Sportowy raport #5 (18.11.2014)

Mijający weekend przyniósł nam sporo sportowej dumy. Wrocław był godnie reprezentowany na najwyższym szczeblu rozgrywek przez Sebastiana Milę, z przyjemnością przyjmuje się informację o kolejnych triumfach młodej adeptki Klubu Karate Kyokushin, ale nie obyło się też bez drobnych rozczarowań.

***

PIŁKA NOŻNA

Pomocnik Śląska Wrocław, Sebastian Mila rozegrał 86 minut z Gruzją w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy we Francji, gdzie Polska zwyciężyła na trudnym terenie 4:0. Mila wpisał się na listę strzelców podwyższając wynik spotkania na 3:0 w swoim stylu – strzałem lewą nogą z dystansu. Była to jego druga bramka w ostatnich trzech meczach kadry.

– Pierwsza połowa była trudna, bo Gruzja u siebie zawsze jest wymagającym przeciwnikiem. Stworzyli sobie kilka sytuacji, choć tak naprawdę większość była przypadkowych, ale to my kontrolowaliśmy grę (…) To fantastyczne uczucie móc wrócić z kadrą do miasta, w którym występuje się na co dzień i chciałbym, by ta sytuacja trwała w nieskończoność – powiedział po spotkaniu Sebastian Mila.

18 listopada reprezentację Polski będzie można oglądać we Wrocławiu. Biało-czerwoni zmierzą się na Stadionie Wrocław w towarzyskim meczu ze Szwajcarią. Początek spotkania o 20:45.

*

Druga drużyna Śląska Wrocław udanie zakończyła rundę jesienną, bo od okazałego zwycięstwa 5:1 w derbach Dolnego Śląska z drugim „garniturem” Zagłębia Lubin. Dzięki tej wygranej Śląsk utrzymuje się na podium w ligowej tabeli III ligi (grupa dolnośląsko-lubuska).

Podczas meczu w rezerwach WKSu na boisku pojawiło się większość zawodników z pierwszej połowy meczu rozgrywanego w piątek z Nysą Kłodzko, wygranego 5:0. Po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Konrad Kaczmarek.

***

KOSZYKÓWKA

Koszykarze Śląska Wrocław, po elektryzującej końcówce spotkania 7. kolejki Tauron Basket Ligi, pokonali w Hali Orbita drużynę Polski Cukier Toruń 84:80, choć jeszcze siedem minut przed ostatnią syreną przegrywali z gośćmi aż 10 punktami!

Pierwsze dwie kwarty były walką punkt za punkt i obie zakończyły się remisem 21:21. W trzeciej „ćwiartce” lekką przewagę uzyskali przyjezdni, choć różnica trzech „oczek” na tablicy, nie wywołała ataku paniki u podopiecznych Emila Rajkovicia. Inaczej było w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Strata 10 punktów na siedem minut przed końcem gry, nie wróżyła wrocławianom niczego dobrego.

Zawodnicy WKSu w tym sezonie przyzwyczaili jednak do tego, że w sytuacjach -wydawałoby się- beznadziejnych, radzą sobie jak nikt inny. Efektem ich przebudzenia i porywającego dopingu w Orbicie, był powrót z koszykarskich zaświatów. Od 34. do 40. minuty Śląsk zdobył aż 27 punktów! Ostatnie sekundy i drobna przewaga wojskowych, wywoływała na trybunach jeszcze większe emocje. Pościg Torunian nie przyniósł im sukcesu, gdyż faulowany Mantas Cesnauskis trafiał wszystkie rzuty wolne.

Siódme zwycięstwo w siódmym spotkaniu tego sezonu stało się faktem! Koszykarze Śląska Wrocław, nie oglądając się na nikogo, piszą swoją własną historię.

*

Z uśmiechem na ustach z wyjazdu do Lublina wróciły koszykarki Ślęzy Wrocław. Zawodniczki Radosława Czerniaka pokonały w meczu 7 kolejki rozgrywek Tauron Basket Ligi Kobiet, Pszczółkę AZS UMCS Lubin 73:54.

O końcowym wyniku zadecydowała kapitalna w wykonaniu wrocławianek czwarta kwarta, w której Ślęza wręcz zmiażdżyła AZS 24:7. Tradycyjnie już najwięcej punktów dla drużyny i w całym spotkaniu zdobyła Jhasmin Player (24).

– Zagraliśmy dziś zdecydowanie lepiej w drugiej połowie. O ile w pierwszych dwóch, trzech kwartach wynik był jeszcze w miarę wyrównany, w ostatniej części gry dzięki dobrej grze w obronie i skutecznej w ataku zbudowaliśmy przewagę, której nie oddaliśmy już do samego końca – Radosław Czerniak, trener Ślęzy Wrocław.

Ślęza awansowała na siódme miejsce w tabeli TBLK.

***

PIŁKA RĘCZNA

Spory zawód zaserwowali swoim kibicom szczypiorniści Śląska Wrocław. Piłkarze ręczni ulegli w 9. kolejce ligowych zmagań na własnym terenie drużynie KS Azoty Puławy 29:36. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy uznano… bramkarza, Aljosa Cudicia, bez którego mogło skończyć się prawdziwym pogromem.

– Od samego początku tego meczu nie realizowaliśmy przyswojonych założeń. Dystans punktowy szybko urósł. Staraliśmy się gonić Azoty, ale był za duży – komentował po meczu zawodnik Śląska, Andrzej Kryński.

Śląsk po tej porażce spadł na dziesiąte miejsce w tabeli PGNIG SuperLigi.

***

SIATKÓWKA

Kolejne mecze mijają, a wyczekiwanego przełomu w grze siatkarek Impelu Wrocław nie widać. Po fatalnej inauguracji Ligi Mistrzyń, czyli gładkiej porażce w Zurychu z miejscowym Volero, nasze zawodniczki wróciły na krajowe parkiety. W wyjazdowym spotkaniu z Polskim Cukrem Muszynianką niestety również nie zdobyły punków, przegrywając 1:3. Początek pojedynku był dość obiecujący. Świetne zagrywki Hany Cutury zapewniły wrocławiankom bardzo wysoką przewagę i pozwoliły wygrać gładko, 25:18. Po przerwie trener Serwiński dokonał jednak kilku zmian, role na parkiecie odwróciły się i Mineralne szybko wyrównały stan rywalizacji. Trzeci set był najbardziej zacięty. Podopieczne Tore Aleksandersena zeszły na pierwszą przerwę techniczną z pięciopunktowym prowadzeniem. Niestety szybko je roztrwoniły, a w nerwowej końcówce zabrało im pewności w ataku. Przegrały na przewagi i w czwartej odsłonie nie zdołały już powstrzymać rozpędzonych rywalek. Niezły występ zanotowała Mira Topić, która zdobyła 20 punktów. Szkoda tylko, że koleżanki nie dostosowały się do jej poziomu. Impel zajmuje obecnie szóste miejsce w tabeli i traci dwa oczka do czwartego Aluprofu Bielsko-Biała. Następne spotkanie w czwartek. W hali Orbita Impel Wrocław podejmie Budowlanych Łódź.

***

ŻUŻEL

Gollob, Kildemand, Jabłoński – to trzy nazwiska, z którymi Betard Sparta Wrocław była najczęściej łączona w ostatnim miesiącu. Wygląda jednak na to, że tylko jeden z wymienionych zawodników trafi do stolicy Dolnego Śląska. Większość żużlowców z ubiegłego sezonu ma bowiem przedłużyć kontrakt z klubem.

Najwcześniej swoje miejsce w składzie potwierdził Tai Woffinden, który we Wrocławiu jest już od trzech lat. Kontrakt z Brytyjczykiem jest ważny jeszcze na przyszły sezon i „Woffy” nie zamierza zmieniać barw klubowych.

– Podpisałem dwuletni kontrakt i po zakończeniu obecnego sezonu niecierpliwie będę oczekiwał kolejnego. Jeżdżę już we Wrocławiu trzy lata i nigdy nie miałem problemów z płatnościami. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. Betard Sparta to jeden z najlepszych i najsolidniejszych klubów, w których do tej pory jeździłem, ponadto profesjonalnie zarządzany. Jesteśmy cały czas w kontakcie i chcemy skompletować ekipę, która w przyszłym sezonie sięgnie po medal mistrzostw Polski – komentował były mistrz świata w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”.

Według zapewnień włodarzy Sparty, we Wrocławiu zostanie także wychowanek, Maciej Janowski. „Magic” sezonu 2014 nie zaliczy do najbardziej udanych, jednak duże umiejętności oraz doskonała znajomość toru na Stadionie Olimpijskim to atuty, których nie można mu odmówić. Nic więc dziwnego, że klubowi zależy na tym, żeby zatrzymać 23-latka. Na razie jednak Krystyna Kloc nie może się umówić na spotkanie z Janowskim, który spędza wakacje za granicą.

Ważne kontrakty z klubem mają także Tomasz Jędrzejak oraz Jurica Pavlic. „Ogór” wyraża chęć pozostania w Sparcie i według słów Piotra Barona, miejsce w drużynie ma pewne.

Jedynym zawodnikiem, który opuści klub jest Troy Batchelor. Australijczyk zawiódł oczekiwania włodarzy i w jego miejsce szukają solidnie punktującego żużlowca. Zaraz po zakończeniu sezonu, do składu był przymierzany Tomasz Gollob. Teraz jednak, bardziej prawdopodobnym wydaje się przejście „Chudego” do drużyny I-ligowej. Według „Sportowych Faktów”, ze Spartą zwiąże się ktoś z Włókniarza – Peter Kildemand lub Mirosław Jabłoński.

Priorytetem dla Sparty jest jednak pozyskanie pary juniorskiej. Patryk Malitowski i Patryk Dolny przechodzą na wiek seniorski i z Wrocławiem się pożegnają. Mówi się, że w przyszłym sezonie na Stadionie Olimpijskim będą jeździć Adrian Gała z Gniezna oraz Maksym Drabik z Częstochowy.

***

KARATE KYOKUSHIN

W odbywających się w Hali Mistrzów we Włocławku XXV Mistrzostw Polski Młodzieżowców Karate Kyokushin, mistrzynią Polski została Krystyna Szkodowska, trenująca na co dzień we wrocławskim Klubie Karate Kyokushin A. i S. Sypieniów. Umiejętnie prowadzona przez zdobywczynię trzech tytułów mistrzyni świata i 14 tytułów mistrzyni Starego Kontynentu – Agnieszkę Sypień i jej męża Sylwestra, wrocławianka zdobyła do tej pory m.in. wicemistrzostwo Polski i srebrny medal VII Mistrzostw Europy Juniorów. Szkodowska w miniony tygodniu skończyła 18 lat.

***

FUTSAL – AZS

W hali przy ul. Chełmońskiego zainaugurowano rozgrywki DLM w futsalu mężczyzn. W pierwszej rundzie wystąpiło sześć z ośmiu zespołów, które biorą udział w turnieju. Najlepiej zaprezentowała się ekipa AWF Wrocław, która odniosła dwa zwycięstwa i jest na czele klasyfikacji punktowej.

Zawody rozpoczęły się od pojedynku Uniwersytetu Przyrodniczego z Zamiejscowym Oddziałem Dydaktycznym PWr w Jeleniej Górze. Drużyna UP zasłużenie wygrała 8:4. Zeszłoroczni mistrzowie starali się grać atakiem pozycyjnym, często jednak podawali niedokładnie, co ochoczo wykorzystywał przeciwnik. Instynkt zabójcy UP pokazali w końcówce, gdy strzelili trzy bramki w ciągu trzech minut.

W kolejnym meczu Uniwersytet Wrocławski mierzył się z Uniwersytetem Medycznym. Spotkanie zakończyło się remisem 5:5. Było to starcie z kategorii „oko za oko, ząb za ząb”. Ilekroć jedna drużyna obejmowała prowadzenie, rywal doprowadzał do wyrównania.

Rywalizacja AWF Wrocław z Uniwersytetem Ekonomicznym dostarczyła kibicom emocji dopiero w ostatnich sekundach. Przez ponad dwadzieścia minut utrzymywał się bezbramkowy remis. AWF był rażąco nieskuteczny, ich strzały konsekwentnie mijały słupek bądź lądowały ponad bramką. W 22. minucie wyszli na prowadzenie, a w końcówce podwyższyli na 2:0. UE zdążył jeszcze strzelić bramkę i spotkanie zakończyło się rezultatem 2:1 dla AWF-u.

Następnie do zmagań stanęli Uniwersytet Medyczny i Jelenia Góra. Pierwsza odsłona była lepsza w wykonaniu zawodników ZOD, którzy prowadzili 3:1. W drugiej połowie Medycy wzięli się do roboty i raz po raz sunęli z kontratakami. Zdobyli tym sposobem sześć bramek i nie dali szans jeleniogórskim studentom wygrywając 7:3.

Pojedynek dwóch najlepszych wrocławskich ekip z zeszłego sezonu, czyli mecz AWF-u z UP miał być hitem kolejki i nie zawiódł. Obie strony stworzyły sporo groźnych sytuacji i po trzynastu minutach na tablicy widniało 2:2. AWF wyszedł na prowadzenie w 22. minucie, ale wtedy do głosu doszli kibice UP. Ich doping uskrzydlił drużynę, która wyrównała w przedostatniej minucie meczu. Radość nie trwała jednak długo. AWF nie pozwolił wyrwać sobie zwycięstwa i dołożył dwa gole na 5:3.

Inauguracyjną kolejkę zakończyło starcie UWr i UE. Ci pierwsi wygrali 4:2, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo. Długo musieli walczyć o wyrównanie, a potem objęcie prowadzenia. Trener UWr wychodził z siebie i w końcu w 25. minucie jego podopiecznym udało się zdobyć zwycięską bramkę, a następnie jeszcze podwyższyć wynik.

Następna runda w niedzielę 30. listopada.

*

Autorzy | Radosław Sikora, Wojciech Węgiel, Agnieszka Kaszuba, Anna Dudek, Iwona Kopiec

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Zbliżenia” [RECENZJA]
Następny artykułWrocławskie Targi Dobrych Książek
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.