Sportowy raport #28 (24.02.2015)

Długo wyczekiwane zwycięstwo szczypiornistów, prawie rok bez porażki na własnym stadionie piłkarskiego Śląska, wyjazdowa wygrana Impelu oraz ostatnie rozstrzygnięcia w tenisie na Wrocław Open. Znajdzie się również coś dla pasjonatów karate.

*

PIŁKA RĘCZNA

W miniony weekend, pierwsze zwycięstwo w nowym roku zanotowali wrocławscy piłkarze ręczni. W derbach Dolnego Śląska zawodnicy prowadzeni przez Piotra Przybeckiego pokonali we własnej hali Zagłębie Lublin 27:26. Najlepszym strzelcem zielono-biało-czerwonych był zdobywca 6 bramek – Ivan Telepnev.

Spotkanie rozpoczęło się dobrze dla wrocławian, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie. Świetną skutecznością popisywali się zwłaszcza Telepnev i Zoran Radojević, którzy przez dużą część pierwszej połowy rzucali ze 100% skutecznością. Lubinianie jednak szybko się otrząsnęli i zaczęli odrabiać straty. Końcówka pierwszej połowy należała do gości, którzy na przerwę schodzili z jednobramkową przewagą.

Drugą połowę także lepiej rozpoczął Śląsk. Zaskoczeni lubinianie długo nie mogli wejść w odpowiedni rytm i w pewnym momencie podopieczni Przybeckiego prowadzili już czteroma bramkami. W końcówkę inicjatywę znów przejęli goście, jednak tym razem nie udało im się odrobić straty i cenne dwa punkty pozostały we Wrocławiu.

*

SIATKÓWKA

Impel pokonał na wyjeździe PGNiG Naftę Piła. Gra naszych siatkarek ponownie nie zachwyciła, ale tym razem wystarczyła do zdobycia kompletu punktów. Wrocławianki pojedynek rozpoczęły koncertowo, od wygrania pierwszej partii 25:15. Problemy zaczęły się po przerwie. Gospodynie wykorzystały proste błędy podopiecznych Tore Aleksandersena, rozstrzygnęły na swoją korzyść drugą partię i prowadziły także w trzeciej. Na szczęście świetna forma Hany Cutury pozwoliła naszym zawodniczkom w porę odzyskać inicjatywę i zwyciężyć 3-1. To właśnie chorwacka przyjmująca otrzymała nagrodę MVP.

Po Impelkach wyraźnie widać, że wciąż jeszcze są dalekie od optymalnej dyspozycji. Świadczy o tym chociażby 17 zepsutych zagrywek. Pozostaje mieć nadzieję, że nasz sztab szkoleniowy wkrótce opanuje sytuację. Do końca rundy zasadniczej pozostała już tylko jedna kolejka, czwarte miejsce przed play-offami jest niemal pewne, więc w ćwierćfinale czeka nas trudna batalia z Aluprofem Bielsko-Biała.

*

PIŁKA NOŻNA

Prawie cały rok ekipa trenera Pawłowskiego była niepokonana na swoim boisku. W ostatnią sobotę patent na zespół WKS-u znalazła Jagiellonia, która wygrała 1:0 po golu Karola Mackiewicza w 13 minucie spotkania.

Wrocławianie starali się wyrównać i mieli ku temu znakomite szanse. I naprawdę, było ich wiele. Niestety dla gospodarzy, doskonale dysponowany tego dnia był bramkarz gości, a zielono-biało-czerwoni wcale nie chcieli utrudnić mu życia między słupkami – większość strzałów zmierzała wprost w Krzysztofa Barana.

– Jesteśmy bardzo rozgoryczeni wynikiem tego spotkania. To była nasza duma, że zbudowaliśmy „twierdzę Wrocław”. Przeważaliśmy, długo przebywaliśmy na połowie przeciwnika, stwarzaliśmy sytuacje, ale żaden strzał nie chciał zakończyć się golem – pomocnik Śląska, Krzysztof Danielewicz.

*

TENIS

Farrukh Dustov (118. ATP) pokonał w finale Wrocław Open Bośniaka Mirzę Basica (281. ATP) 6:3, 6:4 i został triumfatorem turnieju rozgrywanego w hali Orbita.

Dzięki zwycięstwu we wrocławskim challengerze Dustov po raz pierwszy w karierze awansuje do pierwszej setki rankingu ATP.

– Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ zostanę pierwszym w historii zawodnikiem urodzonym w Uzbekistanie, któremu udała się ta sztuka – cieszył się 28-letni tenisista z Taszkientu.

Poza czekiem na 12 250 euro i punktami do rankingu ATP, zwycięzca otrzymał statuetkę krasnala-tenisisty.

Pojedynek finałowy w Orbicie blisko dwa tysiące kibiców.

*

W finale gry podwójnej Polak Andriej Kapaś i jego partner, Kanadyjczyk Frank Dancevic, ulegli parze z Niemiec: Phillippowi Petzchnerowi i Timowi Puetzowi 6:7(4), 3:6.

Kluczowym dla spotkania okazało się wygranie tie-breaka w pierwszym secie. Pierwsza partia meczu była bardzo zacięta, a oba duety zanotowały po jednym przełamaniu. Drugi set przebiegał już pod dyktando Niemców.

– To była wielka przyjemność grać z Frankiem – wyznał mocno niepocieszony Andriej.

– Jeśli tylko nadarzy się jeszcze kiedyś okazja, to na pewno znów razem staniemy po tej samej stronie siatki – dodał Kanadyjczyk.

*

KOSZYKÓWKA

Zawodnicy Śląska Wrocław nie sprostali Stelmetowi Zielona Góra w meczu ćwierćfinału PP, przegrywając 71:74. Do zwycięstwa zabrakło naprawdę niewiele, losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w dogrywce. Stelmet awansował dalej i ostatecznie wygrał cały turniej. Śląsk był drużyną, która broniła tytułu sprzed roku.

– Chciałbym pogratulować Stelmetowi zwycięstwa, ale gratulacje należą się również moim zawodnikom za to, że pokazali wielki charakter oraz wolę walki. Mam po tym spotkaniu mieszane uczucia. Z jednej strony, tak jak powiedziałem, jestem zadowolony z mojej drużyny, z drugiej jednak nigdy nie jestem usatysfakcjonowany po porażce. Podczas meczu denerwowało mnie to, w jaki sposób traciliśmy nad nim kontrolę. Mam wrażenie, że nie mieliśmy wpływu na wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na parkiecie – wyznał po spotkaniu Emil Rajković.

– Tak jak powiedział trener, na pewno włożyliśmy w ten pojedynek bardzo dużo sił. Cieszy nas progres formy w stosunku do tego, jak prezentowaliśmy się w poprzednich meczach. Możemy mieć do siebie pretensje, bo mogliśmy rozstrzygnąć to spotkanie na własną korzyść, ale trafiłem „trójki”. Mieliśmy szanse na zwycięstwo pomimo tego, jak toczył się ten mecz – wypowiedź trenera uzupełnił kapitan Śląska, Łukasz Wiśniewski.

*

Koszykarki Ślęzy wróciły z Gorzowa bardzo niepocieszony, po porażce z KSSSE AZS PWSZ 52:64. Zawodniczki Krzysztofa Szweja przez zdecydowaną większość spotkania prowadziły, niestety brak koncentracji spowodował fatalne w skutkach ostatnie minuty meczu.

– Popełniałyśmy bardzo dużo niewymuszonych błędów. Tak naprawdę to nie Gorzów wygrał, a my przegrałyśmy ten mecz. Miałyśmy bardzo dużą szansę, by zdobyć tę trudną halę, bo pierwsza kwarta pokazała, że grając drużynowo, potrafimy naprawdę bardzo wiele. Niestety, ciężko coś wskórać za pomocą indywidualnych popisów – Dorota Mistygacz.

*

KARATE

Na wrocławskim AWF-ie odbyły się 35. Mistrzostwa Polski Seniorów Karate WKF. Zawody były jednocześnie kwalifikacjami do marcowych ME w Turcji. W całej imprezie wzięło udział 150 zawodników i zawodniczek z 37 klubów, którzy rywalizowali w 14 konkurencjach indywidualnych oraz 4 drużynowych. W rywalizacji zespołowej 3 medale zdobyła ekipa Budokan Wrocław, a dwa przypadły drużynie AZS-u UP Wrocław.

Z mężczyzn najlepiej zaprezentował się Michał Bąbos, który zdobył złoto w kategorii kumite powyżej 84 kg oraz brąz w kumite open, z kolei wśród kobiet zaimponowała Iga Butrym, sięgając po dwa srebrne medale w kategoriach kumite poniżej 68 kg oraz kumite open.

Autorzy | Radosław Sikora, Agnieszka Kaszuba, Wojciech Węgiel, Łukasz Burzyński

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPatryk Wolny: Pierwszy w Polsce oficer pieszy
Następny artykułNIE PRZEGAP #14
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.