Jest kilka spraw w moim życiu, nad którymi muszę pracować. Garstka osób dla mnie ważnych za którymi tęsknię. Mnóstwo książek czekających, aż znajdę na nie czas. Sprawy dzielę na pilne i te, które mogą poczekać. Ludziom i książkom nie umiem odmawiać uwagi.  Nie umiem też przejść obojętnie nad bohaterami literackimi, którzy za kilka lat będą zupełnie zapomniani.

 

Upalne lato, czerwiec. Mam na sobie biała sukienkę do kostek, włosy gładko zaczesane z przedziałkiem po środku. Idę ulicą Jastrzębią ściskając w ręce niebieską teczkę. Obok mnie przebiega chłopiec z psem. Potrąca mnie ramieniem. Upuszczam teczkę, a z niej wysypuje się tuzin kartek. Jedne zadrukowane w całości, inne do połowy. Zbieram je niespiesznie. Na jednej z nich napis: Adam Mickiewicz – Inwokacja. Patrzę na pierwsze zdanie… I w tym miejscu zawsze się budzę. Otwieram oczy i powtarzam w pamięci kilka zdań. Budzę się tak już od paru ładnych lat. Od momentu, kiedy ta scena rzeczywiście się wydarzyła. Od tamtego lata, kiedy upuściłam teczkę.  Teczkę z tekstami przygotowanymi na egzamin do szkoły teatralnej.  Wybierałam je bardzo uważnie. Każdy zawierał jakiś skrawek mnie. Zlepek emocji, moich cech, wariactw i przemyśleń. Fragmenty historii, od których serce rosło, a „duch w narodzie nie umierał”. Dzisiaj zastanawiam się, co wypadłoby z takiej niebieskiej teczki współczesnej dziewczynie? Jaka literatura ważna jest na tyle, by uczyć się jej na pamięć, by wracać do niej przez lata, by przekazywać z pokolenia na pokolenie? Z perspektywy czasu wiem, że to co mnie ukształtowało było po części w mojej teczce.  Monolog Jagny z Chłopów, Małgorzaty z Mistrza i Małgorzaty, Inwokacja z Pana Tadeusza.  Do nich mi wciąż blisko. Mimo upływu lat. Mimo tysiąca innych przeczytanych historii i innego spojrzenia na życie.  Do czego będzie wracać dzisiejsza dziewiętnastolatka za parę lat? Do Igrzysk śmierci, Dziewczyny z tatuażem, do Zrób mi jakaś krzywdę, czy może do …do czego właśnie?

Lista lektur obowiązkowych zmienia się z roku na rok. Tytuły znikają jak świeże bułeczki. Młodzi ludzie niedługo nie będą znali moich bohaterów, moich książkowych idoli. Nie będą wiedzieli kto to Jagna. Nie będą uczyć się na szóstkę Inwokacji.  Smutne to, ale może tak właśnie ma być, że każde pokolenie ma swoich bohaterów. Tylko co z tymi, którzy odchodzą w niepamięć? No co? Może chociaż muzeum bohaterów, których nie będzie?

 

Autor: Sabina Misakiewicz