We wtorek o godzinie 20 wrocławianie rozegrają kolejne spotkanie w ramach Tauron Basket Ligi. Przeciwnikiem wrocławian będzie dobrze spisujący się na starcie rozgrywek AZS Koszalin. Mecz rozegrany zostanie w Hali Stulecia.

 

Dla każdego fana wrocławskiego basketu który pamięta sukcesy swojego klubu w II połowie lat ’90, oczywistym jest stwierdzenie, że dawna Hala Ludowa jest miejscem magicznym. Jeżeli więc przyjąć, że Wrocław jest mekką polskiej koszykówki to jej największą świątynią jest właśnie obiekt Maxa Berga.Po blisko 7 latach od  ostatniego spotkania które rozegrali tam zawodnicy WKS-u, nastąpił powrót. Przeciwnikiem w jutrzejszym spotkaniu, podobnie jak w grudniu 2004 roku, będzie AZS Koszalin. Miejsce i okoliczności wyjątkowe, oby dopisali kibice i przede wszystkim zawodnicy trenera Rajkovica, którzy z bilansem 0-2 zajmują…ostatnie miejsce w lidze.

Wtorkowy przeciwnik Śląska na pewno nie miło wspomina ostatnie odwiedziny w „Ludowej”, ponieważ uległ 75:99. Jednak w tym sezonie podopieczni trenera Tomasza Herkta spisują się bardzo przyzwoicie, zajmują 3 miejsce w lidze i po trzech kolejkach zanotowali tylko jedną porażkę. „Akademicy” mają bardzo wyrównany skład w którym punktuje większa liczba graczy i robi to w większym wymiarze, świadczy o tym średnia zdobywanych punktów na mecz przez obydwa zespoły. Wrocławianie w tym sezonie rzucają średnio 62,5 pkt. na mecz a ich przeciwnik 80,7 pkt. , co ciekawe średnia traconych punktów przypadających na jedno spotkanie  jest bardzo podobna, 73,5 pkt. WKS-u i 73,7  pkt. graczy z Koszalina. Siła ofensywna koszalinian opiera się na wielkim trio: Montgomery, Reese, Bigus, to oni zdobywają prawie 46 pkt. w każdym spotkaniu i zebrali do tej port 54 piłki z tablicy na 100 całego zespołu. Nie tylko ze względu na powrót do Hali Stulecia ten mecz będzie sentymentalny, we Wrocławiu zagra w roli gości kilku zawodników związanych z naszym miastem, będą to Rafał Bigus, Mateusz Jarmakowicz i Mateusz Bieg z kolei przeciwko swoim byłym kolegom zagra zawodnik Śląska Slavisa Bogavac. Oprócz trójki najgroźniejszych zawodników z Koszalina warto zwrócić uwagę na bardzo dobrego, blisko 35 letniego rozgrywającego Igora Milicica, zawodnik ten pierwszy sezon w naszym kraju rozegrał 12 lat temu w barwach drużyny z Kielc i z sukcesami reprezentował później takie kluby jak Trefl Sopot i Anwil Włocławek.

Oby 7 lat niepowodzeń naszej drużyny/drużyn było już za nami, teraz czekamy na lata tłuste i nawet jeżeli nie nadejdą zbyt szybko, to na pewno zapach pop-cornu unoszący się w kuluarach hali i ogłuszający doping na trybunach przypomną stare dobre czasy.

(Krzysztof Bełej)