Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali 1:1 z Koroną Kielce w spotkaniu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Gola dla wrocławian zdobył Marco Paixao.

 

W porównaniu z zeszłotygodniowym spotkaniem w Gdańsku, trener Stanislav Levy dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Sylwester Patejuk, który w tygodniu uskarżał się na problemy ze zdrowiem, znalazł się na ławce rezerwowych, a jego miejsce w podstawowej jedenastce zajął Sebino Plaku. Jako drugi skrzydłowy desygnowany został nominalny defensywny pomocnik Tomasz Hołota.

Jako pierwsi sytuację do zdobycia gola mieli wrocławianie. W trzeciej minucie z rzutu wolnego zagrywał Mateusz Cetnarski, ale golkiper Korony Zbigniew Małkowski nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem futbolówki. Po kilku chwilach inicjatywę przejęli przyjezdni, którzy raz za razem stwarzali zagrożenie pod bramką Mariana Kelemena. Niemniej strzały kielczan w zdecydowanej większości były niecelne.

W 35. minucie piłkarze Śląska strzelili gola, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej. Mariusz Pawelec zagrywał z prawej strony boiska, Sebino Plaku wygrał pojedynek z Piotrem Malarczykiem, a do bezpańskiej piłki na piątym metrze dopadł Tomasz Hołota i piękną podcinką skierował futbolówkę do siatki. Chorągiewka sędziego bocznego powędrowała do góry, zatem Szymon Marciniak nie mógł uznać gola.

Sytuacja ta dodała wrocławianom skrzydeł. Chwilę potem groźnie z dystansu uderzał Mateusz Cetnarski, a kilkadziesiąt sekund później główkował Przemysław Kaźmierczak. Za każdym razem obronną ręką z tych sytuacji wychodził Zbigniew Małkowski.

Najlepszą sytuację do zdobycia gola Korona miał w 41. minucie. W zamieszaniu podbramkowym Adam Kokoszka faulował Daniela Gołębiewskiego, za co obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę, a arbiter wskazał na punkt oddalony od bramki o jedenaście metrów. Do rzutu karnego podszedł Paweł Golański, ale futbolówka odbiła się od słupka, potoczyła się wzdłuż linii bramkowej i wyszła na aut. Do przerwy gole nie padły, ale podopieczni Stanislava Levego musieli radzić sobie w dziesięciu.

Po zmianie stron kielczanie rzucili się do ataku. Złocisto-krwiści raz za razem stwarzali sytuacje bramkowe, skrzętnie wykorzystując przewagę jednego zawodnika, ale też marnowali stuprocentowe sytuacje. W 48. minucie Daniel Gołębiewski nie trafił do pustej bramki z dwóch metrów, natomiast kwadrans przed końcem w podobnej sytuacji fatalnie spudłował Serhij Pylypczuk.

W 58. minucie w bliźniaczo podobnej sytuacji z pierwszej połowy, sędzia podyktował rzut karny dla WKS-u. W polu karnym faulowany był Marco Paixao, a arbiter bez namysłu wskazał na wapno. Do piłki podszedł Marco Paixao i pewnym strzałem w środek bramki wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Wrocławianie – mimo iż grali w osłabieniu – wygrywali 1:0!

Utracona bramka podrażniła Koronę. Goście rzucili się do ataków, a w wielu sytuacjach Śląsk przed utratą gola ratował Marian Kelemen, który popisał się kilkoma fantastycznymi paradami. Dobrze spisywali się także obrońcy blokujący strzały z dystansu kielczan, głównie rozgrywający niezłe zawody Mariusz Pawelec. Defensywa WKS-u była jednak bezradna w 90. minucie. Świetną asystą popisał się Michał Janota, a Kamil Sylwestrzak, który sprokurował rzut karny dla Śląska, strzelając ważnego gola całkowicie się zrehabilitował. Do końca spotkania rezultat nie uległ już zmianie – wrocławianie zremisowali z Koroną 1:1.

Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (0:0)

Bramki: Paixao 58 (k) – Sylwestrzak 90

Śląsk: Kelemen – Pawelec, Kokoszka, Grodzicki, Dudu, Stevanović, Kaźmierczak, Hołota, Cetnarski (63 Gavish), Plaku (62 Patejuk), Paixao (90 Socha).
Korona: Małkowski – Malarczyk, Stano, Dejmek, Sylwestrzak – Golański, Jovanović, Pylupczuk, Sobolewski, Janota (90 Lenartowski), Gołębiewski (69 Korzym).

Żółte kartki: Kokoszka, Dudu, Gavish – Stano, Sylwestrzak.
Czerwona kartka: Kokoszka (Śląsk, 40, za drugą żółtą).
Sędzia: Szymon Marciniak.
Widzów: 9126.

źródło: SlaskWroclaw.pl