- REKLAMA -

WKS bardzo dobrze rozpoczął sezon, wygrywając 3:1 u siebie z Cracovią. Kolejne spotkanie rozegra z Lechią Gdańsk na wyjeździe. Sporo się zmieniło, bowiem ze Śląska odszedł jednak Jakub Kosecki.

Skrzydłowy WKS-u podpisał trzyletni kontrakt z tureckim Adana Demirspor. W środę wieczorem wrocławski klub otrzymał pieniądze za transfer. Jak zdradza Maciej Pałaszewski odejście Koseckiego nie wpłynęło znacząco na atmosferę w drużynę.

Wydaje mi się, że atmosfera jest bardzo dobra. Co więcej jest nawet jeszcze lepsza po zwycięstwie niż przed nim – mówi Maciej Pałaszewski.

Pomocnik Śląska w ostatnim spotkaniu znalazł się w wyjściowej jedenastce i rozegrał bardzo dobre spotkanie. Jak mówi, dla niego samego ważniejsze jest jednak zwycięstwo Śląska niż indywidualne pochwały i osiągnięcia.

Jestem zadowolony, że udało mi się wywalczyć miejsce w składzie. Nadal ciężko pracuję na treningach, aby uwodnić, że na to zasługuję. Najważniejsze jest, żeby wygrywał Śląsk – dodaje pomocnik.

Do sytuacji zespołu po odejściu Koseckiego odniósł się również Tadeusz Pawłowski, trener wrocławskiego zespołu. Według niego Śląsk ma kilku zawodników, którzy są w stanie zagrać na tej pozycji – Robert Pich, Daniel Łuczak, mogą tam też grać Damian Gąska lub Mateusz Cholewiak. Oprócz nich oczywiście nowy nabytek – Irańczyk Farshad.

Farshad może zagrać na wielu pozycjach – na skrzydle lub w środku. Nie wiem, czy lepsza jest dla niego „dziesiątka”. My chcemy, żeby skrzydłowi schodzili do środka. Mniej ważne jest to, gdzie się znajduje na boisku w momencie, w którym my posiadamy piłkę. Natomiast w grze destrukcyjnej musi zamykać swoją stronę – mówi Tadeusz Pawłowski.

Trener zdradził również, że blisko transferu do Śląska jest były obrońca Legii Warszawa – Łukasz Broź. Ponadto pozytywnie ocenił występ Damiana Gąski i Mateusza Radeckiego, którzy debiutowali w ostatnim spotkaniu w Ekstraklasie.

Trzydzieści minut, które zagrał Damian, było bardzo dobre w jego wykonaniu. Pokazał, że ma wielkie możliwości. Odnośnie do Mateusza Radeckiego – zagrał bardzo dobre dziesięć minut. Z niego także będziemy mieli wiele korzyści. Młodzi zawodnicy po okresie przygotowawczym byli trochę zmęczeni, ale teraz powoli idą w górę z formą –  ocenia Pawłowski.

Szkoleniowiec przed meczem z Lechią uważa, że trzeba będzie zamknąć skrzydła, mimo że rywal nie będzie grał tak ładnie do przodu, jak w poprzednich latach. Trener przewiduje, że jeden ze środkowych pomocników będzie schodzić do boku, a cały zespół poprawi defensywę. Mimo to WKS stworzy sobie szanse i okazję, ale musi dominować na boisku. Szczególnie gra z kontry ma być mocną stroną Śląska.

Sam jestem ciekawy, jak Lechia ustawi się w domu, i czy zaatakuje czy będzie czekała. Na pewno to jest inny zespół niż w tamtym roku. Jeśli chodzi o pole manewru brak Sławomira Peszki jest osłabieniem dla Lechii – dodaje.

Śląsk Wrocław rozegra swój pierwszy mecz na wyjeździe z Lechią Gdańsk w piątek, 27 lipca o godzinie 18. Miejmy nadzieję, że spotkania wyjazdowe będą szły WKS-owi lepiej niż w poprzednim sezonie, w którym zespół przegrał aż 11 meczów na stadionach rywali.

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ola Sopuch