W spektaklu „Siedem minut po północy” Jarosława Tumidajskiego nie ma słabych punktów. Jest natomiast poruszająca historia i świetni młodzi aktorzy. Dogłębna analiza reżyserska dramatu dotykającego bohaterów zasługuje na ogromne brawa. Młody reżyser zadziwiająco skrupulatnie podszedł do tematu, który jakże łatwo sp…łycić nieumiejętnie przesuwając granicę między moralizatorską przypowiastką a ciekawym laboratorium relacji międzyludzkich.

Patrick Ness w swojej poetyckiej powieści zawarł bardzo ważny dla dzisiejszego świata problem, jakim jest choroba nowotworowa. Jarosław Tumidajski biorąc na warsztat jego tekst podjął się niełatwego zadania. Stworzył trzy światy, w których buzuje niczym w tyglu. Agresja, strach i przemoc nie ustępują jednak miejsca miłości, opiekuńczości i dobroci. Ciekawość tych światów nie pozwala emocjom opaść ani na chwilę. Zaś hipnotyczna muzyka nadaje całości zarówno baśniowości, jak i ostrego niemalże rockowego sznytu (jakby rodem z teledysku Another Brick In The Wall Pink Floyd). Wszystkie sytuacje rozgrywają się w przestrzeni ciekawie zagospodarowanej w tryptyk przez scenografa Mirka Kaczmarka. Ma się wrażenie, że wszystko tam „gra”. Nawet gotująca się w czajniku woda. Nawet góra szmat niby bez sensu usypana. Reżyser w spektaklu wydobył aspekt samotności i przymusu szybkiego dorastania. Główny bohater jest na to jednak nieprzygotowany. Bardzo chce samodzielnie sobie poradzić ze swoimi i rodzinnymi problemami, ale zwyczajnie jest to zbyt trudne. Nie umie i nie chce przyjąć pomocy od babci, ani od dawno niewidzianego ojca. Jedyna przyjaciółka zawodzi, dla kolegów w szkole jest workiem treningowym, dyrektor szkoły widzi, ale nie umie w porę zareagować. Smutne to i bardzo prawdziwe, że w obliczu rodzinnego dramatu nagle wszystko inne zaczyna się sypać, jak kostki domina. Tumidajski sprawił, że w powierzone im role młodzi aktorzy weszli jak w stare, wygodne buty, jak w masło. Absolutnie, ani przez moment nie dało się odczuć, że to właściwie premiera. „Siedem minut po północy” po równie znakomitym ich „Amadeuszu”, to kolejny spektakl, w którym udowodnili, że zabawa w szkolny teatrzyk się skończyła, a oni zdecydowanym krokiem wchodzą w dorosły świat. Są bardzo dobrze przygotowani i pewni swoich umiejętności. Zarówno aktorskich jak i lalkarskich. Ogromne wrażenie w spektaklu robią sceny z wykorzystaniem właśnie lalek. Sceny przepiękne, sensualne, ale i wywołujące dreszcze strachu.

Podobno jest kilka sposobów by tę straszna chorobę, jaką jest rak oswoić. Czasem się o niej mówi ze smutkiem, czasem z dumą, gdy już pokonana, a kiedy toczy całą rodzinę – z zaciśniętymi pięściami. Rak jest czymś, czego nikt nie chce. W spektaklu Tumidajskiego nie chce go też Conor O”Malley. Jak sobie z poradził? Co się tam jeszcze wydarzyło? Nic więcej wam nie powiem. Zobaczcie sami. Warto!

siedem minut po polnocy

SIEDEM MINUT PO PÓŁNOCY

Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego PWST w roku akademickim 2014/2015


Tytuł: Siedem minut po północy
Tytuł oryginalny: A Monster Calls
Autor tekstu: Patrick Ness
Według pomysłu: Siobhan Dowd
Autor przekładu: Marcin Kiszela


Adaptacja tekstu i reżyseria: Jarosław Tumidajski
Asystent reżysera: Klaudia Cygoń (PWST)
Scenografia, video: Mirek Kaczmarek
Asystent scenografa: Agnieszka Aleksiejczuk (ASP)
Muzyka: Tymoteusz Witczak (AMuz)


Występują: Anna Andrzejewska, Klaudia Cygoń, Malwina Czekaj, Przemysław Furdak, Jerzy Górski, Paweł Majchrowski, Adam Pietrzak, Maciej Rabski


Premiera: 27 lutego 2015 roku