„Smoki” [WYWIAD ZBIOROWY]

O spektaklu dyplomowym „Smoki” w reż. Jerzego Jana Połońskiego opowiadają twórcy spektaklu IV roku Wydziału Lalkarskiego PWST we Wrocławiu.

*

DANIEL E. GROSZEWSKI: – „Smoki” to wasz drugi spektakl dyplomowy. Tym razem pracujecie w mniejszej grupie.

JAKUB GRĘBSKI: – Tak jest…

IGOR FIJAŁKOWSKI: – …dokładnie w sześcioosobowej.

DANIEL E. GROSZEWSKI: – Ten drugi spektakl dyplomowy jest spektaklem dla dzieci.

OLGA ŻMUDA: – Tak, chociaż polemizowałabym.

JAKUB GRĘBSKI: – Jak słusznie zauważył nasz reżyser, autorka [Malina Prześluga – dop. red.] pisze tak uniwersalne teksty, że z tego spektaklu są w stanie wynieść bardzo dużo zarówno dzieci trzyletnie jak osoby dorosłe sto trzyletnie, tak jak się mówi od lat trzech do stu trzech. Tak myślę, że ten spektakl wpisuje się właśnie w te konwencję i wszyscy są w stanie dobrze się na nim bawić, i dzieci i dorośli i młodzież gimnazjalna – najtrudniejsza.

EWELINA CISZEWSKA (ruch sceniczny): – A ja myślę, że jak ktoś marzy to jest w stanie dobrze się bawić na tym spektaklu, niezależnie od wieku. Więc miejmy marzenia i tutaj spróbujmy sobie je troszkę spenetrować oglądając ten spektakl.

DANIEL E. GROSZEWSKI: – Są w nim jakieś prawdy uniwersalne?

OLGA ŻMUDA: – Oczywiście, że są prawdy uniwersalne. To jest właśnie to, co Ewelina przed chwila powiedziała, że trzeba po prostu gonić marzenia i zawsze dążyć do celu i nigdy się nie poddawać. Bo mogą nas spotkać naprawdę przepiękne rzeczy.

DANIEL E. GROSZEWSKI: – Czego mamy się spodziewać po tym spektaklu, przychodząc i siadając na widowni. Mając lat nie wiem, może trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt, albo … dziesięć?

IGOR FIJAŁKOWSKI: – Spodziewać się mogą mnie, jako świni, oraz Kuby, jako Karola, którzy będą podążać śladami smoków. Mamy tutaj w spektaklu dwa światy: świat ludzi i smoków. I jak się okazuje dzieją się w nich bardzo podobne rzeczy. Dla mnie też ten spektakl jest o pewnych uprzedzeniach.

DANIEL: – Uprzedzeniach do smoków?

IGOR FIJAŁKOWSKI: – Uprzedzeniach do smoków również, ale rzeczy, które robimy, ponieważ tak jak smoki, czy istnieją czy nie istnieją, zapewne też starają się być normalnymi, prawdziwymi tak jak ludzie. Czyli o uprzedzeniach do pewnych odmienności, tak można to powiedzieć. Główny bohater podąża za swoimi marzeniami. Jego towarzysz, jego wierny prosiak nie do końca mu w tym przekonaniu pomaga. Troszkę z niego kpi, troszkę szydzi. Ale suma sumarum jego upór, upór głównego bohatera skutkuje tym, że osiąga to, co sobie założył… i spełnia swoje największe marzenia.

PAWEŁ KUŹMA: – Ten spektakl mówi też o takiej fajnej naiwności dzieci i o tym jak dorośli bagatelizują problemy małych dzieci. O tym, że im często nie wierzymy w to, co mówią, bagatelizujemy to, co mówią. A dzieci mają w sobie tę fajną naiwność, tę fajną szczerość, którą za wszelka cenę chcą wypowiedzieć, którą chcą przekazać dorosłym, ale dorośli są już na tyle dorośli, że po prostu oni to przeżyli, oni wiedzą, o co dzieciom chodzi i na pewno się nie zdarzy to, co zdarzy się w bajce.

smoki

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski
Zdjęcie | Wrocławska Szkoła Fotografii AFA