Śląsk gromi Wisłę

Rozgromiliśmy Wisłę w Krakowie 5:1, odnosząc drugie zwycięstwo w LOTTO Ekstraklasie! Bramki zdobywali Biliński, Goncalves, Morioka (dwie) i Stjepanović. O taką skuteczność chodziło!

Żelazna w tym sezonie defensywa Śląska straciła tylko dwie bramki i o nią przed meczem w Krakowie nikt się nie bał. Pozostawało pytanie – co zrobić, by stwarzać więcej podbramkowych sytuacji? Trener Mariusz Rumak postanowił dać szansę od pierwszej minuty Kamilowi Bilińskiemu, który zastąpił w wyjściowej jedenastce Bence Mervo.

Pierwsze groźne akcje stworzyła Wisła, raz jednak nikt nie zamknął dośrodkowania z lewej strony, a chwilę potem wracający po kontuzji Paweł Brożek zbyt daleko wypuścił sobie piłkę w dogodnej sytuacji przed bramką WKS-u. Potem do głosu zaczął dochodzić Śląsk. Z dystansu uderzali Łukasz Madej i Mariusz Pawelec, bliski dojścia do dogodnej pozycji był Biliński, ale Miśkiewicz nie musiał pokazywać swoich umiejętności.

Goście z czasem przeważali coraz bardziej. Szalał Alvarinho, blisko gola był Madej, ale do siatki trafił kto inny… W 45. min po asyście aktywnego Alvarinho w pole karne wpadł Biliński i dokładnym strzałem nie dał szans Miśkiewiczowi. Śląsk prowadził 1:0! Świetny powrót Bili do pierwszego składu, gol do szatni i trzecia bramka dla WKS-u w sezonie stała się faktem.

Trener Dariusz Wdowczyk w przerwie zdecydował się na jedną roszadę w składzie i szybko zebrał owoce tej zmiany. W 60. min ręką w polu karnym zagrał Piotr Celeban i sędzia wskazał na 11. metr. Rzut karny bez problemu wykorzystał Mójta, który na druga połowę wyszedł w miejsce Sadloka. Dla Pawełka była to trzecia bramka puszczona w LOTTO Ekstraklasie, z czego druga po „jedenastce” (jednego gola wpuścił też w PP z Sandecją – gola zdobytego strzałem… z rzutu karnego).

Stracona bramka tylko podrażniła Śląsk. Wrocławianie w dwie minuty praktycznie rozstrzygnęli spotkanie. Najpierw świetny rajd Madeja, dośrodkowanie przedłużone przez Bilińskiego i gol Morioki, a chwilę później doskonała wrzutka Stjepanovicia z rzutu wolnego i dokładny strzał głową Felipe Goncalvesa. Dwie zabójcze minuty i WKS prowadził już 3:1! A to nie był jeszcze koniec…

W 82. minucie znów na listę strzelców wpisał się Ryota Morioka. Dośrodkował Lasza Dwali, głową przedłużył Biliński, a w prostej sytuacji spokój i dokładną technikę zaprezentował wrocławski Tsubasa.

– Nie strzelam, nie wiem czemu tak się dzieje. Ale nie ma mowy, bym się poddał, pracuję dalej, bo bardzo chcę się poprawić – mówił Japończyk po spotkaniu z Wisłą Płock.
No to się poprawił! Wynik w końcówce ustalił Stjepanović, wykorzystując rzut karny.

Co ciekawe, trener Rumak pierwszą zmianę przeprowadził dopiero w… 90. minucie. WKS zasłużenie wygrał w Krakowie 5:1, rozgrywając najlepsze spotkanie w sezonie. Wreszcie odblokowała się ofensywa Śląska, która pokazała swój spory potencjał. Oglądać taką drużynę to przyjemność! Kolejne okazja 12 września na Stadionie Wrocław. Śląsk podejmie Ruch Chorzów.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:5 (0:1)

0:1 – Biliński 45′
1:1 – Mójta 61′ (karny)
1:2 – Morioka 69′
1:3 – Goncalves 71′
1:4 – Morioka 82′
1:5 – Stjepanović 90′(karny)

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Kokoszka, Celeban, Dvali – Goncalves (90. Idzik), Stjepanović – Madej (90. Dankowski), Morioka, Alvarinho – Biliński (90. Mervo)
Wisła: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok (46. Mójta) – Mączyński, Uryga (73. Brlek) – Boguski, Małecki, Zachara (57. Drzazga) – Brożek

Żółte kartki: Uryga, Guzmics – Kokoszka
Sędzia:
 Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Autor: Jędrzej Rybak / SlaskWroclaw.pl
– Zdjęcie | Krystyna Pączkowska