W zeszłym tygodniu w „Dogrywce” pisałem o „złotym dziecku polskiej piłki nożnej” – Jakubie Więziku. Myślałem, że ktoś przejrzy na oczy, ale ktoś inny wskazał paluszkiem i Więzik pojechał na obóz z pierwszą drużyną do Austrii. Na całe szczęście jednak do autokaru załapali się zawodnicy słabsi od Więzika – Marcin Przybylski i Kamil Dankowski.

Nie wiem czy to przypadek, czy może jakaś prawidłowość, ale w sparingu z Miedzią Legnica zabrakło Jakuba i gra wyglądała momentami lepiej niż przyzwoicie. Dużo wiatru robił Przybylski, bardzo mądrze w obronie grał Dankowski, który umiejętnie włączał się do akcji ofensywnych, a w pomocy ambitnie poczynał sobie Mateusz Fedyna, który nawet jak stracił piłkę, to od razu walczył o to, aby ją jak najszybciej odzyskać.

To są prawdziwi wychowankowie – okej Dankowski urodził się w Dusznikach-Zdroju i swoje pierwsze kroki w juniorskiej piłce stawiał w Nysie Kłodzko, a we Wrocławiu w drużynie FC Wrocław Academy, ale do Śląska trafił w wieku 16-tu lat i można go traktować jak wychowanka – którzy w żadnym sparingu nie odstawiali nogi. Mieli przede wszystkim ambicję, chcieli się pokazać, zwłaszcza, że na każdym z trzech sparingów meldowało się ponad 2 tysiące osób.

Z kilkoma znajomymi stwierdziliśmy zgodnie, że Dankowski z Przybylskim już teraz powinni na stałe zostać włączeni do kadry pierwszego zespołu, a nawet do meczowej osiemnastki. Jeżeli Śląsk będzie prowadził w lidze wysoko, to dlaczego nie dać zagrać ogonów małolatowi, któremu aż chce się grać i pali mu się trawa pod butami? Niestety czasem musi jednak zagrać ktoś starszy, ale to nie jest temat tego felietonu.

Słówko o transferach: W tym okienku wreszcie jakoś to wygląda, a sprowadzeni zawodnicy mogą być realnym wzmocnieniem składu. Bardzo solidnie wygląda Tomasz Hołota (którego nie toleruje prezydent Dutkiewicz*) a Marco Paixão i Sebino Plaku także pokazali się z niezłej strony. Testowany jest Hiszpan – Adrià Granell, który ma coś w sobie i pojechał także na obóz. Gość przypomina mi Krzyśka Ulatowskiego, a w meczach z Bełchatowem i Miedzią pokazał kilka bardzo ciekawych zagrań.

Szkoda, że odeszli Rok Elsner i Piotr Ćwielong, ale niestety w przypadku tego pierwszego być może ktoś wskazał paluszkiem, że powinno się pozbyć tego zawodnika. A szkoda, bo jest naprawdę solidnym walczakiem, do tego zdobył kilka ważnych goli. Natomiast „Pepe” miał chyba rundę życia, ale wiadomo, że gra się dla kasy, którą zaoferowano mu większą w Bochum, a wszyscy wiemy jak to jest z tymi płatnościami w Śląsku. Wspomniany przed chwilą Elsner powiedział, że odda sprawę do FIFA, jeżeli wkrótce nie dostanie zaległych premii za mistrzostwo Polski.

Jak teraz będzie – czas pokaże, czy jak to mówił Wojciech Pawłowski – „We will say what time we will tell”. Jako kibic niezmiernie zakochany w tej drużynie mam nadzieję, że będzie super, jednak sumienie mówi mi, że drużyna może stracić zbieżność i zjechać nieco w lewo.

 

* – Po zakłóceniu wykładu „prof.” Baumana przez sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski oraz kibiców Śląska prezydent Wrocławia powiedział, że nie będzie na wrocławskim stadionie tolerował hołoty. Zbiegło się to z przyjściem do Śląska Tomasza Hołoty. Teraz jest dużo śmiechu, że defensywny pomocnik na starcie będzie miał pod górkę.

 

Autor: Aleksander Janik