Ślęza Wrocław wygrała trzeci mecz fazy play-off z Energą Toruń 87:65. Wrocławianki są coraz bliżej awansu do półfinału rozgrywek Energii Basket Ligi Kobiet. Czwarte spotkanie już w niedzielę o godz. 16:00 we Wrocławiu.

Wrocławianki już od pierwszych minut dobrze czuły się na własnym boisku. Zaczęły budować przewagę już w połowie pierwszej kwarty. Jak zwykle dobra formę prezentowała Sharnee Zoll-Norman, która miała wiele udanych asyst. Ponadto na parkiet wróciła Marissa Kastanek, Amerykanka miała dwa miesiące przerwy ze względu na uraz stawu skokowego. Powróciła w wielkim stylu zdobywając 12 punktów w całym spotkaniu.

– Wciąż nie jestem gotowa na sto procent, ale dzięki wsparciu Boga mam siłę, żeby pomagać drużynie. To były bardzo długie dwa miesiące i cieszę się, że wróciłam. Dotychczas nigdy tak długo nie pauzowałam. Jestem wypoczęta, czuję się dobrze i jestem bardzo głodna gry – mówi zawodniczka Ślęzy. 

Ważną postacią w zespole Arkadiusza Rusina była także Elina Dikeolulakou, która rzucała i podawała bardzo celnie. Już po pierwszej kwarcie Ślęza prowadziła 27:18.

W drugiej kwarcie najjaśniej świeciła Dikeolulakou, która zdobyła aż osiem z dziesięciu pierwszych punktów Ślęzy. Gdy Sharnee Zoll-Norman dołożyła dwa oczka, a Agnieszka Kaczmarczyk wykorzystała oba rzuty wolne, zrobiło się aż 41:24 dla miejscowych. Zawodniczki z Torunia tanio skóry nie sprzedały, walczyły i w ataku i w obronie. Najlepiej punktującą zawodniczką okazała się Kelley Cain, która zdobyła 24 punkty w całym meczu. Całkowicie wyłączona z gry została Alexis Hornbuckle, liderka „Katarzynek”, a wszystko za sprawą Kariny Szybały, która zagrała bardzo dobrze, zwłaszcza w defensywie.

Do przerwy Ślęza prowadziła już 50:35, a po zmianie stron miała wszystko po kontrolą. W trzeciej kwarcie bardziej skuteczne okazały się torunianki, ale to nie wystarczyło żeby pokonać Ślęzę na ich ziemi. Wrocławianki nie oddały prowadzenia ani na moment. Były bardzo skoncentrowane i zdołały zatrzeć złe wrażenie po środowym mecz w Toruniu.

W czwartej kwarcie postawiły już kropkę nad i w sobotnim spotkaniu. Uzyskały ponad dwudziestopunktowe prowadzenie, co odebrało gościom nadzieje na wygraną w tym meczu. Trener Arkadiusz Rusin mógł sobie pozwolić na wpuszczenie do gry głębokich rezerwowych. Każda z nich dołożyła swoją cegiełkę do ostatecznego zwycięstwa 87:65.

– Dziękuję za gratulacje. Ja też mogę pogratulować swoim zawodniczkom. Zagrały bardzo dobre spotkanie. Od początku weszły w ten mecz skoncentrowane. Najlepszym dowodem na to jest to, że w pierwszej kwarcie uzbieraliśmy punkty eval takie, jak w całym drugim spotkaniu w Toruniu. To mówi o tym, jak źle wyglądał tamten mecz w naszym wykonaniu. Cieszę się, że szybko się pozbieraliśmy i wróciliśmy na dobre tory. Jednak tak naprawdę to jest tylko chwila. Teraz szybka odnowa na tyle, na ile można. Jutro jest nowy dzień, nowy mecz, nowe rozdanie. Praca została wykonana, ale to jest tylko kolejny krok do zwieńczenia dzieła – mówi Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław.

By awansować do półfinału, Ślęza musi wygrać jeszcze raz z Energą. Początek czwartego  meczu już w niedzielę 8 kwietnia o godz. 16:00 w hali AWF-u przy Stadionie Olimpijskim.


Ślęza Wrocław – Energa Toruń 87:65 (27:18, 23:17, 13:15, 24:15)

Ślęza Wrocław:  Elina Dikeoulakou 18, Sharnee Zoll-Norman 12, Kourtney Treffers 12, Marissa Kastanek 12, Tijana Ajduković 10, Agnieszka Kaczmarczyk 9, Karina Szybała 5, Agnieszka Majewska 4, Klaudia Sosnowska 3, Zuzanna Sklepowicz 2, Janis Ndiba.

Energa Toruń: Lauren Mansfield 4, Miriam Uro-Nilie 3, Monika  Grigalauskyte 15, Katarzyna Maliszewska 2, Agnieszka Skobel 4, Melissa Diawakana 3, Emilia Tłumak 5, Alexis Hornbuckle 5, Kelley Cain 24, Anna Bekasiewicz

 


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław