FutureNet Śląsk Wrocław odniósł kolejne zwycięstwo we własnej hali, w której wciąż pozostaje niepokonany. Tym razem wrocławianie okazali się lepsi od STK Czarnych Słupsk. Wygrana sprawiła, że Śląsk jest aktualnie samodzielnym liderem ligowej tabeli.

Wrocławianie wracali do własnej hali po ponad trzech tygodniach przerwy. Dodatkowo byli podrażnienie drugą porażką na wyjeździe, którą w poprzedniej kolejce odnieśli w meczu z Pogonią Prudnik. Zależało im zatem na tym, aby powrócić na zwycięskie tory.

Napędzający się pociąg

Od początku meczu oba zespoły miały problemy w defensywie, przez co pozostawiały rywalom dużo miejsca do oddania rzutu. Wrocławianie nie potrafili zatrzymać Damiana Cechniaka. Skuteczni byli także Aleksander Leńczuk i Aleksander Dziewa. Dobrą zmianę we wrocławskiej drużynie dał Jakub Musiał, który zdobył 7 punktów z rzędu. Wśród gości punktował jednak kapitan – Mantas Cesnauskis. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili zaledwie punktem (29:28).

Druga część bez wątpienia należała już do zawodników Radosława Hyżego. O ile w pierwszej kwarcie gra była wyrównana, o tyle w drugiej całkowicie zdominowali ją Trójkolorowi. Postawili dobrą obronę, która poskutkowała tym, że goście nie zdobyli żadnego punktu przez pierwsze trzy minuty. W tym czasie Śląsk skutecznie punktował, dzięki czemu do przerwy prowadził 58:42.

Sunąca machina

Trzecia kwarta wyglądała podobnie. Czarni starali się odrabiać straty, jednak wrocławianie nie pozwalali im na zbyt wiele. Sami grali bardzo efektownie w ofensywie, nie tylko rzucali z dystansu, ale także penetrowali kosz. Podsumowaniem świetnej części w wykonaniu wrocławian był trafiony w ostatnich sekundach kwarty rzut z połowy w wykonaniu Norberta Kulona. Przed czwartą ćwiartką Śląsk pewnie prowadził 87:75.

Czwarta kwarta była właściwie tylko formalnością. Gospodarze zaczęli mocno i kibice spodziewali się, że znów przekroczą granicę 100 punktów. Czarni nie poddali się jednak za szybko i cały czas próbowali odrobić straty. Udało im się nieznacznie zmniejszyć przewagę, widać było także, że zawodnicy Śląska poczuli już wygraną. Ich gra znacząco zwolniła, mimo to mogli cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. Pewnie pokonali słupczan 96:83. Dzięki tej wygranej zostali także samodzielnym liderem tabeli.

Trudno powiedzieć, że było łatwo. Ta końcówka pokazała nawet, że chwila dekoncentracji i zaczęło się robić gorąco. Wiadomo, że przewaga nie zawsze musi świadczyć o przebiegu całego meczu, aczkolwiek akurat w tym przypadku udało się go zakończyć zwycięstwem i to dosyć sporym. Nie było łatwo, ale zrobiliśmy to – mówi Karol Michałek, zawodnik Śląska.


FutureNet Śląsk Wrocław – STK Czarni Słupsk 96:83 (28:27, 30:15, 27:15, 11:26)

Śląsk: Aleksander Dziewa 24, Norbert Kulon 24, Jakub Musiał 16, Karol Michałek 12, Aleksander Leńczuk 8, Robert Skibniewski 6, Tomasz Żeleźniak 6, Bartłomiej Pietras 0.

Czarni: Mantas Cesnauskis 20, Patryk Pełka 12, Hubert Wyszykowski 12, Adrian Kordalski 12, Szymon Długosz 10, Łukasz Seweryn 7, Damian Cechniak 6, Dawid Rypiński 4, Bartosz Sprengel 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław