- REKLAMA -

Zawodniczki Arkadiusza Rusina wciąż pozostają niepokonane. W 6. kolejce EBLK wygrały 81:70 z PGE MKK Siedlce. Mecz był jednak pełen walki, a Ślęza musiała się postarać o piąte zwycięstwo z rzędu.

W poprzednim meczu wrocławianki potrzebowały dwóch dogrywek, żeby wyrwać punkty Arce Gdynia. Wpłynęło to na przygotowania zespoły do następnego spotkania – zawodniczki borykały się z drobnymi kontuzjami i trenowały tylko trzy dni. Do meczu przystępowały jednak w roli faworyta.

Pomieszanie z poplątaniem

Od początku spotkania do gry obu zespołu wdarł się chaos. Zawodniczki miały problemy nie tylko ze skutecznością, ale także z kontrolowaniem piłki i przepisowym zatrzymaniem rywalek. Ślęza przełamała się dopiero po minucie, kiedy Taisiia Udodenko trafiła rzuty osobiste. Siedlczanki, do zdobycia punktów potrzebowały minuty więcej. Później to gospodynie prowadziły, ale przyjezdne cały czas utrzymywały się w kontakcie, wywierając presję na rywalkach. Opłaciło się to, ponieważ zdołały odwrócić obraz gry na swoją korzyśc (15:11). Ślęza dopiero w ostatnich sekundach kwarty, po trójce Marissy Kastanek, ponownie objęła prowadzenie (22:19).

W drugiej kwarcie wrocławianki poprawiły swoją grę i ponownie kontrolowały przebieg meczu. Grały szybko i skutecznie pod koszem, co pozwalało im powiększać swoją przewagę (34:23). Świetnie prezentowała się Terezia Palenikova, która zdobyła siedem kolejnych punktów bez odpowiedzi rywalek. Przyjezdne miały problemy ze skutecznością, a prowadzenie Ślęzy rosło. W ostatnich sekundach MKK zdołało w końcu odpowiedzieć i na przerwę schodziło, przegrywając dwunastoma punktami (37:49).

Trwoniona przewaga

Po przerwie wrocławianki dalej narzucały swój styl gry. Zdobyły dziesięć punktów z rzędu bez ani jednego straconego. Ślęza wysoko prowadziła (59:37), a siedlczanki nie potrafiły dojść do głosu. Pierwsze punkty zdobyły dopiero po czterech minutach gry. Wtedy też zaczęły się problemy wrocławianek, które straciły aż dwanaście punktów ze zbudowanej przewagi. Skuteczne były Kristi Bellock oraz Rebecca Harris. Przewaga Ślęzy stopniała do trzynastu oczek (68:55).

Niewiele zmieniło się w ostatniej kwarcie. Siedlczanki dalej punktowały, a zawodniczki Arkadiusza Rusina nie mogły trafić do kosza. Kiedy Ślęza miała już tylko pięć oczek przewagi, strzelecką niemoc przełamała Marissa Kastanek. To dało impuls całemu zespołowi. Wrocławianki dalej nie grały najlepiej w ataku, jednak bardzo dobrze broniły, co pozwoliło im zachować przewagę. Ostatecznie, po zaciętej walce, wygrały 81:70 i wciąż pozostają niepokonane. To ich piąte zwycięstwo z rzędu, dzięki któremu aktualnie są liderem tabeli. Sytuacja może się jednak zmienić po meczu CCC Polkowice z Pszczółką Polski Cukier AZS UMCS Lublin.


Ślęza Wrocław – PGE MKK Siedlce 81:70 (22:19, 27:18, 19:18, 13:15).

Ślęza: Palenikova 17, Udodenko 17, Colson 15, Kastanek 11, Miletić 6, Dobrowolska 5, Szybała 3, Naczk 3, Marciniak 0.

PGE MKK: Harris 18, Bellock 16, Dulęba 8, Lapszynski 7, Mołłowa 6, Omerbaśić 4, Yurkevichus 4, Urbaniak 3, Bacik 2, Ikstena 2.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław