Śląsk remisuje i pokazuje charakter

W pierwszym meczu rundy finałowej Śląsk zremisował w Kielcach z Koroną 1:1. Wrocławianie prawie całą drugą połowę grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce Jacka Kiełba. 

Początek spotkania był bardzo nerwowy i chaotyczny, ale było widać dużą motywację u piłkarzy Śląska. Walka toczyła się w środkowej części boiska, było dużo strat i niedokładności. Nerwowo było też na trybunach.

Już w 6. minucie gospodarze mieli dogodną szansę na objęcie prowadzenia. Po stałym fragmencie gry Siergiej Pilipczuk wyskoczył najwyżej w polu karnym, ale piłka uderzyła w poprzeczkę, a przy dobitce Marcina Cebuli świetnie obronił Mateusz Abramowicz.

Śląsk pierwszy celny strzał oddał dopiero w 21. minucie . Zza pola karnego uderzył Dudu Paraiba i Dariusz Trela miał spore problemy z obronieniem. Po tej akcji wrocławianie przejęli na kilka minut inicjatywę na boisku i coraz częściej gościli w polu karnym Korony. Na piętnaście minut przed końcem pierwszej połowy Bence Mervo miał bardzo dobrą sytuację na strzelenie gola, ale nie opanował dośrodkowanej do niego piłki. W 34. minucie błędną decyzję podjął sędzia spotkania Bartosz Frankowski – Koronie należał się rzut karny. Ta sytuacja jakby zmobilizowała wrocławian. Śląsk wyszedł z kontrą po której niewiele zabrakło do objęcia prowadzenia. Robert Pich trafił w słupek.

Druga część meczu zaczęła się fatalnie dla Śląska. Jacek Kiełb obejrzał drugą żółtą, a  w konsekwencji czerwoną kartkę. Jakby tego było mało w 52. minucie fatalny błąd popełnił Abramowicz, który nie trafił czysto w piłkę i Airam Cabrera zdobył prowadzenie dla gospodarzy.

Kiedy wydawało się, że Korona kontroluje przebieg spotkania, Śląsk doprowadził do wyrównania. Bohaterem został w 66. minucie Piotr Celeban, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i skierował piłkę w światło bramki.


 

 W 78. minucie prowadzenie Śląskowi mógł jeszcze dać Ryota Morioka, ale Japończyk zbyt długo zwlekał ze strzałem i ostatecznie został zablokowany w polu bramkowym. Do końca meczu wynik się już nie zmienił.

Drużyna pokazała charakter. Grając w osłabieniu mogliśmy nawet pokusić się o zwycięstwo, bo były ku temu okazje. Trzeba jednak szanować to co osiągnęliśmy. Zostawiliśmy na boisku zdrowie i tak ma być w następnych meczach – podsumował Piotr Celeban, kapitan Śląska.

Kolejnym przeciwnikiem Śląska będzie Jagiellonia Białystok. Mecz zostanie rozegrany we Wrocławiu w środę – 20 kwietnia o godz. 20.30.

 

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)

1:0 – Airam Cabrera 52’
1:1 – Piotr Celeban 66’

Korona Kielce: Dariusz Trela – Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Diaw, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak – Siergiej Pilipczuk (70′ Bartłomiej Pawłowski), Vlastimir Jovanović, Rafał Grzelak, Nabil Aakonur (53′ Tomasz Zając), Marcin Cebula (76′ Aleksandrs Fertovs) – Airam Cabrera.

Śląsk Wrocław: Mateusz Abramowicz – Paweł Zieliński (90+1′ Adam Kokoszka), Piotr Celeban, Lasza Dwali, Dudu Paraiba – Jacek Kiełb, Tomasz Hołota, Tom Hateley, Robert Pich (89′ Kamil Dankowski), Ryota Marioka – Bence Mervo (53′ Peter Grajciar).

Czerwona kartka: Jacek Kiełb /47′ – druga żółta/ (Śląsk).

Żółte kartki: Siergiej Pilipczuk, Vlastimir Jovanović, Tomasz Zając (Korona) oraz Jacek Kiełb (Śląsk).

Sędzia: Bartosz Frankowski

Widzów: 6251

Autor | Marcin Małyszka

  • Zdjęcie | Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl