- REKLAMA -

Śląsk Wrocław zremisował 1:1 w meczu przyjaźni z Lechią w Gdańsku. Nie obyło się bez kontrowersyjnych decyzji sędziego, który podyktował dwa rzuty karne i nie uznał bramki Wojciecha Golli.

Wrocławski klub w poprzednim sezonie miał spore kłopoty z meczami wyjazdowymi. W rundzie jesiennej przegrał wszystkie spotkania na wyjeździe. Dodatkowo pierwsze dwie kolejki zakończył się porażkami z Arką i Zagłębiem (właśnie na wyjeździe). Złą passę przerwało dopiero zwycięstwo 3:2 z Lechią u siebie w 3. kolejce.

Te rozgrywki rozpoczęły się dla Śląska lepiej. Po udanej inauguracji i wygranej 3:1 z Cracovią, Trójkolorowi zremisowali 1:1 na wyjeździe z Lechią. Mieli przy tym sporo szczęścia, bo bramka Piotra Celebana padła w 83. minucie.

Piotr Celeban po bramce w meczu z Lechią Gdańsk

Śląsk rozpoczął spotkanie z lekko odmienionym składzie. W pierwszej jedenastce znaleźli się Wojciech Golla (za Igorsa Tarasovsa) i Damian Gąska.

Wojciech Golla po dwóch sezonach w holenderskiej lidze, powrócił do Ekstraklasy. Na początku spotkania grał dość nerwowo. Z dobrej strony pokazał się w 26. minucie, kiedy to główką skierował piłkę do bramki. Sędzia Szymon Marciniak uznał jednak, że w tej sytuacji Arkadiusz Piech, który znajdował się obok, był na pozycji spalonego, dodatkowo odwracając uwagę bramkarza.

Damian Gąska, po udanym debiucie, w meczu z Lechią był raczej mało widoczny, grał dobrze, ale bez większych rewelacji. Podobnie było z Mateuszem Radeckim, który ponownie dostał na boisku tylko kilka minut.

Z dobrej strony zaprezentował się Farshad Ahmadzadeh, który asystował przy bramce. Przebiegł najwięcej ze wszystkich zawodników na boisku, zanotował 82% dokładnych podań, wygrał też aż 12 pojedynków. Widać, że Irańczyk coraz lepiej czuje się w Śląsku, zaczyna to przekładać się także na jego poziom gry.

Słabo w obronie tego dnia zagrał Mateusza Cholewiaka. Piłkarz Śląska przyczynił się do dwóch rzutów karnych dla Lechii. Najpierw sfaulował w polu karnym Lukasa Haraslina. Sędzia do potwierdzenia swojej decyzji użył VAR-u, ale i tak nie obyło się bez kontrowersji.

W pierwszej sytuacji Lukas Haraslin wpadł we mnie. Nie miałem jak zareagować. Dlatego ten karny był dla mnie naciągany – powiedział po spotkaniu Mateusz Cholewiak.

Drugiego karnego sędzia podyktował po faulu… przed polem karnym. Była to kolejna decyzja, która nie przeszła bez echa krytyki. Tym razem jednak Flavio Paixao uderzył dość przewidywalnie, a Jakub Słowik zdołał interweniować.

Jakub Słowik obronił rzut karny w meczu z Lechią Gdańśk

 

Co ciekawe, Cholewiak przyczynił się do utraty bramki, ale dobrze spisywał się w ataku. Wygrał 12 pojedynków, chętnie brał udział w akcjach ofensywnych, był też najszybszym piłkarzem na boisku. Przypomnijmy, że jego nominalna pozycja to skrzydło. Patrząc na statystyki i jego zachowanie na boisku, rodzi się pytanie, czy nie powinien wrócić do gry właśnie jako skrzydłowy?

Śląsk w ostatnim czasie zakontraktował Łukasza Broźia, który mógłby zagrać na lewej obronie, a Cholewiak grać tam, gdzie czuje się najlepiej.

Mateusz Cholewiak podczas meczu z Lechią Gdańśk

Po 2. kolejce aż trzech piłkarzy Śląska zostało wybranych do najlepszej jedenastki – Jakub Słowik, Piotr Celeban i Farshad Ahmadzadeh. Śląsk po dwóch meczach zajmuje 4. miejsce w ligowej tabeli.


Kolejnym rywalem wrocławskiego klubu będzie Lech Poznań. Śląsk podejmie Kolejorza w niedzielę 5 sierpnia o godzinie 15:30.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław