Super-ważne „Dziady” bez skrótów

W oczekiwaniu na „Dziady” wystawiane w całości, zastanawiałem się: „co to będzie, co to będzie?”. Oglądając ten wspaniały spektakl, zamiast goryczy rozczarowania, doznałem zaś uczucia słodyczy tak jakbym znalazł się w teatralnym niebie.

Raptem trzy razy było mi dotychczas dane poczuć prawdziwą wyjątkowość i magię teatru. W „Transferze!” Jana Klaty teatralny świat zderzył się z autentycznymi relacjami świadków, ze wspomnieniami zarówno Niemców, jak i Polaków. Był to wzruszający i pamiętny wieczór.

Drugim wyjątkowym teatralnym przeżyciem był „Wrocławski pociąg widm” Krzysztofa Kopki, w którym miejscem scenicznej akcji stał się w pewnym momencie autentyczny pociąg, do którego widzowie wsiedli wraz z aktorami, jadąc z Dworca Głównego do stacji Nadodrze i z powrotem. W ascetycznych warunkach, tak jak niegdyś przesiedleńcy. To doznanie na długo zapadło mi w pamięć.

Zastanawiałem się wówczas, czy komuś uda się przebić ten genialny pomysł Kopki. Ta sztuka udała się Michałowi Zadarze w wystawionych bez skrótów „Dziadach”. Przed spektaklem rozmyślałem: „co to będzie, co to będzie?”. Oglądając go, zamiast goryczy rozczarowania, doznałem uczucia słodyczy tak jakbym znalazł się w teatralnym niebie.

Klasyczny tekst napisany przez Mickiewicza spotkał się ze znakomitym aktorstwem i niebanalnymi rozwiązaniami inscenizacyjnymi. Każdy z aktorów miał swoje pięć minut, jednak na największe oklaski zasłużyli wspaniały – jak zwykle – Bartosz Porczyk i młoda – ale bardzo utalentowana – Julia Leszkiewicz, która po swoim pierwszym popisie dostała ogromne oklaski.

Porczyka pod koniec dopadł zaś drobny kryzys- poprosił widzów o chwilkę przerwy, poszedł szybko po napój, napił się go i z gracją powrócił do odgrywania udręczonej fizycznie i psychicznie postaci. Czyż nie kryje się w tym magia teatru?

Po ponad czternastu godzinach tego maratonu byłem co prawda zmęczony, ale chciałem więcej. Podziwiam odwagę twórców, którzy mieli genialne pomysły na odegranie „Ustępu” i „Objaśnień”, dowodząc, że w teatrze nie ma rzeczy niemożliwych.

Czym jest ten spektakl? Patrząc na to, jak stary jest nasz świat, „Dziady” bez skrótów są – jakkolwiek paradoksalnie to brzmi – iskrą tylko, jedną chwilką. Ale jakże cudną!

Autor | Michał Hernes

  • Zdjęcie| Natalia Kabanow / Teatr Polski