Kiedyś byłem na imprezie disco,

Nie wiem czemu piszę w taki sposób,

Rymując można opisać wszystko,

Albo tak sądzę, albo tracę rozum.

 

Naczelny zapewne mnie zatłucze,

gdy zobaczy ten niewyjustowany tekst,

może jednak kilku ziomków nauczę,

że recenzja to zabawa formą jest.


– Ale na Somę to szykuję coś specjalnego na wtorek stary.

Co takiego?

– To będzie… recenzja nawijana!

– To czekam.


Dwóch ziomków, których blichtr wciąż wzrasta,

rozświetla przestrzeń niczym hipernowa,

jeden nawijał, że fejm go przerasta,

drugi w Trójmieście zaczynał wszystko od nowa.

 

Pierwszy Egzotykę kiedyś nagrywał,

drugi Szprycerem raczył publikę swoją,

Taconafide – tak projekt się nazywa,

i próbuje rozwalić głowę moją.

 

Hype wylewa się ponad miarkę,

każdy o tym duecie ciągle nawija,

w momencie premiery wyszły niemałe harce,

tu kradziony bit, tam z VAT-em chryja.

 

Album więc otwieram, słucham nutek z intra,

Później przejście w utwór,

że są jak Metallica…

Zaraz…

Horacego postawa,

z pomnikiem twardszym niźli ze spiżu,

słaba tu zabawa,

a raczej pokaz fejmowego negliżu.

 

Panowie chwalą, że się dorobili,

jednocześnie się boją,

by całego hajsu nie rozwalili,

jeśli chodzi o ocenę moją,

bo o nią chodzi moi mili,

to przypomnę Quebo z Bollywood nawijkę,

bo od chwalenia się kasą już mnie mdli.

ej,

Płyta jest nierówna, bywa czasem miałka,

jednak 8 kobiet to już inna bajka,

nawijka o fejmie, który zawsze w parze,

idzie z samotnością, to szacunkiem darzę,

 

Chociaż większość tekstów, to naiwna nawijka,

że pieniądz się zgadza, że to ich życiowa filozofijka,

bity mimo wszystko robią tu robotę,

częściej więc obcuję z rytmem zamiast słów,

które są wynikiem pracy tych dwóch przehajpowanych głów.

 

Tak mi mija czas, płyta zbliża się do końca,

kiedy wchodzi Soma czuję uderzenie gorąca,

Quebo tu nawija, że chce lepszy świat, a ja mam zdanie,

Że ten utwór pachnie jak pierwsze dni wakacji i krzyczę o, jebane!

 

Dobry akcent został więc na końcu,

numer gadu-gadu i park saski w słońcu,

mieszane uczucia mam koniec końców,

czy to dobra płyta, czy ten utwór przy tym słońcu.


– Cholera nie wiem jak się za to zabrać.

– Jak to, nie wiesz? Po prostu rymuj i napisz co sądzisz.

– Ok.

Ale ta Soma na końcu wchodzi jak złoto.

– No tak, bardzo spoko jest, taka wakacyjna bardzo.


Jak rapował klasyk, należy się Wam zwrotka końcowa,

mam nadzieję, że odpowiada Wam taka tekstu budowa,

za rymy częstochowskie przeprasza Was moja głowa,

która być może nie była na takie coś gotowa.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: okładka płyty, mat. pras.