Włosko-bułgarski mundial nie przestaje zaskakiwać. Biało-Czerwoni odpoczęli przed starciem Iranem, za to w grupie B Holandia wyrasta na czarnego konia tego turnieju.

Dzień rozpoczął się od meczu Chin z Egiptem. Bardzo wyrównaną walkę w końcówkach setów wygrywali Afrykańczycy. Dobra zagrywka okazała się kluczem do sukcesu w najtrudniejszych momentach. Egipt wygrał pierwsze spotkanie w tym turnieju, pokonując Chiny 3:1. Największa gwiazda egipskiej drużyny – atakujący Ahmed Abdelhay zdobył aż 23 punkty.

W naszej grupie Finlandia po walce pokonała Portoryko 3:2. Pierwsze dwa sety były absolutną dominacją Skandynawów, ale później rywale podjęli rękawice. Portorykańczycy zdołali wygrać dwie kolejne partie i doprowadzić do tie-breaka. Tam Finowie nie dali odebrać sobie zwycięstwa w tym spotkaniu i ostatecznie wygrali 3:2.

Japonia przegrała z Belgami 1:3. Atakujący Bram Van den Dries rozegrał fenomenalny mecz, zdobywając 18 punktów. Choć pierwszego seta Belgowie przegrali zaledwie 14:25, to później obraz ich gry stanowczo się odmienił. Lepiej zaczął funkcjonować europejski blok, a Japończycy popełniali o wiele więcej błędów. Z czasem gra siatkarzy Andrei Anstasiego zaczęła wyglądać spokojniej i pewniej, co od razu przełożyło się na wynik.

Po dwóch pięciosetowych meczach, USA zdołało pokonać reprezentacje Kamerunu bez straty seta. Amerykańskie szkoleniowiec –  John Speraw po raz pierwszy zmienił wyjściową szóstkę. Zamiast Maxwella Holta na środku siatki zagrał Jeff Jendryk. Mimo że Kameruńczycy nie poddawali się bez walki, zagrywka Matta Andersona wbijała ich w ziemię. Amerykanie wygrali 3:0.

Chyba największą niespodzianką tego dnia była kolejna wygrana Holendrów. Po pokonaniu Brazylijczyków przeszedł czas na Francuzów. W pięciosetowym boju Trójkolorowi okazali się słabsi. Holandia powoli wyrasta na czarnego konia tego mundialu. Przed rozpoczęciem mistrzostw z pewnością nikt nie stawiał na drużynę  Gido Vermeulena. Pierwsze dwa sety należały do Francuzów, Holendrzy popełniali zbyt dużo własnych błędów. Później jednak, szala zwycięstwa przechyliła się na ich korzyść. Nimir Abdel-Aziz zdobył aż 31 punktów, co jest niesamowitym wynikiem. Holandia wygrała 3:2 i staje się naprawdę niebezpieczna.

 

W starciu Kuby z Bułgarami ewidentnym rywalem byli gospodarze turnieju. Bez większych problemów Bułgarzy pokonali Kubańczyków 3:0. Choć rywale starali się bronić w końcówkach setów, to zawodnicy Płamena Konstantinova rozdawali karty w tym spotkaniu.

Serbowie także łatwo rozprawili się z Australijczykami. Głównym asem w serbskim rękawie okazała się gra środkiem. Na tej pozycji Nikola Grbić ma kim grać. Marco Podrascanin i Srecko Lisniac to duet nie do pokonania. Serb dał odpocząć kluczowym zawodnikom swojej drużyny, wystawiając inną wyjściową szóstkę. To nie stanęło na drodze do zwycięstwa. Serbowie wygrali 3:1.

Ostatnim meczem tego dnia było spotkanie Włochów z Dominikaną. Tutaj także bez większych niespodzianek, gospodarze pokonali reprezentantów z Wsyp Karaibskich 3:0. Po raz kolejny w ataku błyszczał przyjmujący kubańskiego pochodzenia – Osmany Juantorena. Dominikana starła się bronić, jednak Włosi nie pozwolili im choćby na chwilę przejąć kontroli and tym meczem.


Grupa A:
Japonia – Belgia 1:3
Włochy – Dominikana 3:0

Grupa B:
Chiny – Egipt 1:3
Holandia – Francja 3:2

Grupa C: 
USA – Kamerun 3:0
Serbia – Australia 3:1

Grupa D:
Bułgaria – Kuba 3:0
Finlandia – Portoryko 3:2


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com