W czwartek (5.01) podopieczni serbskiego szkoleniowca Miodraga Rajkovica rozegrają pierwszy mecz w nowym roku. Rywalem Śląska będzie Łódzki Klub Sportowy, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i z ekstraligowych parkietów tylko trzy razy schodził w roli zwycięzcy. Spotkanie rozegrane zostanie w hali Orbita o godz.19:00.Zestawienie drużyny Śląska i postaci biblijnego olbrzyma, który potencjalnie mógł pokonać każdego, jest oczywiście porównaniem na wyrost. Potencjalna siła wrocławian w jutrzejszym meczu bierze się ze słabości swoich przeciwników, ponieważ zawodnicy trenera Piotra Zycha od siedmiu kolejek spotkań nie zaznali radości zwycięstwa. Najmniej dotkliwa przegrana w tym okresie to „tylko” -18 punktów z Treflem Sopot (71:89), a trzeba pamiętać, że zdarzały się też spotkania bardzo dotkliwie przegrane, jak to z Polpharmą Starogard Gdański na własnym parkiecie zakończone różnicą 33 punktów (53:86). Sytuacja łodzian nie tylko w tabeli jest nie ciekawa, jest ona poniekąd lustrzanym odbiciem problemów finansowych klubu, który w trakcie rozgrywek pozbywał się kolejno graczy zza oceanu w ramach niezbędnych cięć. Ostatnio głośno jest też o łódzkim zespole z innego powodu, niestety nie czysto sportowego, w trakcie wspominanej 33 punktowej porażki (17 kolejka spotkań) z drużyną ze Stargardu Gdańskiego, sędziowie mieli dopuścić się do wypowiadania nieeleganckich, a nawet obraźliwych sformułowań pod adresem ełkaesiaków. Zeznania kapitana zespołu Piotra Trepki oraz trenera Zycha wysłuchane zostały przez władze Polskiej Ligi Koszykówki, niestety oficjalnego komunikatu odnośnie tej sytuacji jeszcze nie ma.

We Wrocławiu sytuacja z goła inna, klub po kiepskim starcie sezonu odbudował się i teraz śmiało aspiruje o pierwszą 5 po sezonie zasadniczym. Jedynym powodem do zmartwień dla trenera Rajkovica, przed jutrzejszym spotkaniem, będzie to co wydarzy się 3 i 6 dni po nim. Śląsk zaczyna „Tydzień z koszykówką„, cytując oficjalną stronę internetową klubu, a znaczy to nie mniej i nie więcej, że od 5.01 do 11.01 koszykarze Śląska zagrają 3 spotkania na własnym parkiecie, w tym z Anwilem Włocławek(8.01) i Treflem Sopot(11.01), ŁKS w tym zestawie jest raczej przystawką. Wygrana nad łodzianami, bez wygranych nad wymienionymi rywalami, będzie zwycięstwem bez większego znaczenia, a sytuacja odwrotna będzie z kolei nieodżałowaną stratą punktów. Kibiców, którzy zamierzają stawić się jutro w hali, zaprasza trener WKS-u, który w taki sposób opowiada o jutrzejszym spotkaniu „Można powiedzieć, że będzie to jedno z łatwiejszych spotkań, jednak nie jestem hazardzistą by obstawiać jaki będzie rezultat. Chcemy pokazać różnorodność i jakość naszej gry na parkiecie, a grać będziemy przede wszystkim dla naszych kibiców. Oni dają nam duże wsparcie od samego początku”.

Przed jutrzejszym spotkaniem należy do niego jednak podejść tak jak oczekujemy tego od naszych zawodników, ligowy „Dawid” pokazał w 1 kolejce spotkań, co prawda jeszcze z Amerykanami w składzie, że procą( jeżeli ma amerykańskie kamienie) strzelać potrafi i pokonał 89:71… Anwil Włocławek. Początek spotkania o godz.19:00, hala Orbita.

 

(Krzysztof Bełej)