FutureNet Śląsk Wrocław wygrał 86:82 z Jamalex Polonią Leszno. Po słabszej pierwszej połowie i odrabianiu strat, zawodnicy Radosława Hyżego zdołali wyjść na prowadzenie. Nie oddali go już go końca spotkania i mimo nerwowej końcówki, pokonali przyjezdnych i zdobyli dwa punkty.

Mecz między obiema drużynami było hitem 3. kolejki I ligi. Niektórzy zawodnicy Leszna w przeszłości grali w barwach Śląska, co dodatkowo dodawało spotkaniu emocji. Ponadto oba zespoły przed sezonem założyły sobie, że powalczą o awans do Energa Basket Ligi, dlatego każdy z nich chciał wygrać to spotkanie.

Przewaga gości, przebudzenie Śląska

Na początku spotkania oba zespoły miały problemy ze skutecznością. Śląsk bronił agresywnie, jednak po kolejnym niecelnym rzucie, trener Radosław Hyży poprosił o czas. Goście dobrze radzili sobie w obronie, jednak nie byli w stanie zatrzymać Norberta Kulonia i Aleksandra Dziewy, który świetnie spisywał się pod koszem Polonii. Leszczanie rozkręcali się jednak powoli i w przeciągu minuty zbudowali sobie kilku punktową przewagę (17:11). Zawodnicy Radosława Hyżego znów mieli kłopoty z kończeniem własnych akcji, dodatkowo problemy w defensywie sprawiali im szybcy bracia Marc-Oscar i Stanferd Sanny. Goście byli bardzo skuteczni zarówno z gry, jak i zza łuku, dzięki czemu konsekwentnie budowali swoją przewagę (29:19). Po pierwszej kwarcie prowadzili ośmioma punktami (31:23).

W drugiej kwarcie wrocławianie nadal borykali się z brakiem skuteczności. Tempo gry było niezwykle szybkie, a gra w obronie twarda. Pierwsze punkty tej części padły dopiero w 2. minucie, kiedy Karol Michałek wykorzystał rzuty osobiste. Goście szybko odpowiedzieli z gry, a później powiększali swoją przewagę, cały czas utrzymując bezpieczne prowadzenie (29:38). Wrocławianie mieli problemy nie tylko w ofensywie, ale także popełniali dużo strat. Groźny pod koszem był Dziewa, którego często faulowali goście. Po jego udanych akcjach, a także po trójkach Tomasza Żeleźniaka i Jakuba Musiała, Śląsk doprowadził do remisu (43:43). Później gra do końca kwarty była bardzo wyrównana, oba zespoły nie odpuszczały i zdobywały punkt za punkt. Po pierwszej połowie tablica wyników pokazywała remis (47:47).

Lepsza skuteczność kluczem do wygranej

Po przerwie wrocławianie zaczęli grać lepiej. Przede wszystkim poprawiła się skuteczność, dobrze funkcjonowała też zbiórka na desce (52:47). Goście pierwsze punkty zdobyli dopiero w 3. minucie, bowiem defensywa Śląska nie pozwalała im swobodne rozgrywanie akcji. Po kolejnym trafieniu gospodarzy, trener Łukasz Grudniewski poprosił o czas. Goście grali bardzo agresywnie w obronie, bowiem już w połowie kwarty mieli na swoim koncie pięć fauli. Po słabszej połowie w wykonaniu Śląska, to oni zaczęli dominować w drugiej połowie (61:50). Pod koszem i na desce świetnie spisywał się Dziewa. Goście jednak nie odpuszczali i po dwóch celnych trójkach, zmniejszyli przewagę Śląska do sześciu punktów (60:66). Wtedy, w ostatnich sekundach kwarty rzutem zza łuku odpowiedział Robert Skibniewski. Przed pozostałymi dziesięcioma minutami zawodnicy Radosława Hyżego prowadzili 69:60.

Czwarta kwarta była dla gości ostatnią szansa, aby powalczyć o zwycięstwo. Śląsk był jednak w gazie i bardzo dobrze spisywał się zarówno w obronie, jak i w ataku. Wrocławianie prowadzili kilkoma punktami i można powiedzieć, że mieli to spotkanie pod kontrolą (74:67). Niestety w wyniku pięciu faulów z gry przedwcześnie wykluczony został jeden z najbardziej wyróżniających się zawodników Śląska – Aleksander Dziewa. Mimo tego zawodnicy Radosława Hyżego dobrze radzili sobie z przeciwnikiem, który starał się jeszcze odrabiać straty. Po celnej trójce i rzucie osobistym Mateusza Stawiaka, Polonia przegrywała już tylko pięcioma punktami (71:76). Wtedy jednak niezawodny okazał się Musiał, który dorzucił kolejne oczka dla Śląska. Końcówka spotkania była wojną nerwów, bowiem różnica między zespołami wynosiła tylko pięć punktów (79:74), dodatkowo oba zespoły miały na swoim koncie po pięć fauli, więc każde przewinienie skutkowało rzutami osobistymi. Decydujące okazały się: bloki Bartłomieja Pietrasa oraz celne osobiste Musiała, Skibniewskiego i Kulonia. Goście mimo udanej akcji, nie byli w stanie odrobić strat i ostatecznie przegrali 82:86.

Jesteśmy mniej doświadczonym zespołem, dlatego dobrze, że udało nam się wyrwać tę wygraną. W poprzednim sezonie mieliśmy problem z końcówkami. Leszno grało dzisiaj bardzo dobrze. T zespół, który ma aspiracje do gry w ekstraklasie, dlatego cieszę się, że wygraliśmy – mówi Radosław Hyży, trener Śląska Wrocław.


FutureNet Śląsk Wrocław – Jamalex Polonia Leszno 86:82 (23:31; 24:16; 22:13;17:22)

Śląsk: Aleksander Dziewa 19, Jakub Musiał 17, Norbert Kulon 14, Bartłomiej Pietras 12, Robert Skibniewski 9, Karol Michałek 8, Tomasz Żeleźniak 5, Aleksander Leńczuk 2, Maciej Krakowczyk 0.

Polonia: Mateusz Stawiak 23, Kamil Chanas 15, Stanferd Sanny 10, Adrian-Mroczek Truskowski 10, Radosław Trubacz 9, Marc-Oscar Sanny 7, Adam Kaczmarczyk 6, Szymon Milczyński 2, Karol Kutta 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław