Wrocławianki przegrały w drugim meczu o III miejsce. Zagrały słaby mecz i zostały  pokonane wysoko przez Wisłę CanPack Kraków 88:58. Rozstrzygające spotkanie odbędzie się w niedzielę w Krakowie.

Ślęza Wrocław wygrała pierwszy mecz o brązowy medal. W tym starciu rywalizacja toczy się tylko do dwóch zwycięstw, więc wystarczyłoby, żeby zawodniczki Arkadiusza Rusina zwyciężyły u siebie i zdobyłyby brązowy medal Energa Basket Ligi Kobiet.

Było wszystko, tylko nie skuteczność

Spotkanie rozpoczęło się od niedokładnych akcji obu zespołów. Pierwsze punkty zdobyła Leonor Rodríguez, jednak Ślęza szybko odpowiedziała celnym rzutem w wykonaniu Tijany Ajduković (2:2). Gra od początku była bardzo wyrównana (4:4), obie drużyny agresywnie broniły, starając się powstrzymać rywalki. Na desce bardzo dobrze spisywała się Tijana Ajduković, mimo tego to przyjezdne wysunęły się na prowadzenie (8:4). Wtedy trójkę rzuciła Kourtney Treffers, jednak Leonor Rodríguez chwilę potem trafiła z gry. Na boisku pojawiły się Agnieszka Majewska i Elina Dikeoulakou. Po niecałych siedmiu minutach Wisła prowadziła już 17:8, więc trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas. Wrocławianki mimo przerwy wciąż miały problemy z celnością, a zawodniczki Białej Gwiazdy ewidentnie dopiero się rozkręcały. Gdy po celnych osobistych w wykonaniu Cheyenne Parker, Wisła miała już jedenaście punktów przewagi (21:10), wtedy zza łuku trafiła Marissa Kastanek. Jednak w kolejnych dwóch akcjach znów niezawodna okazała się środkowa przyjezdnych, która zdobyła kolejne punkty, a przewaga Wisły rosła (25:13). Na koniec punkt z osobistego dołożyła Tijana Ajduković, jednak Ślęza po pierwszej kwarcie przegrywała 14:25.

Całkowita dominacja Białej Gwiazdy

Druga kwarta także nie rozpoczęła się najlepiej dla wrocławianek, bo tylko w pierwszych trzydziestu sekundach straciły pięć punktów. Wtedy trójkę trafiła Elina Dikeoulakou (17:30). Wisła była jednak bardzo zdeterminowana i to ona dominowała na boisku. Wrocławiankom brakowało przede wszystkim skuteczności, miały także problemy z zatrzymaniem pod koszem Cheyenne Parker (36:20). Jedyną, która zdobywała punkty w zespole Arkadiusza Rusina była Kourtney Treffers. Przewaga Białej Gwiazdy wciąż rosła, przyjezdne prowadziły wysoko (42:25), a wrocławianki nadal nie trafiały. Przez dwie minuty nie zdobyły żadnego punktu, sytuację zmieniła dopiero Kourtney Treffers, trafiając dwa osobiste. To jednak w żaden sposób nie odmieniło sytuacji na boisku. Wisła całkowicie zdominowała Ślęzę, zdobywając punkty zarówno z kontry, jak i z ataku pozycyjnego. O tym, jak słabo grały zawodniczki Arkadiusza Rusina, świadczą statystyki zdobytych punktów. Wrocławianki przegrały tę kwartę aż czternastoma oczkami. Po drugiej połowie Biała Gwiazda prowadziła 52:27. Wynik ten zapowiadał bardzo trudną walkę w dalszej części meczu dla Ślęzy Wrocław.

Trzydzieści o przodu i po meczu?

Po przerwie zmieniło się niewiele. Wrocławianki starały się odrobić straty, jednak to wciąż na parkiecie lepsza była Wisła (57:29). Na boisku pojawiła się Zuzanna Sklepowicz. Mimo to obraz gry nie zmieniał się. Ślęza nie trafiała w dalszym ciągu, a przyjezdne umiejętnie to wykorzystywały, ciągle powiększając swoją przewagę. W 6. minucie prowadzenie Wisły wynosiło już trzydzieści punktów (61:31) i można było zaryzykować stwierdzenie, że mecz jest już przesądzony. Wrocławianki dwoiły się i troiły, przyspieszyły grę piłką, jednak w dalszym ciągu nie potrafiły zatrzymać swoich rywalek (68:38). Na dwie minuty przed końcem miały na swoim koncie już pięć fauli zespołu. Nawet Sharnee Zoll-Norman, która w trudnych momentach zawsze ciągnęła drużynę, była bezradna. Ślęza w trzeciej kwarcie trafiła zaledwie dziesięć punktów. Przed ostatnią częścią przegrywała 70:38 i musiałaby dokonać prawie niemożliwego, żeby jeszcze wygrać ten mecz.

Wszystko do (jednego) kosza

Zawodniczki Arkadiusza Rusina walczyły jednak dalej. Klaudia Sosnowska trafiła z gry (40:70), a Wisła nie wykorzystała trzech akcji z rzędu. Potem swoje pierwsze punkty dołożyła Karina Szybała. Biała Gwiazda miały słabszy okres gry, nie trafiała do kosza i popełniała błędy, więc wrocławianki starały się to wykorzystać. Za trzy trafiła Elina Dikeoulakou, jednak w następnej akcji takim samym rzutem popisała się Leonor Rodríguez (75:47). Wisła wciąż utrzymywała wysoką przewagę (81:51). Wrocławianki przestały być już skuteczne nawet w obronie, przyjezdne łatwo dochodziły do czystych pozycji i jeszcze łatwiej je wykorzystywały. Ostatecznie wygrały 88:58. W rywalizacji o brązowy medal jest teraz 1-1. Decydujące spotkanie odbędzie się w niedzielę 29 kwietnia w Krakowie o 15:30.
Warto zaznaczyć, że to był ostatni mecz Ślęzy Wrocław na własnym parkiecie w tym sezonie.


1KS Ślęza Wrocław – Wisła CanPack Kraków 58:88 (14:25, 13:27, 11:18, 20:18)


Ślęza:
Elina Dikeoulakou 15, Marissa Kastanek 14, Koutney Treffers 9, Sharnee Zoll 7, Klaudia Sosnowska 4, Tijana Ajduković 3, Agnieszka Majewska 2, Tania Perez 2, Karina Szybała 2, Janis Boonstra 0, Zuzanna Sklepowicz 0.

Wisła CanPack: Leonor Rodriguez 20, Cheyenne Parker 19, Giedre Labuckiene 19 (10 zb), Maurita Reid 12, Magdalena Ziętara 9, Katarzyna Suknarowska-Kaczor 5, Sonja Greinacher 4.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław