Proponowana uchwała o zakazie sprzedaży alkoholu w centrum miasta w godz. 21-6 budzi coraz więcej kontrowersji. Miejscy radni podzielili się i gdyby doszło do głosowania na czwartkowej XIII sesji to każdy wynik jest możliwy.

Sekretarz miasta Włodzimierz Patalas wierzy, że wprowadzając uchwałę rozwiąże problem. Gratulujemy... pomysłów / fot. DW

O proponowanej przez sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa uchwale, która ma spowodować wieczorno-nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach w centrum miasta piszemy od poniedziałku. Oficjalnie wsparliśmy też fejsbukową akcję, w której swój protest zakomunikowało już blisko 12 tysięcy osób. Za pomysłem wyrażenia swojego niezadowolenia na tym portalu społecznościowym stoją: Ewa Trybała-Kiernicka i Tomasz Łatak. Rozmawiają też z mieszkańcami, przedsiębiorcami i radnymi. Przekonują, że w skutek tej decyzji wiele osób straci pracę, bo sklepy te po prostu będą musiały ogłosić upadłość (nie istnieją przecież po to, żeby mieszkańcy mogli w nocy wyskoczyć po mleko; oczywiste jest, że ich główny zysk płynie ze sprzedaży alkoholu). Jako ciekawostkę można podać fakt, że w jednym z nich pracują matki samotnie wychowujące dzieci. One bardzo teraz boją się o swoją przyszłość.

Projekt uchwały ma wiele luk, na które we wtorek zwróciła uwagę Komisja Statutowa Rady Miejskiej przewodzona przez Łukasza Wyszkowskiego. -Na posiedzeniu komisji podjęliśmy wniosek, żeby projekt odesłać do drugiego czytania. Dać szansę wyprostować nieprawidłowości formalne, które się w nim pojawiły – wyjaśnia radny Wyszkowski. – Ja osobiście jestem przeciw projektowi – dodaje szybko.

Przeciwko jest cały Klub Radnych Platformy Obywatelskiej. Zdania są natomiast podzielone w Klubach Radnych Prawa i Sprawiedliwości i w Klubie Radnych Rafała Dutkiewicza. – Nie mamy dyscypliny podczas tego głosowania – wyjaśnia Modest Aniszczyk z klubu radnych prezydenta.

Czy przełożenie głosowania nad uchwałą na wrzesień to dobre rozwiązanie? Na pewno będzie czas, żeby się nad nią zastanowić. Dla właścicieli lokali przy obiektach sakralnych (np. „Małgosia” przy kościele pw. św. Elżbiety czy „Mleczarnia” przy Synagodze Pod Białym Bocianem), gdzie ma być wprowadzony zakaz sprzedaży alkoholu będzie już niemalże po sezonie. Z drugiej jednak strony ludzie prezydenta będą mieli czas na przekonanie niezdecydowanych do swoich racji. Więc może po prostu najlepiej byłoby tę uchwałę utrącić już jutro, gdy temat jest gorący, zdania podzielone i protestujący ludzie pod Ratuszem? Patalas będzie jednak jeszcze w czwartek spotykał się z radnymi i namawiał do poparcia uchwały. Może na swoją stronę przeciągnąć tych niezdecydowanych. O głosowaniu przeciw zapewnia 16 spośród 37 radnych. Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy radni zjawią się na czwartkowej sesji, w końcu mamy wakacje. Rezultat głosowania pozostaje więc sprawą otwartą.

(deg)

*

KOMENTARZ

Kowal zawinił, Cygana powiesili

Zgadzam się z redaktorem Jackiem Harłukowiczem z „Gazety Wyborczej”, który napisał, że działanie miasta można porównać do stwierdzenia: zbij termometr nie będziesz miał gorączki. Jak widać nawet ten produtkiewiczowski dziennik jest przeciwny uchwale. Złej uchwale.  Bo problem, o którym mowa, czyli brud i pijaństwo na ulicach nie jest rozwiązywany, tylko po prostu zamiatany pod dywan. I to kosztem wrocławian i przedsiębiorców, którzy w miejskiej kasie płacą przecież podatki. Ale wcale nie to jest najważniejsze, że chcemy wylać dziecko razem z kąpielą. Nie to, że miejsce legalnie działających sklepów jak grzyby po deszczu otworzą się meliny, z których miasto nie zobaczy ani złotówki. A skoro teraz organy ścigania nie łapią tych, którzy brudzą nam Wrocław, to można wnosić, że po powstaniu melin też nie będą. Dlaczego? Bo skoro nie można przypilnować porządku przy punktach, o których się wie, to jeszcze trudniej będzie go pilnować przy tych, o których istnieniu się nie wie.

Mnie jednak w tym wszystkim najbardziej zaskakuje postawa Włodzimierza Patalasa. Gdy przed tygodniem byłem gościem na Komisji Inicjatyw Gospodarczych to po raz pierwszy usłyszałem wtedy od sekretarza miasta o pomyśle na wprowadzenie tej uchwały. Wtedy też w rozmowie z radną Iwoną Dyszkiewicz-Najdą Patalas stwierdził, że on też nie do końca jest przekonany do tego pomysłu, ale przynajmniej rozpocznie się jakaś dyskusja. W centrum spadła przecież ilość melin i teraz jest spokojniej, ale urzędnicy nie wiedzą jak sobie poradzić ze skargami mieszkańców i właścicieli lokali gastronomicznych. Jego wtorkowe wystąpienie na Komisji Kultury i Nauki było już zupełnie inne. Patalas mówił już pewniej i było widać, że wierzył w to co mówił. Widocznie już podyskutował… może sam z sobą, a może ze swoim pryncypałem. W każdym razie uwierzył! I już wie co najlepsze dla wrocławian:
Zlikwidujmy sklepy nocne ucieszą się restauratorzy (poza tymi, którzy są przy kościołach, itede, bo ci padną),  którzy narzekają, że teraz klienci nie mają jak do nich dojechać, bo brak miejsc parkingowych w centrum. Będzie coś dla nich. Ładnie będzie też dla mieszkańców, bo przecież będzie wymówka, że przecież chcieli, żeby zlikwidować sklepy, to zlikwidowane. Sami co prawda muszą teraz chodzić w nocy na Szczepin czy inne Nadodrze, ale było zgodnie z ich wolą.

Ja miałem tę wątpliwą przyjemność mieszkać w ścisłym centrum Wrocławia. Sklepy były wtedy raptem trzy i zawsze długo trzeba było stać w nich w kolejce. Pod oknem w sobotnio-niedzielne poranki koncertował Gienek Loska i byłoby wszystko dobrze, gdyby nie fakt, że zaczynał tuż po zniknięciu ostatnich bywalców klubów. Przyznam, że brud był moim najmniejszym zmartwieniem. Ale może dlatego, że wtedy dyrektorem ZDiUM został Bartosz Małysa, który zapewniał, że pod jego rządami Wrocław będzie czysty i wysprzątany. I to nie tylko w ścisłym centrum. Uwierzyłem mu. Niech więc sprząta. A mnie ciśnie się na usta stwierdzenie, które idealnie pasuje do miłościwie nam panujących: kowal zawinił, a Cygana powiesili. Dobry wieczór we Wrocławiu – jak chwili przydworcowy neon.

(Daniel E. Groszewski)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKwestionariusz Dzielnicowego: Piotr Pietraszek
Następny artykułVoskamp podpisał kontrakt
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.