SPORTOWY RAPORT #75 (20.10.2015)

Bogaty w emocje sportowy weekend we Wrocławiu nie dostarczył kibicom zbyt wiele powodów do radości. Honor uratowały siatkarki Impela Wrocław, które u siebie rozgromiły ekipę KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

*

PIŁKA RĘCZNA

Szczypiorniści Śląska Wrocław przegrali w kolejnych już – w przeciągu kilku tygodni – derbach Dolnego Śląska z drużyną Chrobrego Głogów 25:30. Po dwóch wysokich zwycięstwach – ze Stalą Mielec i Zagłębiem Lubin – oraz porażką jednym punktem z Gwardią Opole, podopieczni Piotra Przybeckiego w meczu z Chrobrym znów przypominali ekipę z początku sezonu, bez pomysłu na rozegranie akcji i z nieaktywnymi skrzydłami. I to właśnie słaba dyspozycja skrzydłowych najbardziej rzucała się w oczy w sobotniej rywalizacji.

– Oni nigdy nie grali na tym poziomie. Jak można ich oceniać? Fajnie, że nam pomogli, że spróbowali. Oczywiście, Morfeusz parę razy obił bramkarza, ale to są nerwy. Chłopak jest jeszcze nieograny, ale dobrze, że wszedł syn Andrzeja Dudkowskiego i rzucił bramkę, zaliczył swój pierwszy występ w Superlidze i to są bardzo ważne momenty dla takiego młodego człowieka. Wystarczyło popatrzyć na ławkę Głogowa, kto tam siedział i się zmieniał. Jeśli oni mówią o problemach to naprawdę nie wiem jakie my je mamy – skomentował po spotkaniu Piotr Przybecki.

Śląsk mecz zaczął fatalnie, po kilku minutach było już 1:6 dla gości, a kibice na hali AWF-u Wrocław na drugą bramkę dla gospodarzy musieli czekać do 10 minuty gry! Głogowianie od początku do samego końca mieli mecz pod kontrolą, Śląsk potrafił zbliżyć się jedynie na dwa, trzy punkty, ale potem następował brak koncentracji i proste błędy zawodników, by przewaga gości wróciła do tej z początku spotkania. Po tej kolejce Chrobry Głogów przeskoczył WKS w tabeli PGNiG Superligi.

We wrocławskiej drużynie ewidentnie widać słabość jej ławki rezerwowych, niestety są to warunki jakich wszyscy po poprzednim sezonie się spodziewali i w których na co dzień musi radzić sobie trener Przybecki.

– Można mieć pretensje do początku zawodów, gdzie Chrobry za szybko wyszedł na pięciobramkowe prowadzenie. Pretensje pretensjami, ale chciałbym mieć też więcej alternatyw. Nie dla siebie, dla tych ludzi, którzy walczą i się zajeżdżają na tym placu – zakończył trener WKS-u.

Najbliższy, wyjazdowy mecz wrocławianie rozegrają w Szczecinie, a już 28 października podejmą w Hali Orbita Vive Tauron Kielce.

*

PIŁKA NOŻNA

Druga porażka z rzędu na swoim stadionie stała się faktem. Śląsk przegrał 0:1 z kielecką Koroną i do trzech przedłużył serię ligowych meczów bez wygranej. Zwycięstwo „Scyzorykom” dał gol z rzutu karnego. Jedenastkę podyktowaną za zagranie ręką Flavio Paixao w 35. min wykorzystał Cabrera.

– Korona strzeliła jedną bramkę więcej i to zadecydowało o tym, że wracają do domu z trzema punktami. My wracamy do mieszkań z zerowym dorobkiem i to jest dla nas przygnębiające. Ciężko na gorąco ocenić co zadecydowało o naszej porażce. Jakieś sytuacje mieliśmy, ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramki. Musimy nad tym pracować – Kamil Biliński, napastnik Śląska.

Cierpliwość do swoich piłkarzy traci powoli trener drużyny, Tadeusz Pawłowski:

– Mamy kadrę, jaką mamy i musimy pracować, by chłopcy, którzy ciągle nie osiągnęli optymalnej formy, w końcu do niej doszli. Ale ile można czekać? – ironicznie pyta szkoleniowiec.

*

Śląsk Wrocław rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z Andrei Ciolacu. Rumuński napastnik był piłkarzem Śląska Wrocław od stycznia 2015 roku. W czasie swojej przygody z zielono-biało-czerwonymi 20 razy wystąpił we wrocławskiej drużynie rezerw, gdzie zdobył 12 bramek. Kilkukrotnie znalazł się również w meczowej osiemnastce ekstraklasowego WKS-u, lecz nie zdążył zadebiutować w pierwszym zespole Śląska.

*

Piłkarki AZS-u Wrocław zremisowały 2:2 z drużyną KKP Bydgoszcz, choć do przerwy przegrywały już 0:2. Było to niezwykle dramatyczne spotkanie. Do Wrocławia przybyła przedostatnia ekipa w ligowej tabeli i początek meczu wcale nie wskazywał na to, że akademiczki będą musiały tak zaciekle walczyć o zdobycz punktową. Mecz był festiwalem kuriozalnych trafień, cała druga połowa -nie licząc kilku groźnych kontr przeciwniczek- należała do wrocławskich zawodniczek, które zdominowały boisko i próbowały zrobić wszystko, by w tym meczu zgarnąć komplet punktów.

– Były emocje. Na początku pierwszej połowy zdominowaliśmy przeciwnika, mieliśmy sześć stałych fragmentów gry z rzędu i całkiem inaczej by się grało, gdybyśmy wykorzystali choć jeden albo dwa. Niestety stało się tak, że straciliśmy dwie głupie bramki i musieliśmy gonić wynik. W drugiej połowie udało się dogonić przeciwniczki strzelając na 2:2 i myślałem, że kwestią czasu jest ta trzecia bramka dla nas, niestety nie udało jej się zdobyć i sami sobie jesteśmy winni, że nie mamy tych trzech punktów – skomentował po spotkaniu trener drużyny AZS, Damian Rynio.

*

SIATKÓWKA

Mecz pierwszej kolejki Orlen Ligi pomiędzy Impel Wrocław a KSZO Ostrowiec Świętokrzyski odbił się dużym echem. Nikogo nie dziwiła świetna frekwencja na trybunach Hali Orbita, w końcu wrocławianie mieli okazję zobaczyć Katarzynę Skowrońską-Dolatę w barwach ukochanego klubu, po 10-ciu latach gry w zagranicznych ligach. Fani sprezentowali siatkarkom znakomite warunki do gry.

Wrocławianki pewnie pokonały swoje rywalki, w żadnym secie nie pozwalając im przekroczyć bariery 20 punktów. Wysokie zwycięstwo Impelek może rozbudzić tylko apetyty na kolejne.

– Cieszę się z pierwszego zwycięstwa w sezonie i jestem zadowolony z tego, co pokazał cały zespół. Początkowa część pierwszego seta była trochę nerwowa, a my zrobiliśmy trochę zbyt wiele błędów. Te dały drużynie z Ostrowca szansę, aby utrzymać wynik w okolicach remisu. Po drugiej przerwie technicznej zagraliśmy w innym stylu i łatwo kontrolowaliśmy grę – powiedział Nicola Negro, trener Impela Wrocław.

*

W derbach pomiędzy Gwardią Wrocław a Bielawianką Bielawa nie zabrakło prawie niczego, by nazwać ten pojedynek kawałkiem naprawdę solidnego meczu. Brakowało jednak najważniejszego – wygranej gospodarzy. Wrocławianie przegrali w tie-breaku 2-3 i wciąż pozostają bez zwycięstwa w tym sezonie, okupując przedostatnie miejsce w siatkarskiej 2. lidze mężczyn.

– Zostaje pewien niedosyt po przegranym tie-breaku. Pierwsze dwa sety wchodziliśmy do gry i dopiero nasza gra zaczęła lepiej wyglądać w trzecim secie, dzięki czemu wygraliśmy seta trzeciego i czwartego, a tie-break rządzi się swoimi prawami. Nie udało się, ale zdobywamy pierwszy punkt w sezonie – Łukasz Wroński, zawodnik Gwardii.

*

KOSZYKÓWKA

W meczu 5. kolejki Tauron Basket Ligi Kobiet Ślęza poniosła pierwszą porażkę w sezonie. Wrocławianki przegrały przed własną publicznością z Energą Toruń 78:80. Emocji było co niemiara!

–  To był bardzo trudny mecz pod względem fizycznym. Nie trafialiśmy rzutów, które powinniśmy trafić. Przeciwnik był mocny. Nie zatrzymaliśmy Matee Ajavon. Przykro nam, że przegrałyśmy, ale Enerdze należą się gratulacje – Egle Sulciute, zawodniczka Ślęzy.

Po piątej kolejce spotkań w lidze nie ma już ani jednej niepokonanej drużyny. Przegrała Ślęza, punkt po porażce w Polkowicach straciła także Wisła Can-Pack Kraków. Na czele cztery drużyny z bilansem 4-1: Artego Bydgoszcz, Pszczółka AZS UMCS Lublin, Wisła Can-Pack Kraków i Ślęza.

– Już przed meczem mówiłem, że dzięki wzmocnieniom forma Energi idzie w górę. W pierwszej kwarcie zlekceważyliśmy obronę – straciliśmy 28 punktów. W trzeciej – 22. To daje razem 50 punktów. Z taką grą w obronie nie można wygrać meczu. Chociaż dziś w końcówce okazało się, że można. Wystarczyłoby trafić dwa razy spod kosza – Algirdas Paulauskas, trener Ślęzy Wrocław.

*

Śląsk Wrocław przegrał 67:76 ze Stelmetem BC Zielona Góra, czyli aktualnym mistrzem Polski. Podopieczni Mihailo Uvalina dzielnie walczyli przez cały mecz, nie załamało ich kilkunastopunktowe prowadzenie rywali i doszli do faworyta nawet na jeden punkt. Na więcej, na razie, nie było ich stać. Taka inauguracja zapowiada jeszcze całą furę emocji w kolejnych spotkaniach WKS-u.

– Na pewno byli do ogrania, ale pokazali, że są klasową drużyną, z którą trzeba grać przez 40 minut równy mecz jeżeli chce się wygrać. My takiego meczu nie zagraliśmy, popełnialiśmy błędy i przegraliśmy. Grali konsekwentnie, pokazali klasę, widać było, że to euroligowy zespół – mówił po meczu Michał Jankowski.

Przed spotkaniem Śląsk Wrocław oficjalnie podziękował Radosławowi Hyżemu za łącznie osiem sezonów spędzonych w zespole ze stolicy Dolnego Śląska.

– Dziękujemy i życzymy powodzenia po ciemnej stronie mocy, czyli na ławce trenerskiej – powiedział prezes sekcji koszykarskiej Śląska Maciej Zieliński, wręczając Hyżemu pamiątkową koszulkę z numerem osiem.

Hyży aktualnie jest asystentem pierwszego szkoleniowca wrocławskiego zespołu Mihailo Uvalina.

*

LACROSSE

Kosynierzy Wrocław pokonali ekipę Poznań Hussars 12:1 po 6 golach Rysia Matkowskiego, który z 17 trafieniami przewodzi w klasyfikacji strzelców konferencji zachodniej Polskiej Ligi Lacrosse, a wrocławianie z bilansem 44:7 zajmują pierwsze miejsce w tabeli w swojej grupie.

– Najważniejsze jest to, że wygraliśmy to spotkanie, że było 12:1, wiele osób zdobyło bramki, wiele osób asystowało i było dużo ładnych akcji, ale jeszcze mamy mnóstwo, mnóstwo pracy. Mamy plany dalekosiężne, chcemy grać nie tylko w Polsce ale i za granicą. Ostatni mecz z Dreznem pokazał, że jeszcze mamy nad czym pracować, bo drużyna z Drezna nie jest wcale najmocniejszą ekipą, a przegraliśmy dwoma bramkami. Cały czas pracujemy. Staramy się przygotowywać nie tylko do naszych ligowych spotkań, ale i do mistrzostw Europy, które odbędą się w przyszłym roku, bo ponad połowa naszej kadry to reprezentanci Polski – MVP spotkania, zawodnik i trener Kosynierów Janek Rydzak.

Autor | Radosław Sikora