerunem, nie było więc dużego zaskoczenia, że zawodnicy Nikoli Grbića pewnie wygrali to spotkanie 3:0. W ataku jak zwykle królował Aleksandar Atanasijevic. Serb zdobył 19 punktów. W pierwszym secie Kamerun jeszcze próbował się bronić. Serbowie potrzebowali kilku piłek setowych by wygrać pierwszego seta 30:28. Później to Europejczycy narzucali tempo gry i ostatecznie, bez większego zaskoczenia wygrali 3:0.

Ostatnim meczem tego dnia był spotkanie Włochów z Belgami. Niesamowitym liderem włoskiego zespołu był Ivan Zaytsev. Skuteczność ataku na poziomie 80%, do tego kilka punktowych bloków robią z niego prawdziwą gwiazdę tych mistrzostw. Po drugiej stronie siatki także dobrze grał Sam Deroo. Włosi od początku dobrze kontrolowali ten mecz. Nie dali wyrwać Belgom nawet seta i pewnie zmierzają po zwycięstwo w grupie A.


Grupa A:
Japonia – Dominikana 3:0
Włochy – Belgia 3:0

Grupa B:
Kanada – Egipt 3:0
Brazylia – Francja 3:2

Grupa C:
USA – Australia 3:2
Serbia – Kamerun 3:0

Grupa D: 
Polska – Portoryko 3:0
Iran – Bułgaria 3:1


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com