W sparingowym spotkaniu rozegranym w Kluczborku piłkarze Śląska zremisowali bezbramkowo z pierwszoligowym MKS-em.

Tym razem podopieczni Oresta Lenczyka nie znaleźli sposobu na strzelenie bramki

Do Kluczborka trener Orest Lenczyk zabrał aż 23 graczy, w tym pięciu zawodników Młodej Ekstraklasy: Mateusza Perońskiego, Przemysława Szuszkiewicza, Adriana Nowińskiego, Patryka Jędrzejowskiego i Dudu. W pierwszej połowie szkoleniowiec wrocławian wystawił skład, jaki być może wybiegnie na boisko w sobotnim meczu w Warszawie z Polonią. Ustawienie Śląska nie różniło się zresztą zbyt wiele do tego ze zwycięskiej potyczki z Wisłą Kraków, podobnie jak podejście do gry. WKS był ustawiony mocno defensywnie, pozwalając gospodarzom na rozprowadzanie piłki, jednocześnie kontrolując sytuację pod własną bramką i starając się wyprowadzać groźne kontry.

Taka taktyka sprawdzała się dość dobrze. W pierwszej połowie MKS nie stworzył sobie zbyt wiele dogodnych okazji. Niby był więcej przy piłce, niby atakował, ale jego ataki rozbijały się o szczelny mur WKS-u. Sytuacji, po których kilkusetosobowa widownia podrywała się z miejsc, było jak na lekarstwo. Wymienić można tak naprawdę dwie – w 7 minucie dośrodkowanie z lewej strony Jarosław Fojut wybił na rzut różny, a pięć minut przed zejściem na przerwę po wrzutce z boku piłka przeszła obok słupka.

Śląsk też miał swoje szanse. W 22 minucie Sebastian Mila uderzył z dystansu po rzucie wolnym, ale piłka w niewielkiej odległości minęła słupek gospodarzy. Szczęścia próbowali także Antoni Łukasiewicz, Marek Gancarczyk i Piotr Ćwielong. Ładnie zapowiadała się również akcja zainicjowana przez Jarosława Fojuta, który ruszył do przodu i sprytnie odegrał do dobrze ustawionego Ćwielonga – pomocnik Śląska jednak w ostatniej chwili został zablokowany.

W przerwie trener Lenczyk wymienił całą jedenastkę. Na boisku pojawili się młodzi gracze lub zawodnicy, którzy ostatnio występowali mniej lub wcale. Gra się nieco ożywiła – w 57 minucie Cristian Diaz odebrał rywalowi piłkę w środku pola i odegrał do Waldemara Soboty. Były zawodnik MKS-u huknął z dystansu, ale trafił tuż obok słupka. Odpowiedź gospodarzy był natychmiastowa – po rajdzie prawym skrzydłem wypożyczonego ze Śląska Dariusza Górala piłka trafiła do Patryka Tuszyńskiego, który z najbliższej odległości trafił w poprzeczkę. Niedługo później w jednej z głównych ról ponownie wystąpił Góral, jednak jego strzał z pierwszej piłki przeszedł wysoko nad bramką gości. Z kolei w 76 minucie ze świetnej strony pokazał się Rafał Gikiewicz, który w sytuacji sam na sam z Płazą świetnie skrócił kąt i utrudnił napastnikowi MKS-u oddanie celnego strzału. W odpowiedzi Sobota oddał groźny strzał, jednak w efektownym stylu obronił go bramkarz rywali. To była ostatnia groźna akcja meczu. Niedługo później sędzia odgwizdał koniec spotkania.

MKS Kluczbork – Śląsk Wrocław 0:0
Śląsk:
Kelemen – Pawelec, Celeban, Fojut, Spahić – Socha, Łukasiewicz, Gancarczyk – Madej, Mila, Ćwielong. Od 46 minuty: R. Gikiewicz – Dudu (78 Nowiński), Peroński, Szuszkiewicz, Abramowicz – Elsner, Dudek, Szewczuk – Jędrzejowski, Sobota – Diaz.

(slaskwroclaw.pl)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł– Gajowice bez prądu
Następny artykuł– VI Kolejka PLL: KOSYNIERZY Wrocław vs. Poznań HUSSARS
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.