Sportowy raport #7 (25.11.2014)

Miniony weekend nie był zbyt szczęśliwy dla wrocławskiego sportu. Wszystkie spotkania wyjazdowe nie przebiegły po myśli ani kibiców, ani zawodników. Honor uratowały siatkarki Impelu, które rozgrzały się w Orbicie przed drugim meczem w Lidze Mistrzyń.

*

PIŁKA NOŻNA

Falstart odnotowuje Śląsk Wrocław w pierwszym z czterech meczów rundy wiosennej, które awansem rozgrywane są jeszcze w tym roku kalendarzowym. Wrocławianie porażki doznali w Chorzowie z miejscowym Ruchem 0:1, po utracie bramki w samej końcówce meczu. Po siedmiu spotkaniach bez porażki w lidze, WKS musiał uznać wyższość gospodarzy ze stadionu przy ulicy Cichej, choć bramka dla gospodarzy padła w ostatniej, doliczonej minucie gry w dość kuriozalnej sytuacji.

Trener Tadeusz Pawłowski na konferencji pomeczowej zaznaczył, że był zadowolony z drużyny oraz gry. Według niego Śląsk w drugiej połowie zdecydowanie przeważał nad Niebieskimi. Niestety, nie strzelając bramek nie da się wygrać spotkania. Trener gospodarzy, Waldemar Fornalik nie krył, że to był dla jego drużyny trudny mecz z dobrym przeciwnikiem, lecz to Ruch zagrał do końca konsekwentnie i zdobył trzy punkty.

Śląsk zagrał w dość eksperymentalnym składzie, szczególnie w ataku. Przy absencji Marco Paixao i Mateusza Machaja, na szpicy wystąpił Konrad Kaczmarek, który w ostatnich dwóch sparingach spisał się na tyle dobrze (3 bramki w dwóch meczach), że Tadeusz Pawłowski postanowił dać mu szansę w lidze.

– Przerwa nam w żadnym wypadku nie zaszkodziła. Graliśmy przynajmniej według mnie bardzo dobre zawody, może stworzyliśmy sobie trochę za mało klarownych sytuacji do zdobycia bramki no i trochę pechowo przegraliśmy, ale wydaje mi się, że był to tylko wypadek przy pracy – Paweł Zieliński, obrońca Śląska.

– Musimy przeanalizować to spotkanie. Graliśmy zbyt pasywnie, za mało utrzymywaliśmy się przy piłce dlatego w pierwszej połowie mało było sytuacji. Jeśli było to ze stałych fragmentów. Teraz analiza a później koncentracja na Pogoni – podsumował bramkarz WKSu.

*

Według prasowych doniesień, jedynym reprezentantem Polski grającym w barwach Śląska Wrocław, czyli Sebastianem Milą, zainteresowana jest Lechia Gdańsk. Klub z północy kraju oferuje 32-letniemu zawodnikowi… 5,5 letni kontrakt! Wszystko na bardzo atrakcyjnych dla niego warunkach. Piłkarz pochodzący z Koszalina nie krył nigdy swojej sympatii do gdańskiej drużyny, wszystkie więc wydaje się bardzo możliwe. Tym bardziej, że sam zawodnik niczemu nie zaprzeczył. Dla Śląska z jednej strony byłaby do bardzo bolesna strata, w końcu Sebastian to wieloletni kapitan i bohater dla wielu wrocławian. Z drugiej jednak, jest to ostatnia szansa, by na 32-latku zarobić naprawdę poważne pieniądze.

*

Istnieje spora szansa, że miejsce wypożyczonego do tej pory z Udinese Calcio Wojciecha Pawłowskiego, zajmie były bramkarz Wisły Kraków, Michał Miśkiewicz. Zawodnik ostatnie pół roku był bez klubu, gdyż w czerwcu skończył mu się kontrakt z Wisłą, a obie strony nie porozumiały się w kwestii jego przedłużenia. Ponadto, Miśkiewicz we wrześniu nabawił się urazu kręgosłupa i ostatnie sześć miesięcy spędził na leczeniu. Zawodnik przez ostatnie dwa lata był wyróżniającym się bramkarzem w T-Mobile Ekstraklasie, szczególnie ostatni sezon może zaliczyć do bardzo udanych.

*

Reprezentacja Polski kobiet uległa Belgii 1:4 w towarzyskim spotkaniu rozegranym w Sosnowcu. Bramkę na 1:0 dla biało-czerwonych zdobyła Nikol Kaletka i na przerwę dziewczyny schodziły w dobrych nastrojach. Niestety, między 48. a 62. minutą pozwoliły strzelić sobie cztery bramki i mimo szczerych chęci, nie udało się już powalczyć o dobry rezultat. Dla podopiecznych Wojciecha Basiuka był to ostatni mecz w tym roku. W meczu wystąpiły dwie piłkarki z KS AZS Wrocław. Weronika Aszkiełowicz przebywała na boisku 74 minuty, natomiast 16-letnia Dominika Grabowska pojawiła się w 62. minucie gry.

KOSZYKÓWKA

Pierwsza porażka Śląska Wrocław w tym sezonie stała się faktem. Drużyna Emila Rajkovicia uległa Rosie Radom 65:84 w ósmej kolejce TBL, choć pierwsze trzy kwarty nie zapowiadały aż takiej różnicy po końcowej syrenie. Pięc punktów straty przed ostatnimi dziesięcioma minutami i konieczność ich nadrobienia wydawało się zadaniem dziecinnie prostym do wykonania, szczególnie po tych spotkaniach, w których Śląsk potrafił wrócić do gry i wygrywać nawet z kilkunastopunktową stratą w meczu. Niestety, nie tym razem. Wrocławianie nie potrafili „depnąć” i wrzucić najwyższego biegu w końcówce, do czego po prostu w tym sezonie już przyzwyczaili. Sprawdziły się przedmeczowe przewidywania, wojskowi stanęli naprzeciw najmocniejszej w lidze defensywie, pozwalającej przeciwnikom zdobywać statystycznie zaledwie 64,1 „oczek” i radomska hala MOSiR pozostała wciąż niezdobyta.

– Każda seria kiedyś się kończy. Mamy bilans 7-1, wciąż to jest bilans, który przed sezonem bralibyśmy w ciemno – Robert Skibniewski, Śląsk Wrocław.

Koszykarze Śląska po meczu z Rosą Radom mają aż 11 dni przerwy przed kolejnym spotkaniem ligowym.

*

Rozgrywający Śląska Wrocław, Norbert Kulon, został wypożyczony do beniaminka 1. ligi – GTK Gliwice. Zawodnik spędził w tym sezonie jedynie 3 minuty na parkietach TBL. GTK Gliwice zajmuje aktualnie 5. miejsce w tabeli. Kulon ma szansę na trzecie z rzędu mistrzostwo 1. ligi.

*

W meczu 8. kolejki rozgrywek Tauron Basket Ligi Kobiet, Ślęza Wrocław przegrała z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 72-76. Dramatyczne w przebiegu spotkanie było popisem najlepiej punktujących w tym sezonie zawodniczek obu ekip. Sharnee Zoll zakończyła mecz z dorobkiem 25pk, a Jhasmin Player z 18 punktami była najskuteczniejszą zawodniczką w barwach Ślęzy.

– Kilka razy wydawało się, że przeciwnik ma już kontrolę nad meczem. Mimo, że mamy kilka doświadczonych zawodniczek, jako zespół nie pokazujemy tego na boisku. Nie udawało się nam wykorzystywać błędów w obronie czy słabszych stron przeciwnika. Za mało graliśmy jeden na jeden. Trochę niepotrzebnie faulowaliśmy. Trochę szalonych akcji w końcówce. Niestety, znowu można powiedzieć, że graliśmy fajny mecz, miły dla oka, ale znowu przegraliśmy – Radosław Czerniak, trener Ślęzy.

SIATKÓWKA

Po czwartkowej wygranej 3:1 z Budowlanymi Łódź, siatkarki Impelu Wrocław czekają na pojedynek w Lidze Mistrzyń z Eczacibasi Stambuł. Dla kibiców będzie to okazja do zobaczenia na żywo jednej z najlepszych drużyn w Europie – Eczacibasi Stambuł. Turecki dream team w poprzedniej edycji rozgrywek zajął czwarte miejsce. Reprezentantka USA Jordan Larson, gwiazda kadry Dominikany Bethania de la Cruz, ikona tureckiej siatkówki Neslihan Demir, utytułowane środkowe Maja Poljak i Christiane Furst – to tylko niektóre z rywalek Impelu. Zespół prowadzi włoski trener Giovanni Caprara, który w 2006 roku zdobył z reprezentacją Rosji mistrzostwo świata. Faworyta pojedynku nie trudno więc wskazać, ale nasze zawodniczki na pewno nie poddadzą się bez walki, zwłaszcza, że mają wiele do udowodnienia swoim sympatykom. Spotkanie odbędzie się w Hali Orbita we wtorek o godzinie 19:00.

– Jestem zaskoczony tym, że ludzie krytykują naszą grę, twierdzą, że źle zestawiliśmy skład. Zachowują się, jakby ten klub co roku był na podium, a przecież w zeszłym sezonie zdobyliśmy pierwszy medal od kilkunastu lat. Teraz zmierzymy się z jedną z najsilniejszych ekip na świecie i mam nadzieję, że kibice będą po prostu cieszyć się tym, że gramy w elicie, a nie oczekiwać od nas cudów – stwierdził na konferencji prasowej po wygranym spotkaniu z Budowlanymi Łódź poirytowany trener Tore Aleksandersen.

– Wyjdziemy na boisko i damy z siebie wszystko. Jeśli uda się wyszarpać punkt albo wygrać, to będzie kapitalnie – powiedziała przed meczem libero Impelu,  Agata Sawicka.

– Po ostatnim wygranym meczu z Budowlanymi Łódź widać, że zespół się odnowił, grał dobrze, ale musimy też pamiętać, że w Lidze Mistrzyń nie ma przypadkowych, byle jakich drużyn. Rywalki są bardzo silne, ale jeśli zagramy dobrze, to nawiążemy walkę – Władysław Pałaszewski, sędzia siatkarski.

 PIŁKA RĘCZNA

Szczypiorniści Śląska Wrocław odnieśli kolejną porażkę w PGNiG Superlidze. Tym razem nie sprostali drużynie MMTS Kwidzyn w ramach 10. kolejki rozgrywek, kończąc spotkanie wynikiem 27:32, mimo remisu do przerwy 13:13. O przegranej zadecydowała przede wszystkim słaba skuteczność wrocławskiej ekipy, szczególnie w drugiej odsłonie gry. Trener zespołu, widząc nieporadność swoich zawodników, nie był w stanie zmienić żadnego elementu swojej układanki. Wszystko przez bardzo krótką ławkę rezerwowych. Ostatecznie Śląsk spadł na jedenaste, przedostatnie miejsce w tabeli i szansa na utrzymanie zaczyna wrocławskim piłkarzom ręcznym coraz bardziej uciekać.

Autorzy | Radosław Sikora, Wojciech Węgiel, Agnieszka Kaszuba

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Wybryk – Ogólnopolski Przegląd Piosenki Licealisty” [HISTORIA]
Następny artykuł„Kolacja dla głupca” [RECENZJA]
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.