Sportowy raport #26 (17.02.2015)

Nieudane derby Dolnego Śląska w wykonaniu wrocławskich szczypiornistów, fatalna seria podopiecznych Emila Rajkovicia, remis na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy i bardzo cenne zwycięstwo Ślęzy w meczu bezpośrednich rywalek do play-offów – to wszystko w dzisiejszym sportowym wydaniu. Znajdzie się również coś dla miłośników tenisa!

*

PIŁKA RĘCZNA

Walentynki nie okazały się szczęśliwe dla szczypiornistów wrocławskiego Śląska. Podopieczni Piotra Przybeckiego ulegli w derbowym pojedynku KS SPR Chrobremu Głogów 25:29 i zajmują obecnie 11. miejsce w ligowej tabeli.

Początek spotkania nie zapowiadał takiego obrotu spraw. Wrocławianie wyszli naładowani pozytywną energią i po siedmiu minutach prowadzili już 5:1. Później jednak coś się zacięło i Głogowianie systematycznie odrabiali straty i na przerwę obie drużyny schodziły z remisem 14:14.

Druga część spotkania to już zdecydowanie lepsza gra Chrobrego. Mimo to na kilka minut przed końcem meczu wynik spotkania był sprawą otwartą. Lepiej końcówkę wytrzymali gospodarze, a Śląsk wrócił do Wrocławia na tarczy i nie poprawił swojej sytuacji w tabeli.

– Do 20 minuty, kiedy mieli siłę, to Śląsk kontrolował spotkanie, potem my przejęliśmy inicjatywę. Śląsk gra bardzo niewygodną piłkę. Wysoko grają w obronie i ciężko jest zorganizować grę w ataku. Na szczęście w drugiej połowie byliśmy w stanie sobie z tym poradzić – trener KS SPR Chrobrego Głogów Krzysztof Przybylski.

*

HOKEJ NA LODZIE

Już w pierwszej rundzie swoją przygodę z fazą play-off zakończyli hokeiści WTH Wrocław. Zaporą nie do przejścia okazała się drużyna rezerw występującego w Polskiej Hokej Lidze Orlika Opole, która we własnej hali zwyciężyła 15:5.

Od początku meczu dysponujący szerszą kadrą opolanie nie dawali gościom dojść do słowa i po pierwszej tercji prowadzili 3:1. Wraz z upływem kolejnych minut, w szeregach wrocławian było widać coraz większe zmęczenie, na które duży wpływ miał fakt, że w Opolu WTH grało zaledwie dwoma piątkami. W drugiej i trzeciej tercji gospodarze jeszcze podkręcili tempo i po końcowej syrenie na tablicy świetlnej widniał wynik 15:5.

Tym samym wrocławianie zakończyli zmagania w II lidze hokeja na lodzie.

*

PIŁKA NOŻNA

Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe z Cracovią 1:1, tracąc bramkę w końcówce spotkania. Bardzo dobre zawody rozegrał 19-letni bramkarz wrocławian Jakub Wrąbel, dla którego był to pierwszy mecz w ekstraklasie. Debiut zaliczył również Peter Grajciar, który strzelił jedyną bramkę dla WKSu.

– Na to nas dzisiaj było stać. W dwa dni mało który zespół w Europie jest w stanie się zregenerować. Czapki z głów przed chłopcami. Kuba Wrąbel zagrał bardzo dobry mecz. Potwierdził, że jest jednym z najbardziej utalentowanych bramkarzy w kraju. Mariusz Pawełek ma mocno stłuczony palec po meczu z Legią, dlatego dziś nie wystąpił. To nie była ryzykowna decyzja – Kuba pokazał, że nie ma co robić nerwowych ruchów. Bronił  świetnie, wprowadzał dużo spokoju – trener, Tadeusz Pawłowski.

Doskonałej sytuacji na podwyższenie prowadzenia nie wykorzystał Flavio Paixao, który zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów (byliby sam na sam z bramkarzem) próbował popisać się mocnym strzałem w okienko. Niestety po tej akcji piłkarze Cracovii przeprowadzili kontratak, zdobywając bramkę na wagę remisu.

– Powrót na stadion Cracovii nie był udany. To było ciężkie spotkanie. W pewnym momencie wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą, prowadzimy 1:0 i dowieziemy ten rezultat do końca. Niestety, mieliśmy sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich, Cracovia kontrowała, a mecz skończył się wynikiem, który… może nie jest dla nas jak porażka, ale na pewno nie tak sobie wyobrażaliśmy dzisiejsze spotkanie. Pod koniec miałem przy linii bocznej małe starcie. Wszedłem na boisko na kilka ostatnich minut i chciałem złapać piłkę, żeby jak najszybciej wznowić grę. Trochę się zakotłowało, a ja znalazłem się w centrum tego meczu walki. Cracovia miała dziś do zaoferowania głównie walkę i taki był jej sposób na ten mecz – Krzysztof Danielewicz, były zawodnik Cracovii, obecnie WKS-u.

*

TENIS

W odbywającym się we wrocławskiej hali Orbita turnieju Wrocław Open 2015, żaden reprezentant Polski nie był w stanie zakwalifikować się do rundy finałowej eliminacji. Szymon Walków (bez rankingu) uległ Maximilianowi Martererowi (330. ATP) a Marcin Gawron (667. ATP) nie podołał rywalizacji z Tomislavem Brkicem (240. ATP).

Przez nieudane kwalifikacji w turnieju głównym wystąpi ostatecznie sześciu polskich tenisistów.

Dziś na korcie będzie można obejrzeć między innymi Michała Przysiężnego i Łukasza Kubota. Pełny plan gier można sprawdzić na stronie organizatora

*

KOSZYKÓWKA

Zawodniczki Ślęzy Wrocław wygrały na własnym terenie z Pszczółkami AZS UMCS Lublin 67:63 i są już bardzo bliskie zapewnienia sobie play-offów. Oba zespoły walczą o górną ósemkę tabeli, dlatego na parkiecie widać było mnóstwo nerwowości po obu stronach. Kibice byli świadkami bardzo emocjonującego, dramatycznego i trzymającego do ostatnich sekund w napięciu pojedynku.

– To było zwycięstwo wyszarpane w ostatnich minutach. Wiedziałyśmy, że to spotkanie będzie cięższe od tego w Rybniku. Zespół z Lublina też walczy o ósemkę, podobnie jak my, tym bardziej cieszy końcowy rezultat. Gdzieś w naszej grze brakuje jeszcze pewności i zgrania, jest trochę za dużo chaosu, jednak przeciw Pszczółkom udało się zachować więcej zimnej krwi i odnieść zwycięstwo – Magdalena Leciejewska, nowa zawodniczka Ślęzy.

*

Po raz kolejny zawiedli koszykarze Śląska Wrocław. Podopieczni Emila Rajkovicia notują fatalną, czarną serię, mimo to wciąż udaje im się utrzymać w czołówce tabeli. Tym razem zielono-biało-czerwoni nie sprostali w Tarnobrzegu, gdzie miejscowe Jezioro rozbiło ich 105:91! Gwiazdą spotkania był bez wątpienia były zawodnik WKS-u, Dominique Johnson, autor 33 oczek, ale niewiele gorsi byli od niego jego koledzy z zespołu: Daniel Wall zdobył 26 punktów, a Josh Miller – 20.

– Gratuluję Siarce. Zagrali to, co potrafią. My zagraliśmy zawstydzająco – Emil Rajković.

Dla wrocławian jest to już trzecia porażka z rzędu. Nie mają za wiele czasu do przemyśleń, albowiem wielkimi krokami zbliża się turniej finałowy Pucharu Polski.

– Gratulacje dla Jeziora. Zagrali bardzo dobre spotkanie w ataku, a my nie byliśmy w stanie przeciwstawić im się w obronie – Robert Skibniewski.

Autorzy | Radosław Sikora, Wojciech Węgiel, Łukasz Burzyński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDaniel E. Groszewski: Zaczęło się od muru
Następny artykułNie przegap #12
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.