- KARTKA Z KALENDARZA - 22 LIPCA -


- REKLAMA -

Obsadzenie Scarlett Johansson w roli Jean Marie Gill wywołało sprzeciw oraz falę krytyki ze strony środowiska LGBTQ. Wszystko przez to, że Johansson czuje się kobietą, a nie mężczyzną.

Afera dotyczy głównej roli w filmie „Rub & Tug” – opowieści o Jean Marie Gill, która w latach 70. w Pittsburghu otwierała salony masażu, by następnie przekształcić je w ekskluzywne domy publiczne. Gill urodziła się w ciele kobiety, jednak całe życie czuła się mężczyzną, w związku z tym swoje imperium – karierę zbudowała pod postacią (w przebraniu) mężczyzny, przybierając imię Dante „Tex” Gill.  

Środowisko LGBTQ nie zgadza się z decyzją castingową. W ich ocenie rola powinna przypaść aktorce, która płciowo identyfikuje się jako mężczyzna, jest transseksualna, a nie Scarlett Johansson, która czuje się kobietą, jest zwyczajnie cisseksulana. Głos w sprawie zabrała m.in. April, aktywistka i prawniczka, która w przeszłości uczestniczyła w podobnych akcjach walcząc o prawa mniejszości.

„W ostatnich latach widzieliśmy aktorów płci męskiej i żeńskiej, którzy odchodzili od ról, aby osoba, która mogła uczynić postać bardziej zróżnicowaną, mogła zabłysnąć. Teraz też tak powinno się stać. Rub & Tug to nie twój film, ScarJo. Nie ma potrzeby monopolizacji.”

W jednym z kolejnych tweetów April nawiązuje do „Ghost in the Shell”, w którym twórcy wybielili główną bohaterkę, by obsadzić w tej roli właśnie Johansson. Co ciekawe, „Rub & Tug” wyreżyseruje Rupert Sanders, ten sam reżyser, który pracował przy GitS.

„Scarlett Johansson była krytykowana za Ghost in the Shell, w którym zagrała wybieloną postać pochodzenia azjatyckiego. Film okazał się finansową klapą.
Niezrażona, połączyła siły z tym samym reżyserem, by zagrać transseksualną postać męską w Rub & Tug. Poproszona o komentarz, powiedziała:”

Tutaj April cytuje fragment rzekomej wypowiedzi Johansson dla serwisu „Bustle” w którym aktorka miałą powiedzieć:

„Powiedzcie im, żeby z prośbą o komentarz zwrócili się do przedstawicieli Jeffreya Tambora, Jareda Leto i Felicity Huffman”.

Aktorstwo polega, przede wszystkim, na wcielaniu się w postaci, którymi się nie jest – odgrywaniu ról. Scarlett równie dobrze może wcielić się w postać transseksualną co w gangstera, pirata, osobę chorą psychicznie czy nawet założyć kostium małpy i zagrać w filmie z cyklu „Planeta małp” tak długo, jak ktoś będzie za to płacił i chciał oglądać. Protesty protestami, jednak musimy zachować także nieco zdrowego rozsądku, bo nie ma gwarancji, że w tym przypadku film wypadnie gorzej, niż jakby w główną postać wcieliła się mniej utalentowana aktorka, jednak bardziej czująca ideologię trans lub po prostu utożsamiająca się płciowo z mężczyzną.


Autor: Patryk Wolny