Sportowy raport #34 (20.03.2015)

Rozbita Rosa, kolejny mecz bez zwycięstwa piłkarskiego Śląska, szybki nokaut Impelek i koszykarek Ślęzy, a na koniec to, do czego niestety przyzwyczaili szczypiorniści i to w podwójnej dawce. Wjeżdżamy także z zapowiedzią zbliżającego się weekendu.

*

PIŁKA NOŻNA

W niedzielnym meczu 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował w Kielcach z Koroną 2:2. W dalszym ciągu zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego nie wygrali w tym roku żadnego spotkania.

Mecz zaczął się kapitalnie dla Śląska. Już w 4 minucie WKS wyszedł na prowadzenie za sprawą swojego kapitana – Marco Paixao. W 26 minucie gry padła bramka na 1:1, na listę strzelców wpisał się Jacek Kiełb. Ten sam zawodnik 6 minut później podwyższył wynik na 2:1, po precyzyjnym dośrodkowaniu Sylwestrzaka. Wynik na 2:2 ustalił tuż po zmianie stron Robert Pich, który przelobował golkipera Korony – Cerniauskasa.

– Bardzo dobrze zaczęliśmy mecz, szybko objęliśmy prowadzenie. Później było za nerwowo, nie opanowaliśmy środka pola i po dwóch błędach z lewej strony Korona wyszła na prowadzenie. Dobre wejście Picha, dzięki któremu mieliśmy 2:2. Obrona musi być bardziej stabilna bo zdobywamy 3 gole Zabrzu, dwa dziś, a pełnej puli ciągle nie ma. Jeśli będziemy stabilni w tyłach to można pomyśleć o miejscu w czołówce – Tadeusz Pawłowski, trener Śląska.

*

Już dziś Śląsk Wrocław spróbuje przełamać słabą, wiosenną bessę i w Łęcznej, przeciwko miejscowemu Górnikowi, zaliczyć komplet punktów. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20.30 a poprowadzi je sędzia Krzysztof Jakubik. W spotkaniu z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek nie zagrają Tomasz Hołota i Dudu Paraiba.

– Mecz z Górnikiem Łęczna to kolejne spotkanie z gatunku tych o najwyższą stawkę – tak jak każde z czekających nas w przyszłości starć. Przygotowywaliśmy się do tego spotkania od dłuższego czasu. Pojawiały się opinie, że gramy w ładnie w piłkę, ale nie zdobywamy punktów i rzeczywiście ten deficyt punktowy jest u nas odczuwalny. Po naszych analizach stwierdziliśmy, że mamy jeden podstawowy problem. To nad czym pracowaliśmy, czyli sprawne przejścia z defensywy do ofensywy pokazało nam, że zespoły, z którymi rywalizujemy muszą popełniać więcej przewinień. To uświadomiło nam, że gra w kontakcie jest dla nas najbardziej istotna w tym momencie. Musimy więc zwrócić uwagę w naszej grze na moment agresywnego kontaktu na przeciwnika z piłką – zaznaczał Paweł Barylski, drugi trener Śląska.

*

SIATKÓWKA

Impel nie popisał się w Pucharze Polski. W sobotnim półfinale rozgrywek nasze zawodniczki były bardzo bladym tłem dla Chemika Police. Grały nerwowo, miały problemy ze skończeniem własnych akcji i popełniały proste błędy. W efekcie przegrały do zera, a 20 oczek zdołały zdobyć tylko w trzecim secie. Najlepiej punktującą z wrocławianek okazała się Mira Topić (10 pkt). By osiągnąć ten rezultat potrzebowała jednak aż 35 ataków.

– Jeżeli chcemy pokonać taki zespół jak Chemik Police, musimy przekraczać granice naszych możliwości, utrzymać koncentrację i właściwy poziom agresji. Naszym zadaniem jest sprawienie, by gra rywala stała się przeciętna lub słaba, a to jest niemożliwe, jeśli sami prezentujemy nastawienie „Hello Kitty”. Jesteśmy jak małe dziewczynki, które nie radzą sobie z niczym bez rodziców! – dosadnie podsumował Norweg.

To, że Chemik nie jest wcale nietykalnym dream teamem, udowodniły w niedzielę siatkarki Atomu Trefla Sopot. W finale sensacyjnie pokonały faworytki po tie-breaku i zdobyły Puchar Polski. Nagrodę dla najlepszej zawodniczki turnieju otrzymała Klaudia Kaczorowska.

*

Impel rozpocznie w weekend fazę play-off Orlen Ligi. Nasze zawodniczki w rozgrywanym do dwóch zwycięstw ćwierćfinale spotkają się z Aluprofem Bielsko-Biała. Pierwszy mecz odbędzie się w hali rywalek w sobotę o 15.00. Wrocławianki z ekipą z Bielska wygrywały dwukrotnie w rundzie zasadniczej, a później także w Pucharze Polski. Są więc zdecydowanymi faworytkami całej rywalizacji. Pozostaje potwierdzić to na parkiecie.

Jeśli wrocławiankom uda się wyeliminować Aluprof, ich rywalem półfinałowym będzie ekipa  Chemika Police.

*

KOSZYKÓWKA

Zawodniczki Ślęzy nie sprawiły niespodzianki i uległy w pierwszym meczu play-offów z Wiśle Can-Pack Kraków 45:75. W spotkaniu rozegranym w stolicy Małopolski nie wzięły udziały Paulina Pawlak i Adrienne Ross, co bez wątpienia było olbrzymim osłabieniem wrocławskiej drużyny. Na szczęście jest jeszcze rewanż, który podopieczne Krzysztofa Szweja zagrają na „swojej” hali przy ul. Chełmońskiego 43. Mecz odbędzie się dziś o godzinie 18.00.

– Tak jak oczekiwałyśmy był to bardzo trudny mecz. Mieliśmy momenty, w których grałyśmy dobrze i jestem dumna z tych chwil. Wisła to świetny zespół i podczas spotkań z takimi zespołami nie można pozwolić sobie na wiele błędów. My mimo iż bardzo się starałyśmy popełniłyśmy je. Zrobimy wszystko, aby wygrać drugi pojedynek ten na własnym parkiecie – Jhasmin Player, Ślęza Wrocław.

*

Koszykarze Śląska Wrocław przełamali w końcu swoją niemoc w meczach przeciwko Rosie Radom i na własnym terenie pokonali swoich bezpośrednich przeciwników o czwarte miejsce w Tauron Basket Lidze 81:70. MVP spotkania został Łukasz Wiśniewski, który swoją postawą i punktami, zdobytymi w ważnych momentach gry, poprowadził zielono-biało-czerwonych do jedenastego zwycięstwa w Orbicie w tym sezonie.

– To było dla nas bardzo trudne spotkanie. Wszyscy wiedzieli w jakiej sytuacji znaleźliśmy się po ostatnich meczach, w których nasza gra nie wyglądała najlepiej. Dzisiejszy pojedynek pokazał, że potrafimy grać w koszykówkę, umiemy realizować założenia, jakie trener nakreślił przed spotkaniem i nie pękamy pod presją. Dzisiaj byliśmy pod jej wpływem, a dodatkowo w tygodniu mieliśmy wiele kontuzji, nie mogliśmy w pełni trenować. Chłopakom należą się duże podziękowania i gratulacje. Tak samo sztabowi szkoleniowemu – za to, że nas wybrał i teraz wierzy w nas do końca – Łukasz Wiśniewski, kapitan Śląska.

Najbliższe, wyjazdowe spotkanie, drużyna Emila Rajkovicia rozegra z ekipą Polpharmy Starogard Gdański. Mecz odbędzie się w niedzielę o godzinie 20.00.

*

PIŁKA RĘCZNA

W meczu o znacznie więcej niż dwa punkty, piłkarze ręczni Śląska Wrocław przegrali z Wybrzeżem Gdańsk 25:32. Zespołu Piotra Przybeckiego nie uratowała nawet fantastyczna forma strzelecka Arkadiusza Miszki, który zdobył 9 bramek.

Spotkanie od samego początku układało się na korzyść przyjezdnych. Wybrzeże grało składniej i skuteczniej, dzięki czemu prowadziło grę, nie dając rozwinąć skrzydeł zielono-biało-czerwonym. Mimo niezbyt dobrej gry, wrocławianie w pewnym momencie doprowadzili do remisu 17:17 i wydawało się, że sytuacja może się odwrócić. Końcówka spotkania to jednak dramatycznie słaba gra Śląska, którą skrzętnie wykorzystali gdańszczanie, zwyciężając 32:25.

– Zaczęliśmy powiedziałbym zbyt nerwowo, ręce się trzęsły, wiedzieliśmy jaka jest presja wyniku – mówił po meczu skrzydłowy, Arek Miszka.

*

Środowy mecz wyjazdowy z drużyną KS Azoty Puławy również zakończył się przegraną Śląska, i podobnie jak w spotkaniu z Wybrzeżem – 25:32.

– 40 minut graliśmy jak równy z równym, z dobrym zespołem, który walczy o medale. Trzeba być dumnym z tego jak zagraliśmy i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ostatnie 20 minut to głupie straty, zespół z Puław wyszedł na wysokie 4+2. Jeszcze raz głupie straty, 5-6 piłek poszło w nogi, poszły szybkie kontry i Azoty odjechały. Grali z nami bramka za bramkę i zasłużenie to wygrali – skomentował po spotkaniu Arkadiusz Miszka.

Autorzy | Radosław Sikora, Agnieszka Kaszuba, Wojciech Węgiel, Łukasz Burzyński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPatryk Wolny: Wrocław dla prześladowanych pisarzy
Następny artykułNIE PRZEGAP #20 – PPA
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.