- REKLAMA -

Tym razem bez niespodzianek minął kolejny dzień na siatkarskich mistrzostwach świata. Polacy mieli jeden dzień przerwy przed meczem z Finami, którzy pewnie pokonali Kubę 3:1.

Pierwszym meczem tego dnia był rywalizacja Chin z Holandią. Pierwsze dwa sety należały do Holendrów. Później na moment Chińczycy przejęli inicjatywę, jednak nie na długo. Europejczycy wygrali 3:1, niesamowicie prezentowali się na siatce i zaliczyli aż 16 punktowych bloków. Azjaci grali bardzo solidnie, ale tracili koncentracje w końcówkach setów. W trzecim secie do holenderskiej gry wdarły się drobne problemy, które w połączeniu ze świetną zagrywką reprezentantów Chin, przyczyniły się do przegrania jednej partii  w tym meczu. W czwartym secie Holendrzy wrócili na dobre tory i pewnie wygrali 25:13, a całe spotkanie 3:1.

Kolejnym meczem tego dnia było starcie naszych grypowych rywali – Finów i Kubańczyków. Mimo słabej dyspozycji Finlandii w tym turnieju, to ona był potencjalnym faworytem tego meczu. Kuba bardzo dobrze rozpoczęła to spotkanie, już po chwili od rozpoczęcia prowadzili 7:2. Skandynawowie dysponowali wysoką skutecznością w ataku (63%). W trzecim secie nieco osłabli, co wykorzystali Kubańczycy, wygrywając jednego seta. Ostatecznie to jednak Finowie okazali się lepsi i wygrali 3:1.

Słowenia zagrała z Japonią. Od początku to Słoweńcy narzucali temp gry, w pierwszym secie dysponowali świetnym blokiem. W drugiej partii skuteczność japońskiego ataku nieco wzrosła i to doprowadziło do wygrania tego seta przez Azjatów. Potem reprezentacja Słowenii wróciła na dobre tory i ostatecznie wygrała 3:1

Wygrana Australii z Kamerunem 3:1 nie był także sporym zaskoczeniem. Choć pierwszego seta wygrali Afrykańczycy, to później Australia przejęła kontrolę. W ataku błyszczał przyjmujący Lincoln Williams. Kameruńczycy nie odstawali mocno od Australijczyków, ale nie potrafili zachować zimnej krwi w końcówkach setów.

Francja do swojej puli punktów dołożyła kolejne po zwycięstwie z Egiptem 3:0. Tym razem Trójkolorowi zagrali bez przyjmującego Earvina Ngapetha. Mimo to grali bardzo solidnie. Reprezentacja Egiptu całkiem nieźle grała w drugim secie, ale Francuzi nie oddali ważnych 3 punktów. Cały czas kontrolowali przebieg tego meczu i pewnie wygrali 3:0.

Grający w naszej grupie Bułgarzy także pewnie pokonali Portoryko 3:0. Dobrze funkcjonował bułgarski blok, zawodnicy Płamena Konstantiova nie mieli zbyt wielu problemów w tym meczu. Nikolay i Rozalin Penchev świetnie spisywali się w przyjęciu. Mimo dużych kłopotów kadrowych gospodarze całkiem nieźle sobie radzą w tym turnieju.

 

Argentyna zmierzyła się z Dominikaną. Argentyńczycy grali bardzo solidnie w przyjęciu to przełożyło się na dobry obraz całej gry. Skuteczny blok i mocna defensywa także przyczyniły się do tego, że to Argentyna zwyciężyła w tym meczu 3:0.

Ostatnim spotkaniem tego dnia było starcie Rosji z Tunezją. Mistrzowie Europy po raz kolejny pokazali swoją siłę i pewnie pokonali Tunezyjczyków 3:0. Rosjanie powoli wyrastają na mocnego faworyta w całym turnieju. W drugim secie Sborna pozwoliła zdobyć rywalom zaledwie 6 punktów. Ta drużyna, która w kolejnej fazie trafi na Rosję może czuć się poważnie zagrożona.


Grupa A:
Japonia – Słowenia 1:3
Argentyna – Dominikana 3:0

Grupa B:
Chiny – Holandia 1:3
Francja – Egipt 3:0

Grupa C:
Australia – Kamerun 3:1
Rosja – Tunezja 3:0

Grupa D:
Finlandia – Kuba 3:1
Bułgaria – Portoryko 3:0


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com