Śląsk pokonał Jagiellonię

Drużyna Mariusza Rumaka znów punktuje i awansuje w ligowej tabeli. Wrocławianie wygrali 3:1, a mogło być wyżej. Dwie bramki zdobył Bence Mervo, a jedną dołożył Ryota Morioka.

 

To było dobre spotkanie w wykonaniu Śląska. Bence Mervo, Rioka Morioka i Robert Pich co rusz atakowali bramkę Bartłomieja Drągowskiego. Szczególnie cieszyć może postawa tego ostatniego, bo sprawia wrażenie jakby wracał do formy sprzed wyjazdu do Kaiserslautern.

W 14. minucie rozpoczęło się od starty piłki. Odzyskał ją Pich, który ruszył prawą stroną, zagrał ze skrzydła płasko w pole karne, a tam Mervo uciekł Dawidowi Szymonowiczowi i strzałem z pierwszej piłki w stronę dalszego słupka bramki pokonał Drągowskiego.

Niedługo cieszył się Śląsk z prowadzenia. W 20. minucie Mateusz Abramowicz dał się ośmieszyć! Fedor Cernych dośrodkował z prawej strony, niecelnie, prosto w ręce kompletnie nieatakowanego bramkarza Śląska, który w jakiś niewytłumaczalny sposób wypuścił piłkę z rąk na linii bramkowej. Konstantin Vassiljev jakby tylko na to czekał… i wyrównał.

Bramkarz jest jak saper, jak się pomyli to jest bramka. Mogę ją wziąć na moje konto. Rozmawiałem z Mateuszem i on mówił, że ta piłka była za łatwa. Padła bramka, która nie powinna, ale błędy się zdarzają nawet najlepszy na świecie. Wybronił za to wiele trudnych piłek – broni swojego zawodnika Mariusz Rumak, trener Śląska.

W 35. minucie znów dał znać o sobie instynkt strzelecki Mervo. Po wyrzucie piłki z autu przez Toma Hateley’a jej lot przedłużył głową Lasha Dwali, a młody napastnik Śląska strzałem z pierwszej piłki lewą nogą po raz drugi pokonał Drągowskiego! Piłka odbiła się jeszcze od lewego słupka i wpadła do bramki za plecami bramkarza gości.

Piłka przypadkowo odbiła się rykoszetem. Nie winię Drągowskiego, bo nie miał możliwości jej wybronienia – tłumaczy Michał Probierz, trener Jagiellonii.

Na kolejnego gola musieliśmy czekać aż do 71. minuty. Tym razem przełamał się wreszcie Japończyk. Strzał Ryoty Morioki z 16 metrów trafił prosto w okienko bramki.

W 78. minucie Śląsk powinien prowadzić już 4:1, ale Pich w sytuacji sam na sam z bramkarzem za długo czekał na oddanie strzału i ostatecznie trafił w boczną siatkę.

Jak trzeba będzie, bo od tego zależał będzie wynik spotkania to na pewno trafię – zapewnił Robert Pich. – Robert wygląda coraz lepiej i widać, że jest w formie. On jeszcze w tym sezonie strzeli. Obiecuję – dodaje Mariusz Rumak.

Śląsk atakował do końca jednak prowadzenia nie udało się podwyższyć.

Piękny strzał Morioki ustalił wynik – podsumowuje Michał Probierz.

– Wygrał Śląsk Wrocław jako zespół. Dziękuję tym, którzy byli i zapraszam tych, którzy się wahają. Mogę obiecać, że nieważne z jakim przeciwnikiem będziemy grali, to zawsze będziemy dawali z siebie sto procent. Kibice na pewno nie będą się nudzili – kończy Mariusz Rumak.

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 3:1 (2:1)

1:0 – Bence Mervo (14. min)
1:1 – Konstantin Vassiljev (20.min)
2:1 – Bence Mervo (35. min)
3:1 – Ryota Morioka (71. min)

Śląsk Wrocław: Abramowicz – Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dwali – Hateley, Gecov (75. Hołota) – Pich (90. Gosztonyi), Grajciar (88. Dankowski), Morioka – Mervo Trener: Mariusz Rumak
Jagiellonia Białystok: Drągowski – Burliga, Szymonowicz, Tomelin, Tomasik – Grzyb, Góralski (46. Alvarinho), Vassljev, Romańczuk – Cernych, Grzelczak (46. Mystkowski) Trener: Michał Probierz

Żółte kartki: Tomasik, Romańczuk, Burliga (Jagiellonia)

Sędzia: Piotr Lasyk

Widzów: 6504

 

Autor | Daniel E. Groszewski

  • Zdjęcie | Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl