W Teatrze Muzycznym Capitol miała miejsce debata „Teatr. Stan krytyczny”, której celem było po raz kolejny znaleść ścieżkę dialogu z urzędnikami odpowiedzialnymi za fatalną sytuację Teatru Polskiego we Wrocławiu. 

Debatę, jako gospodarz Teatru Muzycznego Capitol rozpoczął dyrektor Konrad Imiela. Odczytał list otwarty skierowany  do marszałka i wojewody,  w którym apeluje o rozwiązanie konfliktu w Teatrze Polskim. Wspólnie z Dariuszem Kosińskim, zastępcą dyrektora Instytutu Teatralnego, prof. Leszkiem Koczanowiczem z SWPiS, Jackiem Głombem, dyrektorem legnickiego Teatru im. Modrzejewskiej oraz Krzysztofem  Mieszkowskim, byłym dyrektorem Teatru Polskiego, posłem Nowoczesnej szukali najlepszego rozwiązania ciągnącej się wiele miesięcy sytuacji.Prowadząca spotkanie Magdalena Dzięciołowska z Publiczności Tpl  przekazując mikrofon panelistom pytała jakie mają pomysły, co należy zrobić by wyjść z impasu.

– Przede wszystkim czeka nas długa droga by przekonać społeczeństwo, że dbanie o kulturę nie jest, nie musi być manifestacją polityczną – mówił Dariusz Kosiński. – Pierwsza rzecz, to stworzenie grupy roboczej, która się spotyka i buduje środowiskowe porozumienie. Publiczność też oczywiście powinna przysłużyć się wspólnocie. Istnieje nadzieja, że pod egidą Instytutu Teatralnego nie podzieje się jakaś rozgrywka polityczna. Czy przyniesie to rezultat, nie wiem. Wiem, że Teatr Polski wykorzystywany jest do międzypartyjnych rozgrywek – tłumaczył Kosiński.

Podjęto także temat konkursu, w wyniku którego Cezary Morawski został wybrany na dyrektora Tpl. Magdalena Dzięciołowska zapytała, czy dobrym rozwiązaniem byłby warunek obszernego uzasadniania przez członków komisji swoich wyborów lub zaniechanie wybierania dyrektorów w drodze konkursu.

– Ja sam jestem przeciwnikiem konkursów. Ale jeśli już taki mamy taki sposób, to uzasadnienie powinno być publikowane do wiedzy społecznej – komentował Konrad Imiela.

Profesor Leszek Koczanowicz przekonywał, że bez wolnej sztuki nie ma demokracji. Jeśli jednak przemocy stosowanej przez rząd będziemy odpowiadać dialogiem, możemy mieć nadzieję. Należałoby więc, oddzielić sztukę od polityki.

– Jolanta Kowalska zdefiniowała sytuację w Teatrze Polskim, jako taniec na wulkanie i tak to trochę było. Przez te 10 lat kiedy byłem dyrektorem teatr był polityczny i adresowany do szerokiej publiczności. Sztuka zawsze była, jest i będzie polityczna biorąc pod uwagę to, co się dzieje wokół nas, przy dramatycznych sytuacjach, jakie wciąż maja miejsce, to świat jest skandalem, nie teatr. Uprawiając taki teatr chcieliśmy jakoś uporządkować sobie ta straszną rzeczywistość. Dlatego w parlamencie powinni być ludzie kultury, bo polski parlament ma zaniżone kryteria intelektualne – tłumaczył Krzysztof Mieszkowski.

Głos w dyskusji zabrali takę aktorzy Tpl.

– Teatr spalił się dwa razy. Pierwszy raz w 94, a drugi w 2016. Z tym, że za pierwszym razem spalił się budynek, ale scena została. Teraz budynek stoi lecz nie mamy sceny. Chodzimy po zgliszczach – mówił Edwin Petrykat. – Marszałek powinien podjąć decyzję o zlikwidowaniu tego, co zostało po naszym teatrze i powołać nową instytucję. Teatr Polski Novy, przez „V”.

Na debacie ze wszystkich zaproszonych gości z UW pojawila się tylko Wanda Gołębiowska. Nie potrafiła jednak powiedzieć jakie są realne zamiary wobec Tpl i Cezarego Morawskiego.

– Myślę, że bardzo ważne jest porozumienie, to o czym mówił pan profesor, porozumienie środowiskowe – mówiła Wanda Gołębiowska.- Dobrze, że takie debaty są, że przychodzicie państwo i też macie różne zdania. My wsłuchujemy się w to i wyciągamy wnioski – zakończyła urzędniczka.

Podczas debaty głos zabrał także rzecznik prasowy Tpl Marek Perzyński tłumacząc, że teatr normalnie pracuje i są premiery. Niestety nie mają nic wspólnego z poziomem, o który walczył zespół Teatru Polskiego.

Debatę zorganizowali Publiczność Teatru Polskiego we Wrocławiu i Stowarzyszenie Widzów Teatrów Publicznych.


Autor: Sabina Misakiewicz