WKS Śląsk Wrocław przegrał ze Startem Lublin 70:78. To czwarty przegrany mecz z rzędu, pierwszy pod wodzą nowego trenera Olivera Vidina. Przez całe spotkanie gra była wyrównana, jednak o porażce Trójkolorowych zdecydowała porażka w końcówce.

Powrót do Hali Orbita był dla koszykarzy Śląska szansą na przełamane serii trzech porażek, a także pierwszy spotkaniem pod wodzą nowego szkoleniowca Olivera Vidina. Start Lublin, czyli trzecia drużyna ligi, wygrała zaś cztery ostatnie mecze.

Wrocławianie dobrze rozpoczęli to spotkanie i szybko zbudowali przewagę (5:0). Mocna gra w defensywie przynosiła oczekiwany rezultat – rywale mieli problemy ze zdobywaniem punktów. Trójkolorowi również nie radzili sobie za dobrze w ataku. Przez ponad 4 minuty nie mogli trafić do kosza. Prowadzili 11:5, jednak rywale zdobyli pięć kolejny oczek bez odpowiedzi, więc o czas poprosił szkoleniowiec Śląska. Nie zmieniło to jednak gry wrocławian. Start po raz pierwszy objął prowadzenie (13:11). Cztery kolejne skuteczne akcje sprawiły jednak, że po pierwszej kwarcie to Śląsk miał trzy punkty przewagi (19:16).

W drugiej kwarcie Śląsk popełniał dużo błędów, szczególnie w ataku, co skutecznie wykorzystywali goście, który ponownie objęli prowadzenie (26:23). Po kolejnych nieudanych rzutach, złą passę przerwał Torin Dorn, a po trójce Mathieu Wojciechowskiego, Śląsk miał punkt przewagi (30:29). Wrocławianie dobrze zbierali na własnej tablicy, wciąż jednak tracili piłkę w ofensywie. Po pierwszej połowie Trójkolorowi prowadzili zaledwie oczkiem (34:33).

Trzecią kwartę lepiej rozpoczęli rywale, którzy wyszli na prowadzenie, jednak wrocławianie nie pozwalali rywalom na zbudowanie dużej przewagi, czterokrotnie trafiając zza łuku. Dobre spotkanie rozgrywał Michael Humphrey, który był aktywny w obronie, a także skutecznie punktował. Po trzeciej części Śląsk miał cztery oczka przewagi (60:56).

Na punkty koszykarzy WKS-u w czwartej kwarcie trzeba było poczekać. Po niecałych trzech minutach do kosza trafił jednak Humphrey. Wynik oscylował wokół remisu (62:62). Nawet jeśli Śląsk zdołał zbudować przewagę, rywale odrabiali straty. Start objął prowadzenie (71:68), a trener Trójkolorowych poprosił o przerwę na żądanie. Na minutę przed końcem wrocławianie przegrywali 68:75, mieli też problemy ze skutecznością. Ostatecznie przegrali po raz czwarty z rzędu – tym razem ze Startem Lublin 70:78.


WKS Śląsk Wrocław – Start Lublin 70:78 (19:16, 15:17, 26:23, 10:22)

WKS: Dorn 19, Humphrey 13, Wojciechowski 10, Łączyński 8, Gibson 8, Dziewa 8, Gabiński 4, Chrabaszcz, Musiał, Żeleźniak.

Start: Lemar 20, Carter 15, Borowski 13, Dziemba 11, Taylor 6, Szymański 6, Jarecki 5, Jeszke 2, Grochowski, Pelczar.