Przedostatni dzień walki w fazie grupowej siatkarskich mistrzostw świata. Polacy zmierzają do zwycięstwa w grupie D, a Holandia wciąż zaskakuje.

Ten dzień rozpoczął się od starcia Egiptu z Holandią. Po raz kolejny to Holendrzy pokazali swoją siłę i wygrali 3:1. Grali bardzo pewnie w ataku, co przekładało się na wynik. W trzecim secie Egipt próbował się bronić, na chwilę nawet objął kilkupunktowe prowadzenie. Zdołali wyrwać jednego seta w tym meczu. Bardzo pewni siebie Holendrzy jednak nie dali sobie odebrać zwycięstwa w tym spotkaniu i pewnie zmierzają do drugiej fazy turnieju.

W naszej grupie spotkali się Kuba z Portoryko. Bez większego zaskoczenia i problemów to Kubańczycy triumfowali w tym meczu. Solidnie grali na środku siatki, co wybijało z rytmu Portorykańczyków. Ci w drugim secie zdołali się nieco odbudować i wygrać jedną partię. Później to Kuba wróciła na dobre tory i wygrała 3:1.

Gładka wygrana Belgów z Dominikaną nie była sporym zaskoczeniem. Belgowie dysponowali świetnym przyjęciem, które sięgało aż 72 %. Bardzo dobre spotkanie zagrał Igor Oskar Grobelny. Zawodnicy Andrei Anastasiego cały czas kontrolowali ten mecz, dobrze funkcjonował blok. Bez przeszkód wygrali 3:0.

Rosjanie także pewnie poradzili sobie z Kamerunem, wygrywając 3:0. Jak zwykle w ataku zachwycał  Maxim Mikhaylov. Rosjanie nawet na chwilę nie oddali prowadzenia w tym meczu. Po dwóch ciężkich spotkaniach z USA i Serbią potrzebowali czystych trzech punktów. Plan wykonali w stu procentach.

Najciekawszym spotkaniem tego dnia był mecz Brazylii z Kanadą. Canarinhos wrócili do dobrej dyspozycji po nieoczekiwanej porażce z Holendrami. Choć Kanadyjczycy dobrze zaczęli to starcie, w niesamowitej formie był Wallace. Już w pierwszym secie zdobył aż 9 punktów. W drugiej partii zawodnicy Stephane’a Antigi przegrywając 15:19, zdołali sie odbudować i wygrać seta 25:19. W późniejszej fazie meczu to Brazylia rozdawała karty. Wygrała kolejne dwa sety. Choć Kanada grała świetnie w bloku, to rywale wygrali 3:1.

 

Potem do walki stanęli Biało-Czerwoni, którzy w trzech setach pokonali Irańczyków.

Po pięciosetowym boju Argentyna zdołała pokonać Słowenię. Obie drużyny na przemian wygrywał kolejne partię w tym spotkaniu. Decydujący okazał się być tie-break. Argentyńczycy świetnie grali w bloku, co skutecznie rozbijało grę Słoweńców. W ostatnim secie oba zespoły były mocno zdenerwowane, szala zwycięstwa przechyliła się ostatecznie na stronę Argentyny, która wygrał 3:2.

Ostatnim meczem tego dnia było spotkanie Australii z Tunezją. Choć pierwszego seta Australijczycy sromotnie przegrali 16:25, to później przejęli inicjatywę gry. Kluczową postacią w australijskim zespole był przyjmujący – Lincoln Alexander Williams, który zdobył aż 25 punktów. Australia wygrał 3:1.


Grupa A:
Belgia – Dominikana 3:0
Argentyna – Słowenia 3:2

Grupa B:
Egipt – Holandia 1:3
Brazylia – Kanada 3:1

Grupa C:
Rosja – Kamerun 3:0
Australia – Tunezja 3:1

Grupa D:
Kuba – Portoryko 3:1
Polska – Iran 3:0


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: FIVB.com