Sony cenzuruje kino

Cenzura powraca, tym razem jednak w wersji dla młodocianych. Sony Pictures Home Entertainment wczoraj ogłosiło, że ma w zanadrzu intrygującą inicjatywę, która w swym założeniu ma pomóc cieszyć się kinem dla dorosłych szerszemu gronu odbiorców. Wszystko za sprawą odpowiedniej edycji obrazu i dźwięku tak by ostatecznie nie pozostało w nich nic, co mogłoby gorszyć, czy nawet deprawować nasze pociechy.

Zgodnie z podanymi przez Sony informacjami na chwilę obecną przystosowano 24 produkcje, które zakupić można za pośrednictwem: iTunes, VUDU, oraz FandangoNOW. Filmy zostały pozbawione nie tylko niestosownego słownictwa, ale także innych elementów odpowiednich tylko dla starszych widzów. Zaliczyć do nich możemy m in. elementy graficzne czy sceny, w których ukazana została przemoc.

Co ciekawe, pośród obrazów, które już przeszły proces cenzury, tylko dwa oznaczone są jako filmy dla dorosłych (+18) reszta to w większości kino młodzieżowe (+13) jak np. trylogia Spider-Man, Pogromcy Duchów itp. Trudno mi uwierzyć, że filmy o Peterze Parkerze mogą negatywnie wpłynąć na oglądające je dzieci. Choć może zwyczajnie nie zostałem jeszcze dostatecznie uświadomiony w tej kwestii.

Druga sprawa to pytanie o sens takiego działania. Kino, które zostało przewidziane jako film dla dorosłych, dla przykładu Elysium, które pojawia się na liście, często skomponowane jest przy użyciu języka, który może okazać się trudny lub wręcz niemożliwy w odbiorze dla młodszej widowni. W takim przypadku rodzinny seans zamienia się w swoiste biczowanie rodziców (oglądają wersję uprzyzwoiconą) oraz ziewanie dziecka, które nic nie rozumie, albo nawet nie chce zrozumieć, ponieważ oglądana historia okazuje się dla niego nieciekawa.

Oglądając zwiastun przygotowany z okazji startu inicjatywy zachodzę w głowę, czy faktycznie takie działania są nam potrzebne i nie potrafię znaleźć na to pytanie odpowiedzi. Po prawdzie, to wersja uprzyzwoicona dodawana jest jako materiał dodatkowy do oryginalnego filmu, jednak z biegiem lat proceder ten może wpłynąć także na telewizję i programy tam emitowane, a któż chciałby być zmuszany do oglądania wersji ocenzurowanej? Na przykład Wilk z Wall Street na Polsacie, który okazuje się o wiele krótszy od oryginału. Choć przyznam szczerze, że wolę już takie działania na gotowym obrazie, niż wycinanie i dostosowywanie filmu przed jego premierą, by osiągnąć jak największą grupę docelową.

Źródło: www.cleanversionmovies.com


Autor: Patryk Wolny