W niedzielę 24 marca o godzinie 14:00, na bocznym boisku Stadionu Śląskiego mieszczącym się przy ulicy Katowickiej 10 w Chorzowie zostanie rozegrany mecz I kolejki Topligi 2013. AZS Silesia Rebels podejmą Giants Wrocław. 

Gospodarz: AZS Silesia Rebels (0-0)

Gość: Giants Wrocław (0-0)

Data i godzina: 24 marca, 14:00

Stadion: boisko boczne Stadionu Śląskiego, ulica Katowicka 10, Chorzów

Liga: Topliga

 

Obie drużyny mają kilkuletnią historię wzajemnych potyczek (m.in. dwa spotkania w finale PLFA), ale pod zmienionymi nazwami oficjalnie spotkają się po raz pierwszy dopiero w niedzielę. – Giants to silna drużyna, ale z drugiej strony przez rok nie widzieliśmy ich w akcji, więc dla nas są wielką niewiadomą. Tak czy inaczej nastawiamy się na trudny pojedynek – mówi Olga Faszczewska-Szymuś, prezes Rebels. Rok, o którym mówi to czas spędzony przez wrocławian w lidze czeskiej. Nieobecność, którą Rebels wykorzystali doskonale, wskakując na miejsce czwartej siły poprzedniego sezonu w polskim futbolu i awansując do fazy play-off (gdzie szans nie dali im już jednak Seahawks Gdynia).
Teraz trudno będzie powtórzyć im to osiągnięcie, szczególnie, że Rebelianci nie zdecydowali się na żadne wzmocnienia zza Oceanu. – Ale futbolistów zza granicy u nas nie brakuje. Stawiamy po prostu na mieszankę polsko-czeską – zaznacza prezes klubu. Ma na myśli trzech zawodników: skrzydłowego Radka Warchola, ofensywnego liniowego Ladislava Klimka (były reprezentant Czech) i corner backa Matesa Polaka. Po kontuzji i kilkumiesięcznym okresie rehabilitacji, do składu wróci też weteran, Jakub Grabas. – Jeśli w trakcie sezonu pojawią się dodatkowe możliwości na pewno z nich skorzystamy, ale chwilowo nie mamy w planach kolejnych transferów – podsumowuje Faszczewska-Szymuś.

 

Giants (sukcesorzy The Crew, mistrzów Polski z 2011 roku) wracają do polskich rozgrywek prawdopodobnie z jeszcze mocniejszą kadrą niż ta, z którą je opuszczali. Zespół prowadzi były boiskowy generał defensywy wrocławian, Mott Gaymon, co gwarantuje wysoki poziom dyscypliny i ciężką pracę na każdym kroku przygotowań. – Podczas niedawnego dwudniowego obozu przygotowawczego w Bielawie nie mieliśmy ani chwili wytchnienia od trenowania, Mott pokazał w ten sposób, że jest futbolowym maniakiem. Zapowiadał zresztą, że jeśli trzeba będzie, nie będzie spał aż do finału, aż nie osiągniemy naszego celu – zapewnia Kuba Głogowski, wiceprezes Gigantów (jeden z tych, którzy postanowili zawiesić karierę zawodniczą i skupić się na funkcjach w strukturach klubu).
Amerykańskich nazwisk nie zabraknie też w składzie meczowym Giants. Na ich czele dwie znane w Polsce twarze: były MVP ligi, Mark Philmore i jego kolega z czasów gry w barwach Northwestern University, Deante Battle. Poza tym dwie nowe twarze: Khiry Battle (brat tego drugiego) i biegacz z ligi włoskiej, Jamal Schulters. Kadra Gigantów wzbogaciła się też o kilku polskich zawodników, którzy zdobywali już mistrzostwo Polski, ale z różnych przyczyn zrobili sobie przerwę od futbolu. Wśród nich są m.in. Mateusz Grzędziński, Rafał Łysiak, Krzysztof Konieczny i Michał Górniak. Na zagraniczne, futbolowe podboje wyjechali natomiast Łukasz Omelańczuk i Dominik Dąbrowski.
Z jakim nastawieniu Giants podchodzą do niedzielnego spotkania? – Chcemy tym meczem nadać ton na cały sezon. Słyszymy głosy, że jesteśmy największą niewiadomą ligi, więc nadchodzi moment, żeby rozwiać te wątpliwości. Nasi trenerzy na pewno nie pozwolą na zlekceważenie jakiegokolwiek przeciwnika, szczególnie, że to walka o punkty w ramach grupy – zapowiada Głogowski. W tej walce klub ze stolicy Dolnego Śląska ma od pierwszych minut poprowadzić młody rozgrywający Bartosz Dziedzic, który wygrał rywalizację o miejsce w składzie ze sprowadzonym z… Zagłębie Steelers Michałem Krzelowskim.
Pogoda co prawda trochę straszy, ale organizatorzy zapowiadają, że będą przygotowani na wszystkie scenariusze. Zapowiadają też coś, co doskonale rozgrzeje wszystkich kibiców. – Współpracujemy w tym roku z restauracją MadMick, znaną z pysznych amerykańskich burgerów i steków, których będzie można spróbować podczas naszych meczów – mówi Olga Faszczewska-Szymuś. Już w niedzielę swój debiut zaliczy w związku z tym też „Rebels Burger”, czyli specjalna potrawa, która trafi do menu MadMicka, a której skład mogli wymyślić kibice Rebeliantów. Zapowiada się smaczne niedzielne popołudnie, co prawda bez tradycyjnego śląskiego obiadu, ale za to z futbolową ucztą.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBezpłatne badania profilaktyczne dla dzieci
Następny artykułMecz Devils ze Steelers przełożony
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.