Zawodniczki Arkadiusza Rusina podniosły się po ostatniej porażce i zdołały wyszarpać dwa punkty w meczu z Wisłą CANPACK Kraków. Spotkanie było bardzo wyrównane, jednak wrocławianki zachowały chłodną głowę i dzięki dobrej obronie pokonały Białą Gwiazdkę 80:69.

Mecze tych drużyn od zawsze przynoszą wiele emocji i wiadomo było, że tak będzie i tym razem. Wisła przystępowała do spotkania bez kontuzjowanej Jordin Canady oraz Sabiny Oroszovej, której umowa została rozwiązana w sobotę.

Wymiana ciosów

Od początku spotkania rywalizacja była niezwykle wyrównana. Po celnych rzutach Ślęzy, Wisła natychmiast odpowiadała tym samym, przez co tempo gry było bardzo szybkie. Żadna z drużyn nie potrafiła zbudować sobie przewagi, która pozwoliłaby na swobodną grę. Nawet gdy wrocławianki wyszły na prowadzenie (17:12), zawodniczki Białej Gwiazdy wraz z sygnałem kończącym pierwszą połowę, doprowadziły do remisu (17:17).

W drugiej kwarcie w dalszym ciągu gra była niezwykle wyrównana. Wrocławianki skutecznie punktowały, a przyjezdne miały problem ze zdobywaniem kolejnych oczek. Strzelecką niemoc przełamała dopiero Justyna Żukowska-Cegielska. Biała Gwiazda poprawiła grę w defensywie, przez co zawodniczki Arkadiusza Rusina miały problemy ze skutecznością. Szybko jednak powróciły na dobre tory i narzuciły własny styl gry. Po pierwszej połowie prowadziły 37:32.

Z rąk do rąk

W trzeciej kwarcie Ślęza na dobre uporządkowała grę w obronie, cały czas jednak musiała być czujna i skupiona. Zawodniczki Wisły nie odpuszczały i za sprawą Leonor Rodriguez i Marii Araujo wyprowadziły swój zespół na prostą. Krakowianki skutecznie zniwelowały straty, a nawet wyszły na prowadzenie. Mimo że wynik cały czas był na granicy, przed ostatnią częścią to przyjezdne miały trzy oczka więcej (56:53).

Czwarta kwarta zapowiadała trudną batalię o każdy punkt. Ślęza potrzebowała jednak zaledwie trzech minut, żeby ponownie objąć prowadzenie. Dobrze prezentowały się Taisiia Udodenko i Sydney Colson. Po rzucie Ukrainki, trener Wisły poprosił o czas, niewiele to jednak pomogło. Ślęza do końca utrzymała koncentrację i po emocjonującym spotkaniu, wygrała z Białą Gwiazdą 80:69.

Cieszy nas zwycięstwo. Po ostatnim meczu z Gorzowem wyszłyśmy bardziej zmobilizowane i zaczęłyśmy grać na swoim poziomie. W drugiej połowie poprawiłyśmy obronę i częściej podawałyśmy pod kosz. Miałyśmy 19 asyst, to świadczy o tym, że dzieliłyśmy się piłką i to był klucz do naszego zwycięstwa – mówi Karina Szybała, zawodniczka Ślęzy Wrocław.


Ślęza Wrocław – Wisła CanPack Kraków 80:69 (17:17, 20:15, 16:24, 27:13)

Ślęza: Sydney Colson 16, Cierra Burdick 15, Marissa Kastanek 15, Taisiia Udodenko 14, Terezia Palenikova 10, Karina Szybała 4, Agata Dobrowolska 2, Daria Marciniak 2, Lea Miletic 2, Monika Naczk 0.

Wisła CanPack: Leonor Rodriguez 15, Maria Araujo 14 (10 zb), Bozica Mujović 11, Magdalena Ziętara 8, Maria Conde 7, Mercedes Russell 6, Justyna Żurowska-Cegielska 6, Anna Jakubiuk 2.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław