SPORTOWY RAPORT #20 [28.01.2015]

Dzisiejsze wydanie to pasmo sukcesów wrocławskich drużyn. Swoją siłę w Orbicie pokazali niepokonani na własnym terenie koszykarze, piłkarze Śląska rozpoczęli pierwsze sparingi podczas zagranicznego obozu, a siatkarski Impel mocnym akcentem powetował sobie niepowodzenia w Lidze Mistrzyń. Znajdzie się też materiał ze wzruszającego pożegnania Sebastiana Mili.

*

HOKEJ NA LODZIE

W miniony weekend dwa ostatnie spotkania sezonu zasadniczego w grupie zachodniej II ligi rozegrali hokeiści WTH Wrocław. Niestety, w obu rozegranych w Poznaniu spotkaniach wrocławianie okazali się gorsi od rywali.

Sobotnie spotkanie to bardzo zacięty bój z BKS Bydgoszcz. W regulaminowym czasie gry był remis 3:3 i do jego rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne, w których lepsi okazali się bydgoszczanie. W niedzielę natomiast, zawodnicy WTH zmierzyli się z graczami PTH Poznań. Zawodnicy ze stolicy Dolnego Śląska prowadzili już 3:1, jednak we znaki dał się ciężki mecz z BKS-em i ostatecznie ulegli PTH 10:4.

Wrocławianie rozgrywki zakończyli na 5. miejscu i w pierwszej rundzie fazy play-off zagrają z Orlikiem II Opole.

– Do Poznania jechaliśmy z dużymi apetytami. Chcieliśmy wygrać oba mecze, jednak wiedzieliśmy, że najważniejszy będzie ten z BKS-em. Wszystko układało się po naszej myśli, ale kilka razy sędziowie, naszym zdaniem niesłusznie, ukarali nas 2-minutowymi wykluczeniami. Zwłaszcza zabolała kara w końcówce meczu, kiedy prowadziliśmy 3:2. Przeciwnicy postawili wszystko na jedną kartę i ściągnęli bramkarza, dzięki czemu grali 6 na 4. Wyrównali i regulaminowy czas gry zakończył się remisem, który oznaczał koniec szans na drugie miejsce w tabeli. Przegraliśmy na karne , co dało nam 1 punkt, ale to już i tak nie miało żadnego znaczenia – powiedział po meczu Maciej Ożóg.

– Co do drugiego spotkania, to na początku zdecydowanie zdominowaliśmy zespół z Poznania. Prowadziliśmy 3:1, jednak później zmęczenie dało o sobie znać. Szkoda, bo przeciwnik nie zasługiwał na zwycięstwo, a już na pewno nie na taki wynik bramkowy. Oznacza to, że zmierzymy się z Orlikiem w Opolu, czego staraliśmy się uniknąć. Nie jesteśmy jednak bez szans, bo przecież w rundzie zasadniczej właśnie na wyjeździe Orlika ograliśmy. To będzie jednak inny mecz. Faza play-off, tutaj nikt nie ma nic do stracenia. Zapowiada się walka o każdy metr lodu – dodaje kapitan WTH Wrocław.

*

KOSZYKÓWKA

Twierdza Wrocław wciąż stoi. Zawodnicy Śląska Wrocław pewnie wygrali swój 13. mecz w sezonie, w tym 9. z rzędu na własnym parkiecie. Pojedynek z Treflem rozstrzygnął się w trzeciej ćwiartce, którą wrocławianie przeszli jak burza, bijąc tym samym swój własny rekord punktów zdobytych w jednej kwarcie (35). Wygrana 95:81 optymistycznie nastraja przed zbliżającym się hitem kolejki ze Stelmetem Zielona Góra. Świetne zawody rozegrał Łukasz Wiśniewski, spory wkład w zwycięstwo miał także Jakub Dłoniak i Aleksandar Mladenović, któremu po raz kolejny udało się przekroczyć granicę 20 punktów w meczu. MPV spotkania został Vuk Radivojević.

– Mieliśmy swoje wzloty i upadki w tym meczu – związane z tym, że ciągle uczymy się boiskowej rotacji i takich meczowych przyzwyczajeń po dojściu do nas Łukasza Wiśniewskiego i Vuka Radivojevicia. Dziś w drugiej połowie wyglądało to zdecydowanie lepiej – znaleźliśmy optymalne ustawienie. Musimy nauczyć się jednak grać na jeszcze większej intensywności. Trzeba grać szybko, mocno, agresywnie. Minut w meczu nie jest wiele, a my mamy sporo zawodników, szczególnie obwodowych, dlatego musimy zintensyfikować naszą grę – trener Śląska, Emil Rajković.

*

PIŁKA NOŻNA

Sebastian Mila pożegnał się z Wrocławiem. Nowy zawodnik Lechii, a były kapitan Śląska przybył do klubu przy ulicy Oporowskiej, by podziękować wszystkim za wspólne sześć i pół roku walki o najwyższe trofea dla Wrocławia. Konferencja prasowa była pełna wzruszeń, główny bohater długo nie mógł wydusił słowa, co z resztą nie ominęło także prezesa Pawła Żelema.

– To był niesamowity okres. Dziękuję prezesowi, pracownikom klubu, bo dzięki wam mogłem się pożegnać. Bardzo się cieszę, że odszedłem do Lechii. Od zawsze byo moim marzeniem, by zakończyć tam karierę. Teraz nadszedł na to czas i szczerze mówiąc nie wiem, czemu płaczę. Część Wrocławia zabieram ze sobą, w postaci mojej córki – wzruszenia nie krył Sebastain Mila.

*

W pierwszym sparingu odbywającym się podczas obozu przygotowawczego w Turcji, piłkarze Śląska Wrocław zremisowali z piątą drużyną ukraińskiej ekstraklasy Zorią Ługańsk 2:2. Bramki dla wrocławian zdobyli dwaj nowi piłkarze zielono-biało-czerwonych: Peter Grajciar i Milos Lacny.

– To był mój drugi mecz w Śląsku i bardzo się z tego cieszę. Na tym etapie przygotowań, w sparingach chodzi o to, żebyśmy się wzajemnie poznawali z kolegami z drużyny i łapali wspólny styl gry. Myślę, że wraz z upływem czasu nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej, bo przede wszystkim będziemy lepiej rozumieli się na boisku. Jeśli chodzi o gola, to podszedłem wyżej do obrońcy i odebrałem mu piłkę. Kątem oka zobaczyłem, że bramkarz jest wysunięty i pokonałem go lobem. Bardzo mnie to cieszy, ale liczy się, że zagraliśmy niezły mecz jako drużyna, choć szkoda, że nie udało się dziś zwyciężyć – strzelec drugiego gola, Milos Lacny.

*

SIATKÓWKA

Wrocławskie siatkarki odniosły w poniedziałek bardzo efektowne zwycięstwo. Pewnie pokonały na wyjeździe Aluprof Bielsko-Biała i awansowały na czwarte miejsce w tabeli Orlen Ligi. Spotkanie od samego początku układało się po myśli Impelu, który w pierwszym secie rozgromił rywalki 25:14. Drugą partię lepiej rozpoczęły miejscowe, ale wtedy na boisku pojawiła się nasza druga rozgrywająca Jenna Hagglund, wybrana ostatecznie MVP całego pojedynku. Wejście Amerykanki okazało się znakomitym impulsem dla reszty drużyny. Skuteczniejsze i przede wszystkim popełniające mniej błędów wrocławianki także w tej partii nie dały bielszczankom szans, a w trzeciej odsłonie bez problemów przypieczętowały zdobycie kompletu punktów.

Kolejnym przeciwnikiem Impelek będzie Polski Cukier Muszynianka, ale najpierw podopieczne Tore Aleksandersena muszą zakończyć swoją przygodę z Ligą Mistrzyń. W środę o 19:00 w Hali Orbita podejmą Volero Zurych, z którym bardzo wysoko przegrały w Szwajcarii. To dla naszego zespołu ostatnia szansa na poprawienie zerowego na razie dorobku punktowego.

 

Autorzy | Radosław Sikora, Agnieszka Kaszuba, Wojciech Węgiel, Łukasz Burzyński 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJacek Antczak: Libacja na skwerku #9
Następny artykułNie przegap #6
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.