Śląsk Wrocław przegrał 0:3 z Wisłą Płock. Mimo że goście grali w osłabieniu, Trójkolorowi nie potrafili tego wykorzystać i zagrozić bramce rywala. Nafciarze wszystkie trzy bramki zdobyli w drugiej połowie.

Mecz Śląska z Wisłą wpisany został w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Polski, dlatego przed rozpoczęciem odśpiewano hymn narodowy, a piłkarze wystąpili w opaskach. Dodatkowo gospodarze zagrali w biało-czerwonych strojach. Spotkanie było wyjątkowe również dla Piotra Celebana, ponieważ był to jego setny mecz z rzędu w pełnym wymiarze czasu.

Śląsk w przewadze

Na początku spotkania obie drużyny spokojnie rozgrywały, starając się stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce, a Śląsk cofnął się do obrony. Z czasem zaczął jednak zdobywać środek pola i szukać swojej szansy. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego często byli faulowani, przez co mieli sporo stałych fragmentów gry. W 19. minucie z rzutu wolnego uderzał Marcin Robak, jednak piłka minimalnie minęła słupek. Śląsk dalej utrzymywał się przy piłce i budował swoje akcje. W 28. minucie Damian Gąska wychodził na czystą pozycję, jednak został sfaulowany przez Adama Dźwigałę. Zawodnik Wisły otrzymał czerwoną kartkę, a Śląsk grał w przewadze jednego zawodnika. Chwilę później okazję na strzelenie bramki miał Robak, który znalazł się z piłką w polu karnym, jednak obrońcy Nafciarzy zdołali przeszkodzić napastnikowi Śląska. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić bramce rywala, nie padła też żadna bramka.

Nokaut

Od początku drugiej połowy Śląsk dłużej utrzymywał się przy piłce. W 51. minucie Gąska starał się zagrozić rywalowi strzałem zza pola karnego, jednak uderzał niecelnie. Później Trójkolorowi nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Po jednym z dośrodkowań, sędzia odgwizdał rzut karny dla Śląska po przewinieniu na Robercie Pichu. Słowak nie był jednak faulowany, a arbiter po konsultacji z  VAR-em, wycofał się ze swojej decyzji. Sytuacja szybko obróciła się na niekorzyść gospodarzy, bowiem w 65. minucie bramkę dla gości strzelił Damian Szymański. Cztery minuty później Nafciarze mogli cieszyć się z drugiego gola. Ricardinho uderzył zza pola karnego, a Jakub Słowik musiał wyciągać piłkę z siatki. Po stracie dwóch bramek Śląsk wyraźnie stracił zapał. Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego nie mieli pomysłu na grę ofensywną, a goście tylko czekali na możliwość kontrataku. Doskonale wykorzystali szansę na szybki atak i zdobyli trzecią bramkę. Dominik Furman prostopadle podał do Giorgio Merebashvila, a Gruzin bez problemów minął Łukasza Brozia i pokonał bramkarza Śląska. Wrocławianie, mimo gry w przewadze, wysoko przegrali 0:3 i oddalili się od górnej ósemki.

Jestem bardzo zadowolony, ponieważ graliśmy bardzo dobrze piłką, mieliśmy większe posiadanie. W drugiej połowie graliśmy defensywnie, pozwoliliśmy rozgrywać Śląskowi, ale po kontrataku zdobyliśmy bramki. Te trzy punkty są dla nas bardzo ważne – mówi Kibu Vicuna, trener Wisły Płock.

Uważam, że zagraliśmy słabe spotkanie. Byliśmy wolniejsi, a mentalnie nie walczyliśmy. Można być zmęczonym, ale trzeba pokazać, że się walczy. Nie mieliśmy pomysłu na rozegranie piłki. W przerwie mówiłem, że nie możemy grać naiwnie i musi być porządek na boisku w rozegraniu. Na pewno nie przejdziemy po tym meczu do porządku dziennego. Musimy odbyć z zespołem rozmowę. Przegrywamy u siebie kolejny mecz, nie mamy rozegrania. Jako sztab jesteśmy za to odpowiedzialni, jest mi wstyd za ten mecz – mówi Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Wisła Płock 0:3 (0:0)

65′ Damian Szymański
69′ Ricardinho
82′ Merebashvili

Śląsk: Słowik – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Augusto (56. Radecki), Chrapek (74. Pałaszewski), Cholewiak (66. Farshad Ahmadzadeh), Gąska, Pich – Robak.

Wisła: Dahne, Stępiński, Łasicki, Dźwigała, Stefańczyk – Szymański, Rasak (38. Sielewski), Furman, Varela (71. Angielski), Merebashvili – Ricardinho (84. Zawada).

Żółte kartki: Wojciech Golla (Śląsk); Patryk Stępiński, Damian Szymański (Wisła).

Czerwona kartka: Adam Dźwigała (Wisła).

Sędzia: Zbigniew Dobrynin.


Autor: Oliwia Stasiak