Tym razem nie o Śląsku, o nim być może będzie następnym razem. Dzisiaj o bukamcherce. Czytelnicy śledzący sportowe informacje dowiedzieli się, że znany sędzia piłkarski Hubert Siejewicz z Białegostoku gra w zakładach bukmacherskich. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie lokalny „Łukasz Gikiewicz”.


Ktoś z „życzliwych” internautów nagrał sędziego, który spokojnie sobie analizował ofertę jednego z tzw. „naziemnych buków”, a następnie podchodzi do okienka i wysyła zakład. Kapuś nagrał film telefonem komórkowym (eh ta dzisiejsza technika, kiedyś człowiek marzył o kamerze na kasety VHS, teraz każdy posiadający średniej klasy smartfona może nagrywać filmy), umieścił w sieci i linka wysłał do jednego z serwisów piłkarskich lubującego się we wszelkiego rodzaju skandalach.
Serwis jak to ma w zwyczaju jechać po każdym kogo nie lubi i może zgnoić, przeszedł do ofensywy i rozpętał aferę. Kilka dni później sędzia Siejewicz nie może już prowadzić meczów Ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi. Rozwiązano z nim kontrakt i w chwili obecnej jest do dyspozycji PZPN. Myślicie, że chodzi o Polski Związek Piłki Nożnej? A guzik! O Podlaski Związek Piłki Nożnej.
Cóż – jest jasny zapis w kontrakcie, że sędzia zawodowy ma absolutny zakaz obstawiania czegokolwiek u bukmachera. Przypomnę, że obecnie mamy przerwę w rozgrywkach Ekstraklasy i obstawienie ligi polskiej nie wchodziłoby w rachubę. Nie bronię tutaj arbitra, popełnił błąd, ale czy trzeba było od razu go zgnoić?
Serwis już zaczął się tłumaczyć: „Szkoda Huberta Siejewicza. Tak, szkoda. Sam sobie wyrządził wielką krzywdę. Nie my jemu, tylko on sobie”. Rzeczywiście, Siejewicz sam umieścił filmik w internecie i wysłał maila z informacją, że chce siebie za przeproszeniem upier*olić . Niepotrafiący (a może bojący się?) podpisać się redaktorzy uznali, że człowieka można po prostu zeszmacić. I to im się udało.
Tłumaczenie w stylu „Skoro mieliśmy dowód na to, że zawodowy arbiter łamie zasady kontraktu, musieliśmy zareagować. Mimo całej sympatii dla Siejewicza, której u nas sporo. Taka nasza rola”. Szkoda, że nie reagują, jak w komentarzach do tekstów ludzie obrażają inne osoby. A przepraszam, zareagowali i komentarze nie są anonimowe, ale redaktorzy mogą anonimowi być. Bądźmy poważni, bo jak na razie wygląda to jak zabawa dzieci z podstawówki.
Tym tekstem nie bronię Huberta Siejewicza. Na sędziów nie zwracam uwagi, traktuję ich jak powietrze, no chyba, że ewidentnie sędziuje pod jedną drużynę. A tacy są nadal, bo chcecie tego czy nie, to korupcja w piłce nadal ma miejsce. Po cichu, ale na pewno liga nie jest czysta. I nigdy nie będzie. W grę wchodzi za duża kasa.

Autor: Aleksander Janik