Efektowne zwycięstwo odnieśli piłkarze Śląska w przedostatnim sparingu podczas zgrupowania na Cyprze. Lider T-Mobile Ekstraklasy pokonał koreański Gyeongnam FC aż 5:1.

Mateusz Cetnarski zdobył w sparingu 2 bramki. (Fot. SlaskWroclaw.pl)

Dwie bramki dla Śląska zdobył Mateusz Cetnarski, a po jednym trafieniu dołożyli Sebastian Mila, Rok Elsner i Dalibor Stevanović.

W sparingu tym trener Orest Lenczyk wystawił niemal identyczną jedenastkę jak podczas wtorkowego meczu z Viktorią Pilzno. W wyjściowym składzie zaszły tylko dwie zmiany – Piotra Celebana i Mateusza Cetnarskiego zastąpili Tadeusz Socha i Łukasz Madej. Śląsk przez większość meczu konsekwentnie realizował to, co szlifowane było podczas wszystkich treningów na Cyprze. Wicemistrzowie Polski szanowali piłkę, długo i cierpliwie konstruując akcje przy wykorzystaniu nawet obrońców i bramkarza, a następnie szybkim zagraniem uruchamiali graczy ofensywnych. Przestój wrocławianie mieli tylko w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. To właśnie wtedy Koreańczycy zdobyli po kontrze swojego jedynego gola. Tuż przed przerwą mogli jeszcze podwyższyć, ale piłka po rzucie wolnym przeszła tuż obok słupka.

Na przerwę zatem obie drużyny schodziły przy stanie 1:1, bowiem w 28 minucie bramkę otwierającą wynik meczu zdobył strzałem z dystansu Sebastian Mila. Po zmianie stron Śląsk opanował chwilową niemoc z końca pierwszej połowy i ponownie narzucił rywalom swój styl gry. Efektem były kolejne bramki. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry Rok Elsner celnie przymierzył sprzed linii pola karnego. Dwadzieścia minut później ładną akcją popisał się Przemysław Kaźmierczak, który ograł kilku obrońców i świetnie wystawił piłkę Mateuszowi Cetnarskiemu. Pomocnik Śląska nie miał kłopotów z pokonaniem osamotnionego bramkarza, więc Śląsk prowadził już 3:1.

Lider T-Mobile Ekstraklasy szedł za ciosem. W 83 minucie Waldemar Sobota dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Dalibora Stevanovicia, który zdobył czwartą bramkę dla Śląska. Kropkę nad i postawił Mateusz Cetnarski, do którego świetnie dograł Piotr Celeban. Po tym golu sędzia nawet nie wznawiał spotkania, tylko zagwizdał po raz ostatni.

Śląsk okazji miał jeszcze kilka okazji, ale Cristian Diaz czy Waldemar Sobota minimalnie się pomylili. Raz piłka wpadła nawet do bramki po uderzeniu Soboty, ale wcześniej sędzią dopatrzył się zagrania ręką jednego z piłkarzy Śląska i gola nie uznał. Ambitnie grający Koreańczycy, którzy zwłaszcza w pierwszej połowie napsuli sporo krwi wrocławianom, po przewie mieli kłopoty z przedostaniem się przez dobrze prezentującą się defensywę Śląska. Zagrożenie stwarzali przede wszystkim po rzutach wolnych, jednak nie byli już w stanie ponownie pokonać Mariana Kelemena.

Śląsk Wrocław – Gyeongnam FC 5:1 (1:1)

Bramki: Mila 28, Elsner 46, Cetnarski 76, 90, Stevanović 83 – Lee Jae-An 31

Śląsk: Kelemen – Socha (46 Celeban), Fojut, Pietrasiak, Mraz – Elsner, Kaźmierczak – Madej (46 Cetnarski), Mila (56 Sobota), Stevanović – Diaz (68 Sztylka).

(SlaskWroclaw.pl)