Ślęza przegrywa u siebie z Wisłą

Ślęza Wrocław przegrała we własnej hali, z Wisłą Can-Pack Kraków, trzeci mecz półfinałowy Tauron Basket Ligi Kobiet 67:77. Zwycięstwo przyjezdnych ani przez chwilę nie było zagrożone, podopieczne Jose Ignacio Hernandeza kontrolowały mecz od początku do końca. Dzięki temu Wisła Can-Pack objęła prowadzenie w serii – 2:1. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

trąbkaNa hali AWF od godziny 18:30 miało być dzisiaj gorąco i faktycznie się nie zawiodłem. Nie mówię tutaj o temperaturze, choć ta była całkiem wysoka. Kibice nie zawiedli i po brzegi wypełnili mały obiekt przy ulicy Paderewskiego. Atmosfera była świetna, fani żywiołowo reagowali na parkietowe wydarzenia. Widać, że presja wyniki jest ogromna, a niedzielne zwycięstwo w Krakowie tylko powiększyło apetyty w stolicy Dolnego Śląska. Klimat mógł poczuć każdy, łącznie z dziennikarzami, których posadzono obok kolegi promotora, wyposażonego w trzy trąbki. Wyglądają niepozornie, ale uwierzcie mi, są głośne. 20 minut i człowieka szlak bierze. Spokojnie, w dalszej części powinno być o koszykówce.

Nerwowo rozpoczęły zawodniczki Ślęzy. Kilka strat, niecelnych rzutów z nieprzygotowanych pozycji i nim się oglądnęliśmy, aktualne mistrzynie Polski prowadziły już 16:6. Stagnacja trwała, a krakowianki zdawały się być zespołem o klasę lepszym niż dzisiejsze gospodynie: grały agresywniej, wymuszały na wrocławiankach trudne zagrania, które najczęściej kończyły się dla Ślęzy niepowodzeniem. Wynik dla drużyny z Wrocławia starała się trzymać Egle Sulciute, która zdobyła 8 z 12 punktów swojej ekipy w pierwszej kwarcie.  26:12 – nie wyglądało to optymistycznie, ale z doświadczenia wiedziałem, że koszykówka lubi być przewrotna, szczególnie kobiet.

Druga faza spotkania zaczęła się lepiej dla Ślęzy, podopieczne Algirdasa Paulauskasa zaczęły bardziej zmotywowane. Grały uważniej w obronie i straty z pierwszej ćwiartki udało im się zniwelować do ośmiu punktów i wtedy o czas poprosił szkoleniowiec Wisły Can-Pack. Jak się później okazało słusznie, krakowianki po chwili odpoczynku ponownie złapały wiatr w żagle, zaczęły dominować i szybko uciekać koszykarkom Ślęzy z wynikiem. Jeśli wrocławianki chciały jeszcze w tym meczu powalczyć, musiały przede wszystkim ograniczyć ilość strat. W pierwszej połowie miały ich aż 12, dwa razy więcej niż Wisła.  Przerodziło się to w 20 punktów krakowianek.

Po zmianie strona gra nie uległa znacznej poprawie, wrocławianki znów myślami były jeszcze w szatni, a krakowianki grając swoje utrzymywały bezpieczną przewagę. Nie pomogły nawet indywidualne zrywy Sharanee Zoll i Katarzyny Krężel. Zawodniczki Wisły, trzema kolejnymi trójkami szybko opanowywały sytuację . Na minutę przed końcem skuteczną akcję 3+1 przeprowadziła Krężel, a krakowianki wyraźnie przystopowały. Skuteczne akcje Zoll sprawiły, że na ostatnio część spotkania krakowianki schodziły z zaledwie dziewięciopunktowym prowadzeniem. Było to w dalszym ciągu dużo, ale i tak dawał iluzoryczne nadzieje na korzystny rezultat dla fanów zgromadzonych w hali AWF-u.

Przez dłużą część ostatniej ćwiartki żadna z drużyn nie potrafiła zaliczyć serialu punktów, który pomógłby jej w odniesieniu końcowego sukcesu. Zawodniczki Ślęzy nie potrafiły się zdyscyplinować i ostatecznie skończyły spotkanie z 18 stratami. Warto tutaj podkreślić fantastyczną postawę krakowianek w obronie i ich 13 przechwytów. Fanom Ślęzy nie pozostało nic innego jak liczyć na dwa kolejne zwycięstwa w najbliższych meczach.

Mecz numer 4 już jutro, w tym samym miejscu, o tej samej porze. Transmisję będzie można również śledzić na basketligakobiet.pl. Zwycięzca tego półfinału zagra z Artego Bydgoszcz, które wygrało konfrontację z MKS Polkowice.

Zrobiłyśmy to, o co prosił trener. Byłyśmy skoncentrowane przez całe spotkanie i to my okazałyśmy się lepsze. Jutro musimy powtórzyć dzisiejszą dobrą grę – podsumowuje Yvonne Turner z Wisły Can-Pack Kraków.

– Nie podołaliśmy dzisiaj presji. Nie byliśmy tą drużyną, którą potrafimy być. W pierwszej połowie zanotowaliśmy aż 12 strat, co nie powinno mieć miejsca. Skuteczność również była fatalna. Wszystko to spowodowało taki, a nie inny przebieg spotkania. Walczyliśmy do końca, niestety się nie udało – mówi Algirdas Paulauskas, trener Ślęzy.

– Grając z Wisłą zawsze musisz być przygotowanym w stu procentach. Za każdym razem są to trudne pojedynki. Nie byłyśmy dzisiaj wystarczająco skoncentrowane i to się zemściło. Musimy szybko zapomnieć o dzisiejszej porażce i skupić się na jutrzejszej rywalizacji – kończy Chay Shegog, zawodniczka Ślęzy.

 

 

Ślęza Wrocław – Wisła Can-Pack Kraków 67:77 (12:26, 14:17, 26:18, 15:16)

Ślęza Wrocław: Sharnee Zoll 26, Egle Sulciute 12, Katarzyna Krężel 10, Agnieszka Śnieżek 7, Chalysa Shegog 6, Marissa Kastanek 2, Agnieszka Kaczmarczyk 2, Magdalena Leciejewska 2, Dorota Mistygacz 0;

Wisła Can-Pack Kraków: Justyna Żurowska-Cegielska 21, Yvonne Turner 17, Magdalena Ziętara 13, Denesha Stalworth 10, Laura Nicholls Gonzales 8, Cristina Ouvina 8, Agnieszka Szott-Hejmej 0.

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2-1 dla Wisły.

 

Autor | Dominik Kołodziej

  • Zdjęcie | Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław