W czwartym meczu ćwierćfinałowym Ślęza Wrocław pokonała Energę Toruń 83:68 i z 3:1 awansowała do półfinału mistrzostw Polski. Pierwsze spotkanie już 14 kwietnia. Przeciwnikiem będzie zwycięzca z pary Artego Bydgoszcz – Basket 90 Gdynia.

Jeżeli wrocławianki będą w takiej dyspozycji w półfinale, to naprawdę ciężko będzie je zatrzymać.

Mocny początek

Energa rozpoczęła spotkanie od dwóch niecelnych rzutów, co w mig wykorzystały zawodniczki Arkadiusza Rusina. Miały wiele przechwytów i bardzo dobrze weszły w mecz. Rozegraniem kierowała niezawodna Sharnee Zol-Norman. Amerykanka podawała czysto swoim koleżankom, sama też dołożyła kilka punktów z własnych rzutów. Torunianki długo nie umiały zbudować sensownej akcji w ataku, rzucały niecelnie i traciły dużo piłek. W obronie także nie stanowiły problemu dla gospodyń. W 5. minucie piękną trójką popisała się Elina Dikeoulakou.  Energa pierwsze punkty zdobyła dopiero w 5. minucie, po rzutach osobistych Alexis Hornbuckle. Cały czas miały duży problem z rozegraniem piłki pod koszem Ślęzy. Jedyną zawodniczką, która ratowała toruńską ofensywę była Emilia Tłumak. Jednak wrocławianki prezentowały bardzo agresywną obronę i nie słabły w ataku. Pierwszą kwartę wygrały pewnie 21:15.

Bezkonkurencyjna Zoll-Norman

Drugą kwartę Ślęza zaczęła od dwóch celnych rzutów Kariny Szybały, na początku perfekcyjna trójka, a później przechwyt i szybka kontra. Energa zaczęła grać agresywniej w obronie, na całym boisku, co utrudniało Ślęzie rozegranie. Ale gospodynie nie zwalniały tempa, cały czas mocno skoncentrowane, powiększały swoją przewagę. Znów na parkiecie brylowała Sharnee Zoll-Norman, rzucała spod kosza, z dystansu i uspakajała całe rozegranie. Ślęza grała jak z nut, miały pełna kontrolę nad tym spotkaniem. Za to torunianki nie miał pomysłu na grę, piłkę rozgrywały długo, co nie było dla nich korzystne. Z kolej w obronie grały agresywnie, ale to kończyło się faulami i skutkowało rzutami osobistych dla Ślęzy. Druga kwarta zakończyła się solidna przewagą gospodyń 50:33.

Torunianki wywieszają białą flagę

Trzecia kwarta zaczęłam się od dwóch szybkich wymian, pierwszą Kelley Cain zamieniła w dwa punkty spod kosza, a druga Elina Dikeolakou. Zdeterminowanie obu drużyn było ogromne. Energa wzmocniła obronę i Ślęza zaczęła dłużej rozgrywać piłkę w ataku. Dlatego Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę, żeby uspokoić swoje zawodniczki. Pomogło, wrocławianki lepiej zorganizowały się pod koszem Energii i dołożyły kilka oczek do swojego dorobku. Przechwytywały piłki pod swoim koszem i szybko zamieniały je na punkty. W połowie trzeciej kwarty miały dwadzieścia punktów przewagi, co skutecznie wybijało z rytmu torunianki. Trzecia kwarta zakończyła się zwycięsko dla Ślęzy, wygrywały 69:49.

O krok od półfinału

Czwarta kwarta była równie mocna w wykonaniu gospodyń, nie odpuszczały ani na jedną akcję, nie pozwalały toruniankom rozpędzić się w ataku. Enerdze zdecydowanie zabrakło lidera, który wziąłby odpowiedzialność za grę, zwłaszcza w ataku. Dużym rozczarowaniem była porównywalnie słaba dyspozycja Alexis Hornbuckle, która pomimo kilku trafień była niemalże niewidoczna na parkiecie. Za to Arkadiusz Rusin mógł polegać na każdej swojej zawodniczce, pod koniec spotkania na boisku pojawiały się tez rezerwowe, które jakością gry nie odstawały od kluczowych postaci Ślęzy. Pojawiła się Klaudia Sosnowska i Marissa Kastanek, które dołożyły kilka punktów. Ostatecznie Ślęza pokonała Energę 83:68.

Forma całego wrocławskiego zespołu nie podlegała dyskusji. Ślęza pokazała, że jest w pełni gotowa na półfinał, który już w sobotę 14 kwietnia. Z kim zmierzy się Ślęza i czy zdoła obronić tytuł mistrza? Czekamy i

 


Ślęza Wrocław – Energa Toruń 83:68 (21:15, 50:33, 69:49, 83:68)

Ślęza Wrocław: Kastanek 21, Zoll-Norman 16, Dikeoulakou 16, Szybała 14, Treffers 8, Kaczmarczyk 4, Ajduković 2, Majewska 0

Energa Toruń: Hornbuckle 18, Cain 12, Maliszewska 9, Girgalauskyte 9, Tłumak 7, Skobel 6, Mansfield 4, Diawakana 3, Bekasiewicz 0

 


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław